Sitarz: Prosty koncept Quina Snydera

1
fot. USA TODAY Sports
fot. USA TODAY Sports

Z problemami w ofensywie od początku sezonu i z bardzo dobrą, aczkolwiek nieco dołującą bez Andre Robersona obroną, plan Oklahomy City Thunder na serię z Utah Jazz wydawał się prosty – zatrzymać 15 atak sezonu regularnego. Tymczasem w trzech meczach Thunder stracili aż 325 punktów, mają dopiero 10 efektywność defensywą w gronie playoffowych zespołów – tracą 109 punktów na 100 posiadań – a przecież Quin Snyder nie zastąpił w meczach dwa i trzy tego co Jazz grali w sezonie regularnym. Po prostu – z pewnych rzeczy zaczął korzystać częściej.

Jedno spotkanie – tyle potrzebował sztab Snydera aby wyczuć zachowanie obrońców Billy’ego Donovana. Aby zauważyć to, co dzieje się na słabej stronie w pick-and-rollach, jak wracają do obrony po 82 meczach sezonu regularnego, co robią na piłce i kto kogo najczęściej asekuruje. Jazz pomyśleli: jak skuteczny okaże się defensywny koncept Oklahomy, kiedy zaatakujemy najsłabszych obrońców?

No więc zaatakowali.

W meczu numer dwa Russell Westbrook, w przypadku którego ocena obrony jest zawsze kwestią dyskusyjną, oraz Carmelo Anthony bronili odpowiednio w 73 i 74 posiadaniach. W meczu numer trzy w 82 i 63. To na tej dwójce Jazz trafili 11 z 19 rzutów z gry i to z ich powodu cierpi dzisiaj para skrzydłowych Brewer-George, którzy pomagali, schodzili bliżej, zostawiali ludzi na dystansie, prowadzili rotacje i dochodzili z close-outami. Z tym, że z daleka, bo pierwsza linia obrony złożona właśnie z Westbrooka i Anthony’ego łatwo wpuszczała kozłujących Jazz oraz piłkę do środka.

Skrzydłowi Thunder biegali z pomalowanego do prawego rogu i na skrzydła oraz odwrotnie – z boku parkietu ku szczytowi gdzie Ricky Rubio grał akcje pick-and-roll z Derrickiem Favorsem i Rudym Gobertem. Wysocy stawiali podwójne zasłony, a w smallballu Jazz stosowali przeróżne kombinacje z hand-offami i ruchem przed piłką. To tam Snyder łączył kozłującego z dwójką grającą na pozycjach 4 i 5 i to tam jednego wysokiego zamieniał miejscami z Donovanem Mitchellem.

Niezwykle fascynujące jest to, że bezpośrednie zagrożenie udało się Thunder w miarę ograniczyć. Chodzi o wszelkie agresywne rolle Goberta do obręczy, popy Favorsa czy też rzuty po koźle Rubio (mierzy się w tej serii z różnymi schematami; są wysokie, są over-the-screen i są nawet podwojenia). Natomiast przez cały mecz Quin Snyder konsekwentnie używał pick-and-rolli i ustawienia tercetu 1-4-5 do podań. Do rozprowadzania piłki.

Współpraca na szczycie rozpoczęła wiele posiadań, a na końcu piłka wracała do Rubio, Goberta, Favorsa, kogokolwiek kto w konsekwencji podań do rogów, bądź ruchu poza piłką, znajdował sobie pozycję i pozostawał wolny. Przy czym kreatywny Snyder reagował na przebieg meczu i formę wszystkich graczy na parkiecie.

Przejdźmy zatem przez kilka takich zagrywek na przestrzeni całego meczu.

1) Zaczęli szybko. Strzelcy ustawieni w rogach, zasłona czwórki następnie piątki – odpowiednio pop i roll – przeniesienie piłki do prawego rogu przy pomocy wysokiego na 6 metrze, over-help George’a i niekontestowana trójka Inglesa:

Jazz notorycznie ustawiali w high-post trzech obrońców Thunder – najczęściej zawierały one Westbrooka, Anthony’ego i centra, którego w ten sposób wyciągali z pomalowanego. Przez cały mecz Billy Donovan kontynuował sposób krycia i tylko delikatnie zmieniał matchupy ustalone na początku. Melo krył więc czwórki, a Westbrook – dopiero w czwartej kwarcie wymiennie z Paulem Georgem; choć mało posiadań – rozgrywającego.

Co w tym meczu zdziwiło? Panika Thunder. Westbrook był przed Rubio. Spokojnie przeszedł nad zasłoną i mógł bronić 1-na-1, walczyć ciałem, zatrzymać akcje. Ale Anthony został przy Gobercie, zrobił jakieś dziwne potrojenie, przy czym do wbiegającego w pomalowane Goberta i tak dołączył Adams, a Favors był czysty i znowu – wybór między nim na długiej dwójce a Inglesem w rogu, który jest elitarnym strzelcem może być tylko jeden. Na dodatek Melo i tak znalazł się w dobrej pozycji do krycia Favorsa, więc nacechowana poszukiwaniem przechwytu pomoc spowodowała załamanie defensywy. Nie ostatnie w tym meczu.

