Szósty Gracz zapowiada I rundę play-offów NBA: (1) Toronto Raptors vs (8) Washington Wizards


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 12 kwietnia 2018
fot. newspix.pl

fot. newspix.pl

Po raz pierwszy w swojej 23-letniej historii Toronto Raptors przystąpią do play-offów rozstawieni z nr 1 w Konferencji Wschodniej. Na przeciw nim staną Washington Wizards, którzy w sezonie regularnym aż przez 41 spotkań grali bez kontuzjowanego Johna Walla.

Czy Raptors zrewanżują się Wizards za porażkę 0-4 z I rundy play-offów 2015? Czy udowodnią niedowiarkom, że nareszcie stali się zespołem, który nie ugnie się pod presją?

Czy DeMar DeRozan po raz pierwszy w karierze rozpocznie serię play-offów od wygranej na swoim parkiecie?!

Przekonamy się o tym już w sobotę o godz. 23:30.


Adam: Raptors mają za sobą najlepszy sezon w historii klubu i po raz pierwszy wygrali Wschód, ale czy to też oznacza, że po raz pierwszy nie będą zawodzić w playoffach? Kibice w Kanadzie już za dobrze znają ten powtarzający się scenariusz, w którym udany sezon zasadniczy daje nadzieje, potem już w pierwszym meczu pojawiają się wątpliwości, a na koniec Raptors są zupełnie bezradni, kiedy spotykają LeBrona Jamesa na swojej drodze. Ale teraz może wreszcie być inaczej, bo to nie są już ci sami Raptors, których oglądaliśmy w poprzednich latach. Trzon zespołu tworzą nadal ci sami ludzie, ale jako zespół się zmienili. Przestali opierać swój atak na indywidualnych akcjach DeMara DeRozna i Kyle’a Lowry’ego, zaczęli szukać trójek, poprawili obronę i mają zupełnie nową ławkę, która była najlepsza w całej lidze. Raptors są jedyną drużyną, która zakończyła fazę zasadniczą w top-5 pod względem efektywności ofensywnej (111.0, 3m) i defensywnej (103.4, 5m).

Co więcej, drużyna LeBrona jest znacznie słabsza niż dotychczas, Celtics są bez Kyrie’go Irvinga i Gordona Haywarda, a młodzi Sixers dopiero debiutują w playoffach, dlatego tym bardziej wydaje się, że to jest ten moment, na który czekali w Toronto. To może być ich rok, dlatego nie mogą zmarnować tej szasny. Najwyższy czas, żeby przełamali swoje playoffowe demony i muszą zacząć to już w sobotę. Przypomnijmy to, o czym i tak wszyscy świetnie wiedzą – Raptors jeszcze nigdy w swojej historii nie wygrali meczu otwarcia playoffów i to nawet pomimo tego, że teraz już po raz piąty z rzędy rozpoczną je w Toronto. To pierwsze przełamanie, którego potrzebują, żeby udowodnić przede wszystkim sobie, że teraz są lepiej przygotowani do tego najważniejszego momentu sezonu.

Także sam pojedynek z Wizards to świetna okazja do przełamania, bo zanim LeBron zaczął ich pokonywać, w 2015 roku to właśnie ekipa z Waszyngtonu skompromitowała ich odsyłając na wakacje już po czterech meczach pierwszej rundy. Wreszcie przyszedł czas na rewanż.

W tamtej serii sprzed trzech lat Lowry nie był zdrowy i grał fatalnie, a na koniec cała drużyna właściwie odpuściła ostatni mecz. Teraz to w Wizards są pytania o zdrowie i o to, czy ten zespół nie rozsypie się od środka. Od początku sezonu z atmosferą w ich szatni jest coś nie tak. Dlatego też tak dużo zmieszania zrobiła ich seria zwycięstw pod nieobecność Johna Walla, a do tego teraz bardzo słabo zakończyli fazę zasadniczą przegrywając 9 z 12 meczów. Z drugiej strony, mają dużo talentu, w poprzednich latach udowodniali w playoffach swoją siłę, natomiast teraz mogą być jeszcze lepsi gdy Bradley Beal wszedł na poziom All-Stara, a też Otto Porter zrobił duże postępy w swojej grze. W tym sezonie byli bardzo trudnym rywalem dla Raptors i w bezpośredniej rywalizacji było 2-2, mimo że John Wall nie zagrał w ani jednym z tych meczów. Wall to to największy znak zapytania przed tą serią. Co prawda miał już bardzo dobre występy po powrocie, ale to tylko cztery mecze po dwumiesięcznej przerwie i trudno przewidzieć jego formę, a to może okazać się game-changerem.


