Flesz: „Fly Eagles Fly…”, Rubio i Gobert (i Snyder) obracają sezon Jazz, żegnamy Grizzlies 2017/18


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 6 lutego 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Dwa dni pozostały do zamknięcia okienka transferowego (w NBA!), które w tym roku jest wcześniej, ale też wcześniej rozpoczął się sezon. Ten deadline moim zdaniem powinien być jeszcze wcześniej, bo wystarczy ok. 40-45 spotkań, żeby drużyny wiedziały czym są. W każdym sezonie jest jednak po kilka przypadków zespołów, które na skutek kontuzji dowiadują się o tym później. To dla nich trade-deadline jest w okolicach 50-55 meczu.

Od czasu piątkowego Flesza mieliśmy jeden wielki mecz w innej lidze na N i 31 w naszej ulubionej lidze na N. Tylko jeden zespół – Ricky Rubio i Utah Jazz – poszedł w 3-0. Kilka wygrało obydwa swoje mecze: Blake Griffin i Pistons, Tobias Harris i Clippers, Bradley Beal i Wizards, Al Horford i Celtics, Fred Van Vleet i Raptors, Mike Malone i Denver Nuggets, Julius Randle i Lakers, Giannis i Bucks.

Dwa zespoły zaliczyły sobie trzy mecze i trzy porażki: Jusuf Nurkić i Blazers, Goran Dragić i Heat. A pięć przegrało oba spotkania: Suns, Knicks, Thunder, Bulls i Nets.

Cavaliers grali tylko raz i o jeden raz za dużo.

Mieliśmy też tylko jedną wymianę: wczoraj wieczorem Brooklyn Nets pozyskali z Milwaukee Bucks wybór w II rundzie draftu, oddając do Wisconsin Tylera Zellera.


0) Palma w tym tygodniu gra zgodnie z planem środa-czwartek wieczór(trade-deadline)-piątek, a w czwartek południe Pikle. Pikle będą teraz co dwa tygodnie.

0B) Poniżej wyjątkowo 8,5 myśli o Super Bowl i NFL. Więc jeśli nie chcesz o tym czytać, zacznij od razu od punktu 9.

1) Philadelphia Eagles zdobyli w poniedziałek po 4 rano naszego czasu swój pierwszy tytuł w 52-letniej erze Super Bowl. Eagles wielokrotnie mieli bardzo dobre zespoły – mieli przez 7 lat w składzie (85-92) Top-10 gracza historii Reggie’ego White’a, mieli potem Asante Samuela czy Donovana McNabba, ale w Super Bowl zagrali wcześniej tylko dwa razy (ostatni raz w 2004 przegrali właśnie z Brady’m i Patriots). W niedzielę zdobyli tytuł mistrzowski, bo nie byli wystraszeni stawką meczu. Nie byli przerażani całym tym Patriots Voodoo, które przeważnie ma miejsce i to Eagles wygrali czwartą kwartę i mecz 41-33.

2) Trwający aż 7 minut drive Eagles z czwartej kwarty na 14 zagrań i po nim strip-sack Brandona Grahama na Tomie Brady’m to część nowej legendy Filadelfii. Ale jest to też być może klamra spinająca w całość 16 ostatnich lat kariery Brady’ego. Brady pojawił się bowiem na wielkiej scenie legendarnym, kontrowersyjnym meczem playoffowym z Raiders, znanym jako „Tuck Rule Game” – w ostatnich sekundach Charles Woodson wybił mu piłkę przed throwem, ale sędziowie zinterpretowali to na korzyść Patriots. W poniedziałek na 2 minuty i 14 sekund przed końcem wybił mu piłkę przed throwem Graham, przejął ją Derek Barnett. Tym razem nie było najmniejszych wątpliwości.

3) Mecz przypominał 148 do 140 w koszykówkę. Dopiero powyższa akcja, w której Graham ograł najlepszego guarda Patriots Shaqa Masona i dopadł Brady’ego, sprawiła, że nie był to pierwszy w 52-letniej historii Super Bowl bez sacka. Nikt w całej historii NFL – wliczając w to nawet mecze sezonu regularnego – nigdy nie zdobył tylu jardów i przegrał (Patriots 613, Eagles 538). Nikt nigdy nie stracił więcej jardów i wygrał. Trudno wyobrazić sobie lepszy mecz do oglądania razem w towarzystwie, jak mieliśmy okazję to zrobić m.in. z (name-dropping) Karolem Górkiewiczem, Maćkiem Rabiniakiem i Mikołajem Dymkiem.

