Wake-Up: Kemba Walker rzucił 46 punktów, Grizzlies przegrali -61


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 23 marca 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Dzień po meczu na 32-30 Dwight Howard nie grał, ponieważ został zwieszony za przekroczenie limitu przewinień technicznych, ale tym razem błyszczał gorący Kemba Walker prowadząc Charlotte Hornets do szóstego najwyższego zwycięstwa w historii NBA. Na parkiecie w Spectrum Center gospodarze skompromitowali Memphis Grizzlies, którzy sięgnęli kolejnego dna i skończyło się na różnicy 61 punktów.

Tak jak można było przypuszczać, to była bardzo kiepska noc w NBA.

W teoretycznie najciekawszym meczu Houston Rockets dopiero po dogrywce pokonali Detroit Pistons, ale to nie był dobry mecz i strasznie wymęczone zwycięstwo. Zmęczeni byli też New Orleans Pelicans, ale przetrwali pojedynek z Los Angeles Lakers i z kompletem zwycięstw zakończyli serię back-to-back-back. Tymczasem w Sacramento tylko garstka kibiców miała okazję obejrzeć stracie na szczycie odwróconej tabeli ze względu protesty przed Golden1 Center.

Memphis @ Charlotte 79:140 (Selden 18 – Walker 46)
Philadelphia @ Orlando 118:98 (Ilyasova 18 – Purvis 19)
Detroit @ Houston 96:100 OT (Griffin 21 – Gordon 22)
LA Lakers @ New Orleans 125:128 (Caldwell-Pope 28 – Davis 33)
Utah @ Dallas 119:112 (Mitchell 26 – Barea 23)
Atalanta @ Sacramento 90:115 (Taylor 18 – Jackson 20)

* Hornets już o nic nie grają i za trzy tygodnie rozpoczną wakacje, ale przynajmniej na pocieszenie zapewniają teraz swoim kibicom wyjątkowe osiągnięcia statystyczne.

Kemba Walker był on fire i już w pierwszej połowie zdobył 35 punktów, podczas gdy cała drużyna Grizzlies miała ich tylko 42. Ostatecznie zanotował 46 punktów w zaledwie 28 minut, bo pod koniec trzeciej kwarty już na dobre usiadł na ławce. Ale Hornets nawet bez swojego lidera kontynuowali rozstrzeliwanie rywali i w końcówce ich przewaga urosła do +65.

Walker ustanowił rekord klubu trafiając aż 10 rójek i potrzebował do tego tylko 14 prób. W sumie zanotował 13/18 z gry i nie pomylił się ani razu przy 10 rzutach z linii. Zdobył więcej punktów niż cała pierwsza piątka gości.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

20

Komentarze

  1. youngpusseydon

    23 marca 2018 o 08:15

    Grizzlies jako pierwsi w historii NBA powinni po tym seznie spaść do PLK.

    Lubię to: 32
    • qbeq

      23 marca 2018 o 09:35

      Hala Globus w Lublinie czeka, Roman Szymański przećwiczy Marca Gasola pod koszem, aż się patrzy!

      Lubię to: 8
  2. loki

    23 marca 2018 o 08:18

    W przyszłym sezonie ma byc przepis skopiowany z ping-ponga. Przgrana 50ciama punktami wyklucza z rozgrywek.

    Lubię to: 4
    • Neithan

      23 marca 2018 o 08:24

      Jak przegrać 50cioma w setach granych do 11?

      Lubię to: 5
    • Lucek71

      23 marca 2018 o 08:52

      W ping pongu (ekhmm tenisie stołowym) była olimpijka, zwana też kanadyjką, gdzie przy wyniku 7-0 kończono mecz.

      Podobno dlatego MJ zrobił sobie dwa lata przerwy na baseball, żeby nie zrobić 7-0 w finałach, bo wtedy trzeba byłoby zakończyć koszykówkę.

      Lubię to: 58
      • Privat

        23 marca 2018 o 09:14

        Ping pong, a tenis stołowy, to podobne, ale nie te same sporty 😀

        Lubię to: 2
        • Lucek71

          23 marca 2018 o 09:18

          To ja już nie wiem w co grałem w latach 90tych na wrocławskich, „marmurowych” stołach z metalową „siatką”.

          Lubię to: 1
          • Privat

            23 marca 2018 o 09:20

            Główną różnicą jest paletka – w tenisie stołowym grasz taką, która ciągnie, przez co możesz podkręcać, a w ping ponga grasz po prostu obitą dechą, którą nie da się nadawać piłce rotacji. Do tego w ping ponga gra się do 15, a nie do 11 jak w tenisie stołowym. To najważniejsze różnice. :D

            Lubię to: 4
          • Behemot

            23 marca 2018 o 09:31

            To ja w takim razie grałem w stołowy pong. Paletką do 15- stu.

            Lubię to: 16
          • Lucek71

            23 marca 2018 o 09:33

            Były paletki Stiga i sprawdzaliśmy „ciągnięcie” na włosach koleżanek i kolegów ;), ale były też dechy bez gąbek amortyzujących, a w „bieganego” przy większej liczbie chętnych były też zeszyty z twardą oprawą i klapki ;)

            Lubię to: 24
          • lukostro

            23 marca 2018 o 10:10

            Były też deski do krojenia, patelnie, ława i książki zamiast siateczki. Ale to już raczej amatorskie i domowe rozgrywki☺

            Lubię to: 8
          • jamjack

            23 marca 2018 o 10:21

            Wooo, ja pamiętam jak z ojcem na środku małego stołu jadalnianego rozwijaliśmy taką kolorową plastikową sprężynkę (taką co się po schodach spuszczało) i pykaliśmy :) Czasy!