Maciek: Serię Raptors i Wizards powinni zapowiadać i omawiać wykwalifikowani psychologowie w specjalnie utworzonym na tę okazję 24-godzinnym kanale telewizyjnym, z lożami ekspertów i rodzinami graczy. To będzie wycieńczająca seria, po której jeden z pacjentów może umrzeć.

To nie jest normalny matchup drużyn rozstawionych z nr 1 i 8. To bardziej 3/6, jak nie 4/5.

Raptors będą słyszeć o tym od czwartku do soboty wieczór. Wizards mogą o tym nawet krzyczeć, bo ten zespół tak ma.

To seria zaufania. Czy Wizards faktycznie ufają sobie nawzajem? Czy Raptors będą podawać sobie piłkę, kiedy John Wall i Bradley Beal postawią trudne warunki? Czy Wizards mogą grać obronę, która ich do tego zmusi? Czy Scott Brooks wiedział będzie co zrobić?

W 2015 roku Raptors w dwóch pierwszych meczach kompletnie nie mogli poradzić sobie z presją gry przed swoją publicznością i z Wallem. Od meczu nr 3 zaczęli blitzować i podwajać Walla w pick-and-rollu, ale nieoczekiwanie z pomocą przyszedł mu grający wtedy jak profesor Marcin Gortat. Wiz zesweepowali Toronto.

W tym sezonie Raptors nie mieli tego problemu, bo Wall nie zagrał w ani jednym meczu. Dlatego to Raptors kontrolowali tempo tych pojedynków. Sam Wall może jednak zmienić styl tych spotkań i pozostawić w popłochu wracającą się obronę Raptors, która przeciwko topowym atakom NBA była w tym sezonie tylko przeciętna.

Wizards chcą wygrać tablice i selektywnie wybierać okazje do przyspieszania gry. Chcą wystawić długość ramion Otto Portera do krycia szukającego separacji DeRozana – niezależnie czy na boisku będą wysokie składy pierwszych piątek, czy small-ball. Wizards chcą w trakcie serii skrócić swoją rotację do maksymalnie 8 graczy i chcą, żeby jak rok temu w play-offach, ich pierwsza piątka przechodziła się po każdej drużynie. Wizards liczą na to, że Kelly Oubre Junior wyjdzie ze strzeleckiego dołka i że doświadczenie, którego nabrał Tomas Satoransky, zastępując Walla, przełoży się na jego dobre minuty w rotacji.

Wizards wierzą w to, że są w stanie w trakcie serii wrócić do strefy komfortu, w którym prawdopodobnie są lepszym zespołem, niż Raptors.

Raptors chcą umieścić Anunoby’ego na Bealu, a z najlepszej i najszerszej ławki rezerwowych ligi zrobić w trakcie serii użytek. Nie tylko w sezonie regularnym, ale w meczach przeciwko Wizards minuty zmienników były ich ogromną przewagą. Być może nagle potrzebny będzie Norman Powell do krycia Beala? Być może lepiej, niż Valanciunas bronił będzie Jakob Poeltl? Być może więcej będzie grał Pascal Siakam w zestawie z Ibaką? A może Raptors obniżą skład i wreszcie zobaczymy Anunoby’ego na pozycji small-4?

To szachy, w których Dwane Casey będzie miał w tej serii więcej możliwości. Ale w sezonie regularnym Raptors przegrywali siedmioma punktami na mecz minuty grane przeciwko Wizards, gdy na boisku byli Lowry, DeRozan i Ibaka. Co z tego, że mają szerszą ławkę – nie mogą dać się przeżuć pierwszej piątce Wizards, bo rezerwowi będą musieli wtedy gonić, a nie powiększać przewagę. Co z tego, że w grze Raptors jest teraz dużo więcej zasłon stawianych w okolicach linii rzutów wolnych, skoro muszą one przecież prowadzić do dobrych decyzji kozłujących i celnych rzutów za trzy (29,7% w meczach z Wizards).

Valanciunas może teraz trafiać za trzy – nie tylko rolować do kosza. Podobnie Ibaka i Siakam. Dlatego zagrożenie płynące z konfiguracji zasłon na wprost obręczy to już nie raptor, jeszcze nie t-rex, ale trudniejszy do skontrowania zwierz. Wizards mogliby chcieć zmieniać krycie w tym miejscu i sprowadzić w ten sposób Raptors na stare ścieżki gry 1-na-1, ale Scott Brooks nie lubi tego robić kiedy na boisku są Gortat i Markieff Morris.

fot. NBA League Pass

fot. NBA League Pass

Do Meczu Gwiazd DeRozan trafiał solidne 33% za trzy. Po nim tylko 27%. W zwycięstwach 35%, w porażkach 18%. Miał w tym sezonie wreszcie mecze, w których trafiał po 3, nawet po 5 trójek i to jest absolutny game-changer. Bo kiedy trafia za trzy, jest najlepszym graczem tej serii. Kiedy nie, może się to dla Toronto źle skończyć.