4) W pubie w Krakowie, w którym go oglądaliśmy też – O-CZY-WIŚ-CIE – było wielu kibicujących przeciwko Patriots. Sam byłem w tej grupie do poprzedniego meczu Patriots i wygranej z Jaguars. Ludzie mają już dosyć tej historii – chcą nowej, zwłaszcza po ostatnim roku i „3-28”. Ale w historii Super Bowl, które z reguły ssą i mecze albo nie są dobre, albo bywają rozstrzygnięte szybko, to właśnie wizyty Patriots w aż 8 Super Bowls od 2001 roku gwarantują najlepsze mecze. 7 z 8 spotkań, w których zagrali, to 7 ze spokojnie 20 najlepszych meczów o wszystko.

5) Obrona Patriots trafiła jednak wreszcie na swoje przekleństwo. Bill Belichick znany jest z tego, że zabiera rywalom opcję ofensywną nr 1 i robi to skutecznie. Eagles to natomiast zespół, który bez kontuzjowanego Carsona Wentza, nie miał opcji nr 1. Tylko 15 drugich i trzecich..

6) Playcalling trenera Eagles Douga Pedersona to egzotyka, która nieoczekiwanie dla ekspertów futbolu wyniosła Eagles na sam szczyt i sprawiła, że ten mecz był tak dobry. Rezerwowy QB Nick Foles był najlepszym graczem na boisku. To był brak strachu obu panów przy czwartej próbie, jak ta kluczowa przy 4th&2 we wspomniamym drivie w czwartej kwarcie, albo podanie Trey’a Burtona do Folesa i jego nietypowy touchdown w 2. kwarcie, czy koncepty gry biegowej. Efektowne zagrywki w tym meczu – zresztą z obu stron – wyjmowane były jak prezenty. Mieliśmy święta w lutym.

7) Atletyzm i brak szybkości przodu obrony Patriots, brak linebackera potrafiącego kryć całą szerokość boiska – właśnie to w zestawieniu z ofensywną linią, która pchała drive’y Eagles, zadecydowało o porażce Patriots w tym meczu. Podobnie jak niespodziewane ukaranie przez Belichicka Malcolma Butlera, który ani na moment nie pojawił się na boisku. Nie wiadomo jeszcze dlaczego tak się stało. To historia, która będzie nie raz wracać w offseason.

8) Co dalej? Podstawowy QB Carson Wentz i praktycznie cała obrona Eagles mają kontrakty na przyszły sezon. Wygląda na to też, że zostanie cały sztab na czele z Pedersonem, defensywnym koordynatorem Jimem Schwartzem i trenerem quarterbacków Johnem De Filippo (ojcowie tego sukcesu). MVP Nick Foles, który ten Super Bowl dla Eagles zdobył, może natomiast zostać latem wymieniony, żeby wzmocnić skład (około 6-8 zespołów potrzebuje nowego QB). Z Patriots po wielu latach odchodzą natomiast obaj główni asystenci Belichicka: ofensywny koordynator Josh McDaniels na 90% wyląduje jako trener w Indianapolis Colts, a defensywny koordynator Matt Patricia wczoraj został oficjalnie ogłoszony trenerem Detroit Lions.

9) Czy to początek zmierzchu 41-letniego Toma Brady’ego i 33-letniego LeBrona Jamesa? Obaj są wciąż na szczycie, ale ten szczyt się obniża.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

28

Komentarze

  1. Sosna1982

    6 lutego 2018 o 08:31

    Kto przeszedl od razu do punktu 9?

    Lubię to: 50
  2. @pilkakwadratowa

    6 lutego 2018 o 09:06

    Przy „Jens Jens Barea” przestraszyłem śmiechem pół autobusu, dzięki!