Thunder nie podeszli optymalnie do obrony dość klasycznych zagrywek. Nie mogły ich zaskoczyć, ponieważ Jazz prezentowali podobne akcje w drugim meczu. Natomiast nie wzięli poprawki na to, w ręce którego zawodnika Snyder oddał jeszcze więcej gry na koźle. Ricky Rubio. Tak mu rosną minuty kontroli nad piłką – 6.5 -> 8.9 -> 8.7.

Przy okazji Snyder pokazał jak radzić sobie w sytuacji, gdy wysocy są nieco lub bardziej ograniczeni w ataku, a bardzo dobrzy obrońcy bronią najlepszych ofensywnych opcji. To koszykarska klinika jeśli chodzi o wykorzystanie big-manów o takiej charakterystyce.

2) Po szybkiej drugiej kwarcie, kiedy Jazz punktowali w pick-and-rollu 1-4, a Rubio trafiał trójki po koźle w kontrach, gra zwolniła. Snyder chciał cierpliwie łamać obronę Thunder, jakby wyniszczyć ich psychicznie. Grał więc zagrywki, które w erze spread-ustawień nieco zaginęły, ale po dostawieniu do wysokiego smallballowej czwórki nabierały nowego wymiaru.

Najpierw Rubio dostał wysoką zasłonę od Jae Crowdera, którą poprawił Derrick Favors. Z tym pierwszym szybko wymienił piłkę “ja-do-ciebie-ty-do-mnie” i wiedząc, że w obronie Oklahomy panuje bałagan – spójrz gdzie jest Melo: obrońca Crowdera, popatrz kto tam zmienia albo nie zmienia krycia i jak to nie wygląda – oddał piłkę na lewą stronę. A tam penetracja, bo Westbrook spóźnił się z pełnym switchem, dobra reakcja Pattersona, kolejna pomoc George’a z prawego rogu do środka, odegranie Crowdera, odegranie O’Neale’a i dobra pozycja Rubio:

Hiszpan trafia dokładnie 35% z prawie 7 prób za trzy w meczu. To więcej niż Anthony, Westbrook, Crowder i Donovan Mitchell. Jest drugim najlepszym strzelcem tej serii. Musisz go bronić, a jeśli przechodzisz pod zasłoną lub zostawiasz trzeciego gracza bez krycia to pamiętaj, że Rubio jest bardzo dobrym podającym.

W czwartym meczu Thunder powinni z tym skończyć – bo przegrywają, bo nie robili tego w sezonie regularnym tak agresywnie, bo nawet jeśli miewali problemy z pomocą, rotacjami itd, to nie wpływały one na wynik jak w meczu numer trzy. No i dzisiaj ponownie zagrają przeciwko zespołowi, który rzuca za trzy punkty.

3) W następnym posiadaniu Jazz ponownie wykreowali trójkę z tego samego miejsca. Zauważ – cały czas atakowali tych samych obrońców. Najlepszy na parkiecie George udzielał pomocy. To dobry sposób, żeby zdjąć lock-down defensora z ciała istotnego gracza albo mieć go poza piłką.

Rubio skorzystał z zasłony Favorsa i bardzo dobrym kozłem zaatakował wysokiego obrońcę. Ale Jazz mieli poniżej szczęście w postaci timingu ścięcia O’Neale’a i dotarcia Favorsa do pomalowanego. Rubio podał do debiutanta, Felton odszedł od słabego rogu, a Ingles pokazał się na prawym skrzydle:

Thunder są w stanie zatrzymać atak Jazz w ich najlepszej wersji. Rubio był na granicy straty. O’Neale też, a gdyby Patterson naciskał mocniej, to może sędziowie by mu błąd kroków gwizdnęli. Wydaje się, że są o jedną, dwie lepsze decyzje obrońców poza piłką, żeby przynajmniej wymusić na Jazz kolejne podania. Z lepszą help-defense na zapleczu i Stevenem Adamsem znowu przez 30-40 minut w grze.

Bo dzisiaj złą wiadomością są statystyki jeśli chodzi o efektywność Jazz gdy Adamsa na parkiecie nie ma. I to efektywność z obu stron – z tej niskiej w ustawieniach 4-1 i tej big-ballowej. Thunder nie potrafią porwadzić sobie z duetem Favors-Gobert, który w 14 minut gdy Adams siedział na ławce był aż plus-20 (per 100 posiadań plus-68.6). Mała próba, ale krótka i słaba rotacja Oklahomy pod obręczą to rzeczywisty problem wobec ruchu Jazz i dynamicznych penetracji do środka. Bo przy tak agresywnej pomocy, wszystko to generuje “szanse” popełnienia faulu.