DeRozan ma bardzo trudny matchup w osobie Portera, którego będzie musiał też kryć. To jego seria. To seria DeRozana, żeby pokazać, że faktycznie stał się lepszym strzelcem i lepszym podającym.

Zapowiada się kolejny melodramat z udziałem Toronto i siedem spotkań. Jeżeli Wizards nagle klikną w serii z Raptors, mogą jej nie odpuścić tak łatwo, jak rok temu niedoświadczone Milwaukee. Pewność i przekonanie jest po ich stronie – Toronto przecież rozpocznie tę serię od razu z nożem na gardle.

Pytanie tylko czy to przekonanie Wizards o swojej wielkości jest słuszne. Ten zespół już od kilku lat funkcjonuje jakby palił się strych. W tej serii mogą ugasić pożar i rozpocząć nowe życie, lub spłonąć i po zakończeniu sezonu rozejść się w inne strony.

Albo przynajmniej wziąć lekcję od Raptors (głównie Wall, ale trochę też Beal) i mniej wozić piłkę, tylko grać za podaniem.


Adam: Raptors w 6.

Maciek: Raptors w 7.

Cząstkowe wyniki Typera: 87.1% na wygraną Raptors.

Wasze typy zostawiajcie tutaj.

38

Komentarze

  1. Angel of Goodness

    12 kwietnia 2018 o 18:05

    „Po raz pierwszy w swojej 23-letniej historii Toronto Raptors przystąpią do play-offów rozstawieni z nr 1 w Konferencji Wschodniej.”
    Paradoks: Dumni i szczęśliwi pomimo, że już obsrani.

    Przeciętny człowiek nigdy nie wie kiedy dopadnie go biegunka.
    W Toronto nie ma takiego problemu.
    It’s playoffs, baby !

    Lubię to: 88
  2. fluber

    12 kwietnia 2018 o 19:05

    Toronto ma dlugą historię robienia w pieluchomajtki, ale gracze wizards nie mogą na siebie patrzeć. Nie wierze żeby bez atmosfery w zespole byli w stanie pokonać drużynę na prawie 60 wygranych i choć jest to jedna z bardziej wyrównanych par 1-8 ostatnich lat to raptors powinni to spokojnie wygrać. Na dzisiaj dałbym 4-1 dla raptors.

    Lubię to: 10
    • Lanfaust

      13 kwietnia 2018 o 08:38

      Właśnie poprawili atmosferę w szatni. Wzięli Lawsona. On ich zintegruje ;)

      Lubię to: 27
  3. krog

    12 kwietnia 2018 o 23:14

    Nie rozumiem co Wy z tymi Raptors. Obsrani czy nie są na obecną chwilę klasę lepszym zespołem niż Wizards. 60 meczów nie wygrywa się przypadkiem. Wizards z początku sezonu spełniający ówczesne nadzieje może byliby i faworytem tej serii, ale na obecna chwilę dwa urwane mecze będą ich sukcesem. Osobiście widzę tu sweep. Na wschodzie tylko LeBron i może Stevens są w stanie im podskoczyć.

    Lubię to: 8
    • SirOleksy

      12 kwietnia 2018 o 23:32

      Haha „Tylko LeBron jest w stanie im podskoczyć” – czekam aż rozjedzie ich LTrain i te 60 wygranych w sezonie

      Lubię to: 1
      • Dudek

        13 kwietnia 2018 o 07:44

        No właśnie może znowu wyjść jak z Atlantą kiedy mieli taki sezon, a skończyło się sweepem.

        Chociaż mam nadzieję, że nie.

        Inna kwestia brzmi – czy LeBron opanował kolejną supermoc. Potrafi zagrać w 82 spotkaniach, a potem jeszcze w PO ciągnie team :-k

        Lubię to: 4
  4. Manny Emha

    13 kwietnia 2018 o 09:53

    Nie lekcewarzylbym Wizards. Akurat ich ranking niewiele mowi o zespole. Maja jeden z najgrszych bilansow z zespolami ponizej .500. Po prostu nie wychodzili do tych meczow. Wygrali chyba ze wszytskimi w lidze… GSW, HOU. Ja stawiam na Wizards w 6. Zaangazowani pokazali ze potrafia wygrac z kazdym.

    Lubię to: 5

Skomentuj