    Lubię to: 23
  3. Wojt_ASR

    6 lutego 2018 o 09:25

    Część nowej legendy Eagles to oczywiście też „Big Dick Nick”. Gisele powiedziała w 2012 roku, że jej mąż nie może jednocześnie łapać i rzucać futbolówki, co wczoraj ten zresztą udowodnił. No ale cóż, jak widać Foles potrafi coś czego Brady nie potrafi;P

    Co dalej? #FreeMeekMill i pierścienie Sixers. Często mówi się o świetnym terminarzu NBA, ale z tej okazji trzeba to podkreślić jeszcze raz, bo gdyby wczoraj w nocy Sixers grali swój mecz, to myślę, że nie skończyłoby się to dla nich dobrze.

    Lubię to: 4
  4. fluber

    6 lutego 2018 o 09:45

    Jens Hans Embiid:)

    Lubię to: 6
  5. antek

    6 lutego 2018 o 10:34

    Lebron is done. A jeszcze jakieś dwa miesiące temu podczas serii zwycięstw Cavs kiedy James był clutch ludzie się nim zachwycali. Przyjdź PO i zweryfikują w którym miejscu swojej górki jest LBJ. Chociaż trzeba przyznać, że na ten konkretny moment ciężko wierzyć żeby Cavs klikneli

    Lubię to: 4
    • Angel of Goodness

      6 lutego 2018 o 12:46

      Z Lebronem to trochę tak jak z San Antonio, wszyscy ich ciągle chowają a oni i tak robią swoje.
      Powinien w końcu trafić do Popa i razem niech zrobią porządek ze Złotymi Chłopcami :)

      Lubię to: 25
  6. wiadomo

    6 lutego 2018 o 10:54

    A ja przeczytałem o NFL i mi się podobało. Poczytalbym więcej, ale podstaw. Bo nie wiem co to sack, czy jak to się pisze.

    Lubię to: 22
    • lukostro

      6 lutego 2018 o 11:28

      Tłuką tutaj też temat w ramach 12G tydzień w tydzień. Nie wiem, ile tam o podstawach, bo nie czytam tych artykułów, ale jak Cię zainteresował temat to może sobie przejrzyj kilka wstecz i może coś znajdziesz.

      Lubię to: 3
    • patyn

      6 lutego 2018 o 11:38

      Sack to tak w najprostszych słowach powalenie rozgrywającego zanim zdąży wykonać planowaną zagrywkę.

      Lubię to: 4
  7. vipmen4

    6 lutego 2018 o 11:20

    Dużo jest w interenecie opisów podstaw gry i nazewnictwa. Dwie strony polskie również gdzie możesz znaleźć materiał o NFL NFL24.pl i NFLblog.pl

    Lubię to: 4
  8. haczyk

    6 lutego 2018 o 12:08

    Z Jensów w pierwszej kolejności na myśl przychodzi Jeremies. Jeden z najbrzydszych niemieckich piłkarzy w historii.

    Lubię to: 6
  9. DuzyJot

    6 lutego 2018 o 12:37

    Pierwszy raz w zyciu ogladalem na zywo Football od A do Z – wiem ze to jeden z najlepszych meczy w historii o ile nie najlepszy ale tak wlasnie powinna sie rodzic milosc

    Lubię to: 6
  10. grasshooper

    6 lutego 2018 o 13:19

    To był mój pierwszy Super Bowl oglądnięty w całości a zainspirowany w dużej mierze tekstami na Szóstym Graczu.Przyznam, że oglądało się to bardzo przyjemnie i nawet pomyślałem czy nie zacząć jakoś uważniej śledzić NFL ale ekscytacja trochę opadła kiedy usłyszałem, że to jeden z najlepszych Super Bowli i meczów ostatnich lat.Świadomość, że na ogół jest jednak znacznie gorzej trochę mnie zniechęca żeby w to „wejść” bo sam mecz okiem laika, choć był ekscytujący to nie do tego stopnia żebym przepadł.
    Inna sprawa to to, że oglądałem mecz z odtworzenia, z wyciętymi dziesiątkami reklam kiepskiego piwa czy odświeżaczy powietrza wydłużającymi i tak już rozciągniętą jak guma Boomer rozgrywkę.Zrobiło się dwie i pół godziny zamiast blisko czterech a tyle raczej bym nie wytrzymał.
    Co do przepisów to nie mając praktycznie żadnej wiedzy wiele rzeczy, zwłaszcza z podstaw, można zrozumieć w locie.Odniosłem jednak wrażenie, że niektóre reguły są tak zniuansowane i subiektywne, że nawet ekspertom w studiu jest trudno ocenić legalność zagrania.Tak było choćby przy przyłożeniu Coreya Clemente, kiedy komentatorzy byli przekonani, że po powtórce nie zostanie zaliczone a sędziowie orzekli inaczej.W NBA powtórki raczej są jednoznaczne.Taka uznaniowość też mnie średnio przekonuje.
    Podsumowując – było spoko ale nie skaczę po tapczanie z ekscytacja wyczekując kolejnego sezonu.