Z drugiej strony Thunder niby mają odpowiedź na smallball Jazz w postaci Jeramiego Granta na piątce, lepszego Patricka Pattersona i może Melo w przypadku smallballu z Favorsem na środku. Ale te ustawienia bronią identycznie w każdej konfiguracji. Zdecydowanych zmian krycia; kompletnych i na każdej zasłonie, oraz zmian w strategii jeszcze nie było. I to prawda, że Jazz nie są zespołem, który należy bronić jak Golden State, nie wolno też przereagować, natomiast brakuje błyskotliwości ze strony sztabu i skutecznych decyzji poza przesunięciem dwóch-trzech matchupów.

4) Minutę później wydarzyło się kolejne pyk-pyk Rubio z Crowderem. Gobert czekał w high-post z zasłoną dla Crowdera, który zbiegł po niej do dołu i rozpoczął stagger. W moment dołączył do niego środkowy, Ingles wyszedł po nim i zatrzymał się w połowie curlu. Roll Goberta do obręczy zabrał pomoc ze słabej strony – tym razem Melo, który odpowiadał za Crowdera i to między nim a Francuzem podejmował decyzję; podjął dobrą.

Za moment zobaczysz jak obrona Thunder zmusiła Inglesa do ciężkiego podania, ale też jak zawalił… skauting? Wiemy, że Rudy’ego Goberta nie podwajasz na bloku, pół-bloku, bliskim bloku. Paul George, kandydat do nagrody DPOY, to zrobił:

Z ewentualną pomocą powinien doskoczyć ustawiony na lewej stronie Westbrook.

Wykorzystanie nadopiekuńczej obrony, to doskonale znany motyw w NBA. Jazz będą to robić, ponieważ samodzielnie nakręcają grę podaniami. Od początku pracy Snydera mają ją w wolnym ataku pozycyjnym, we wczesnej ofensywie i w transition. W ich przypadku takie zachowanie obrony, to nic innego jak nie zamierzone wsparcie; żeby do dobrej pozycji doprowadzić na siedem sekund do końca posiadania zamiast dwóch.

Ale taka pomoc wynik też z faktu, że Adams broni wysoko, a Jazz lubią i mają kim zaatakować obręcz. Więc Thunder jakby automatycznie przesuwają się w stronę pomalowanego. Z tym, że na końcu czegoś brakuje. Zwykle lepszej obrony na górze. Sztuką będzie schowanie w meczu numer cztery Anthony’ego.

5) W ten sam sposób Jazz atakowali Thunder zagrywkami po timeoutach i z boków parkietu.

Joe Ingles wyszedł po piłkę po zasłonie Goberta, podał do wybiegającego zza linii końcowej Rubio – znowu po picku centra – który zagrał szybkiego pick-and-rolla 1-4 z Favorsem. Na końcu piłka wróciła do Inglesa:

Zdarzyły się trzy rzeczy. Russell Westbrook nie zrobił w tym posiadaniu niczego dobrego – Grant musiał przejąć krycie i zostawić rolującego Favorsa. Snyder niespodziewanie zamienił zadania wysokich. George udzielił pomocy do elitarnego strzelca.

W ten sposób działa w Utah roll do obręczy bigballowych graczy z pozycji 4 i 5. Wsparty bardzo dobrym ustawieniem; przede wszystkim logicznym; strzelcy w rogach, wymuszał na obronie podobne reakcje. Problem w tym, że o ile w sezonie regularnym zespoły nie zawsze są przygotowane na 100%, tak w trzecim meczu playoffów należy wiedzieć czego spodziewać się i po akcjach ATO i po zagrywkach w half-court. Na dodatek Thunder spotkali się z tym w Game 2. Mieli taśmy, wiedzę, możliwość usprawnień. Mieli przerwę po drugiej kwarcie, opcję cofnięcia Adamsa głęboko w pomalowane, przesunięcia na Rubio innego obrońcy (problemy Brewera z faulami zrobiły swoje), czas na reakcję. Jest 2-1 dla Jazz, prowadzi też Snyder i nawet jeśli Billy Donovan odpowie, to trener Jazz z pewnością zareaguje szybciej. Czy lepiej? Zobaczymy.

Mecz numer cztery o 4:30.

Poprzedni artykułMiędzy Rondem Palmą (613): Deltron 3000
Następny artykułDniówka: Co dalej z Blazers? Thunder i Wolves walczą o remis w serii

1 KOMENTARZ

  1. Nie znam się na koszykówce nawet w 1/4 tak jak Piotr, ale stawiam (ryzykowną) tezę o tym, że Paul George jest trochę overrated, jeśli chodzi o defensywę. Nie mam na myśli obrony 1 na 1, bo tu jest kozacki. Chodzi mi bardziej o zachowanie w systemie i obronie drużynowej. Nawet na filmikach wrzuconych w tekście widać, że nie zachowuje się optymalnie. Rozgrzesza go to, że chce łatać dziury, które robi Westbrook czy Melo, ale mimo to wydaje mi się, że mogłoby być lepiej.

    0