            Lubię to: 5
          • bubsatchi

            23 marca 2018 o 11:11

            Paletki stiga? Klapki i zeszyty?

            „Wy to mieliście szczęście…

            …my graliśmy szczerbatymi widelcami i połamanymi bierkami. Piłeczka była z pogniecionego papieru i zamiast stołu mieliśmy kałużę…”

            Lubię to: 17
  3. yerzol

    23 marca 2018 o 08:51

    Czym jest drużyna z miasta Elvisa, bo nie jest na pewno drużyną NBA? G-League? Chyba już też nie. PLK? Dramat. Dobrze, że Kemba nie grał dłużej bo sam rzuciłby im i z 15 trójek. Brak słów.

    Woj donosi o zapłakanych Spurs błagających Kałiego o powrót. DanyGrin wyśmiewa Woja. Wszyscy święci dementują. Czy Pop zdziadział na stare lata i pozwala na festiwal lamentów w szatni, że tyle niusów wypływa ostatnio ze Spurs, czy może ma kreta w szatni? Wcześniej LMA, teraz Kałi, WTF?!?!

    Przyzwyczaiłem się, że rok w rok koło grudnia/stycznia/lutego jest jakaś LeDrama, ale DramaSA to coś nowego na rynku. Ciekawe czy się przyjmie?

    Lubię to: 12
  4. stypulkovski

    23 marca 2018 o 09:32

    Memphis Grizzlies mają swój Goovn Squad.

    Lubię to: 3
  5. Bartg

    23 marca 2018 o 11:09

    Za taka grę Grizzlies powinni karnie dostać najwyżej 5 pick i nakaz wybrania 19 letniego prospektu z afryki, który koszykówkę widział tylko w telewizji w barze nad morzem.

    Lubię to: 5
  6. bubsatchi

    23 marca 2018 o 11:12

    Szkoda, że Marc nie poszedł gdzieś przed trade deadline. Byłoby dobrze dla niego, perspektywiczniej dla Miśków i lepiej dla całej ligi. Shame…

    Btw: Grizzlies notorycznie meldowali się w playoffs na zachodzie tyle lat z rzędu – sprawiając problemy thunder, spurs… ledwie drugi zły sezon i jaki wysyp smakoszy koszykówki – gdzie byliście kiedy sacto i suma zakładali kolejną kotwicę i betonowe kalosze okupując od lat największe znane depresje? (Jako, że cisnących na Lakers nigdy tu nie brakowało…).

    Lubię to: 5
    • youngpusseydon

      23 marca 2018 o 11:19

      No właśnie o to chodzi, jak można w ciągu 2 lat zanotować aż TAK tragicczny zjazd? Pamitam serie Spurs z Grizz i ta niespodzianka kiedy Z-Bo, Marc i spółka odprawili Spurs rozstawionych z 1. Czasy.

      Lubię to: 2
      • xyz

        23 marca 2018 o 11:29

        Taki zjazd można zanotować mając od cholery kontuzji. Oraz podpisując za duże pieniądze C.Parsonsa.
        Mam nadzieję, że pomogłem :)

        Ja mam nadzieję, że jednak w przyszłym roku wytransferują Gasola i może jakiemuś desperatowi wcisną Conley’a, zdrowy to ciągle świetny gracz (chociaż niewątpliwie przepłacony), więc może komuś się przyda.

        Lubię to: 9
        • youngpusseydon

          23 marca 2018 o 20:53

          Ale ja dobrze wiem jakie są powody tego zjazdu, chodzi o to jak można do tego doprowadzić.

          Lubię to: 0
          • tojas

            23 marca 2018 o 22:20

            Jak się podejmie decyzję o tankowaniu sezonu to nie jest to wcale trudne.

            Lubię to: 0
    • grasshooper

      23 marca 2018 o 11:38

      Ta drużyna jest w dupie na przynajmniej 2 następne sezony, wymiana Gasola na niewiele się zda biorąc pod uwagę cenę za jaką wysyła się w ostatnich latach najlepszych zawodników do innych drużyn.Zresztą, Grizzlies prawdopodobnie i tak go wymienią w nadchodzącym sezonie.Tym co ciągnie w dół tę drużynę sa kontrakty Conleya i Parsonsa.Chyba żadna drużyna nie przestrzeliła tak bardzo z podpisaniem wolnych agentów.
      Smutne, że trafiło akurat na drużynę znaną z twardej walki i pozbawioną gwiazdorskich manier.

      Lubię to: 7
      • yerzol

        23 marca 2018 o 13:50

        Trudno się z tym nie zgodzić. O ile jeszcze kontrakt Conleya będzie można komuś naiwnemu wcisnąć o tyle Parsons to gniot stulecia. Nie trejdowalny kontrakt.

        Kilka miesięcy temu oglądałem Stephena Jacksona, który w ostrych słowach wypowiadał się publicznie o Parsonsie i jego podejściu do sportu, organizacji, treningów, kolegów itd – trafił chyba w sedno…

        Lubię to: 3

Skomentuj