    Lubię to: 8
    • Siska

      6 lutego 2018 o 13:33

      Bo w NBA korzystać z powtórek można tylko w zerojedynkowych sytuacjach (Stał w półkolu czy nie? Zdążył przed syreną? Był na aucie?). Gdyby można było wracać np. do sytuacji czy był faul czy nie to też zdania mogły by być rozbieżne (szczególnie pomiędzy sędziami a lokalnymi komentatorami) :)

      Lubię to: 2
    • BrandonRoyForPresident

      6 lutego 2018 o 17:31

      Przeklejam to, co napisałem pod jednym z ostatnich wake-upów. Tutaj też chyba pasuje. Przy okazji zgadzam się też, że czasami przepisy NFL są z lekka zabawne. Np. jak najpierw sędziowie kładą piłkę na ziemi „tak na oko” jakby grali gdzieś na podwórku, a potem ze szwajcarską precyzją przysuwają łańcuchy co do milimetra by sprawdzić czy jest 1st down czy nie (akurat w tym Super Bowl nie było takiej sytuacji, bo nie było takiej potrzeby) :D A to wspomniany wpis:

      Mnie chyba NFL podeszlo tak po kilku razach dopiero. Jeśli kiedyś chciałbyś jeszcze raz spróbować to polecam może obejrzeć jakiś starszy, dobry mecz. Na oficjalnym kanale NFL na youtube wrzuconych jest sporo całych klasyków. Ominiesz w ten sposób reklamy, będziesz mógł przewinąć dłuższe przerwy. Wiesz też od razu, że mecz będzie warty obejrzenia, zobaczysz pewnie przynajmniej jednego hall of famera. No i masz szansę trafić na komentarz duetu Summerall/Madden.
      A jeśli jednak nie to spoko, rozumiem ludzi którym to nie podchodzi. Dziwny to sport jest after all :)

      A teraz jeszcze przyszło mi do głowy – możesz poszukać np. meczów Mike’a Vicka albo Johnny’ego Manziela z college’u (w NFL zdecydowanie nie wypalił, ale kazdy jego mecz w Texas A&M był imho ekscytujący). Obaj byli QBs, a duuużo biegali, co tez na pewno jest przyjemne dla oka.

      Lubię to: 1
  11. PatricioDLP

    6 lutego 2018 o 14:35

    Dlaczego Tyreke Evans to miraż? Nie mówię że tak nie jest, po prostu jestem ciekaw fachowej opini. Z tego co kojarzę, nawet na 6g, zbierał pochlebne recenzje na początku sezonu.

    Ps. Nie pamiętam kiedy ostatni raz oglądałem Memphis, pzdr

    Lubię to: 1
  12. bubsatchi

    6 lutego 2018 o 15:33

    Jens Lehmann.

    Bang!

    Lubię to: 7
    • Lucek71

      6 lutego 2018 o 15:57

      Jedyny słuszny Jens :)

      Lubię to: 1
      • BrandonRoyForPresident

        6 lutego 2018 o 19:40

        A Jens Jeremies? Czy to już zbyt niszowo? :) Do dziś pamiętam jak strzelałem nim wolne w Fifie 2002.

        Lubię to: 2
  13. pdxpl

    6 lutego 2018 o 17:33

    Jens Weisflog, zanim wąs Małysza przejął skoki #prehistoria

    Lubię to: 3

Skomentuj