Wake-Up: Trade-rumors, powrót Z-Bo do Memphis, Pistons wypadli z Top-8 Wschodu


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 20 stycznia 2018
fot. AP Photo

fot. NBA League Pass

Tylko siedem meczów rozegrano w piątek na dzień przed sobotnim startem ekscytującego kalendarza w amerykańskiej ABC. Mamy plotki o zainteresowaniu Cavaliers DeAndre Jordanem (znów), Lou Williamsem (Clippers chcą wybór Nets), Rodney’em Hoodem i zwłaszcza George’m Hillem, na które od kilku miesięcy czekaliśmy. Mamy też rumory o potencjalnym handlowaniu przez Hornets Kemby Walkera (do Knicks), za którym już wstawili się z łzami w oczach wszyscy, włącznie z samym Kembą.

Piątkowa noc była nocą powrotów: Zach Randolph zagrał przeciwko Grizzlies po raz drugi w tym sezonie, ale po raz pierwszy w Memphis. Były łzy i gęsia skórka. Z powrotem na boisku pojawili się za to Pan Rudy Gobert – i od razu w wielkim stylu – i w mniejszym stylu, ale w stylu D’Angelo Russell, który teorie o ziemi do Kyrie’ego Irvinga może mieć podobne. Podejrzewam. Najlepszy mecz rozegrano w Toronto, tylko, że nie zdobyto w nim nawet 170 punktów.

Podejrzewam też, że po całym tygodniu braku podcastów z przyczyn feryjnych moich kolegów i ich dzieci, spodoba Ci się to, że dziś, gdzieś po 12 pojawi się Przerwa na Żądanie Extra. Będziemy rozmawiać m.in. o rezerwowych do Meczu Gwiazd. Swoich wrzuciłem wczoraj popołudniu tutaj, j.o.

Mamy też dziś Philadelphia 76ers (21-20) z powrotem w play-offach, bo Detroit Pistons (22-22) poza ósemką.

Czy Alex Caruso był +25 w 28 minut z ławki z Indianą? Tak. Dlatego, że Jordan Clarkson grał mecz swojego życia, a Pacers trafili tylko 2 z 25 trójek (Lakers 2/14 z linii rzutów wolnych). Darren Collison w back-2-backu znów nie mógł dorzucić do kosza, Lance Stephenson spudłował 11 z 12 rzutów, więc taki mecz.

Ale tu Caruso nad Oladipo, bo czemu nie:

I jeszcze małe preview chyba najciekawszego pojedynku ostatniej nocy: dwóch ludzi z Kentucky i Devin Booker strzelający z łuku w kierunku samego „The Blue Arrow”. Alan Williams na ławce srał ze szczęścia:

Zaczynamy:

Toronto – San Antonio 86:83 (Lowry 24 – Aldridge 17/14)
Brooklyn – Miami 101:95 (Carroll 26 – Whiteside 22/13/4b)
Detroit – Washington 112:122 (Harris 17, Drummond 14/21/8 – Beal 26, Oubre Jr 26, Wall 16/11)
Memphis – Sacramento 106:88 (Brooks 22, McLemore 21 – Fox 16)
Denver – Phoenix 100:108 (Murray 30 – Booker 30)
Utah – New York 115:117 (Gobert 23/14 – Hardaway Jr 31)
LA Lakers – Indiana 99:86 (Clarkson 33/7/7 – Oladipo 25)

1) Tu słowa są niepotrzebne. Tak ostatniej nocy Zach Randolph został powtórnie przywitany po pierwszej kwarcie meczu Sacramento z Memphis.

A tutaj całe wideo, które puszczone zostało z jumbotronu:

Wiosna 2011 forever flamastrem na przystanku w Dębnicy.

2) Allen Crabbe miał za to szczęście i smsy po meczu od braci „Allen Crabbe miałeś szczęście”:

3) Bajka o Waszyngtonie i Ditrojcie. Oba te zespoły zostały rozjechane w tym tygodniu przez moich Bobcats, więc dla obu tutaj dużo zrozumienia i ciepła.

Gdyby tylko Wizards mieli tyle sportowej ambicji w styczniu, co grający z kontuzją Avery Bradley i ze swoim wzrostem Ish Smith, to Scott Brooks nie wściekałby się w środę po oddaniu 133 punktów Charlotte na rzeczy, na które nie musiał się wściekać, gdy prowadził Russella Westbrooka.

„It’s unacceptable the way we competed. We’re going to have to change some things and make sure we’re all going to compete. If not we’re going to, we have to find guys who are going to compete.”

Było spotkanie z graczami, męska rozmowa i ostrzeżenia. Ci, którzy znają Generała Brooksa, wiedzą co wydarzyło się nad Bloody Creek. Nikt nie chce powtórki.

Ale Pistons prowadzili w piątek u siebie dla trzech osób (SERIO TRZECH) już 23-10. Wizards jednak wrócili i to wrócili o jak. Ten zespół potrafi zdobywać punkty z najlepszymi w lidze. W połowie trzeciej kwarty Beal i Kelly Oubre, który jak powszechnie wiadomo jest nieprawdopodobnie cool, byli już w ogniu. W zimnym, ale ogniu. Wizards rzucili w trzeciej kwarcie 45 punktów. A Pistons?

Pistons potrafi krwawić, jak mało który zespół koszykówki w tej lidze. Może jednak trzeba było wybrać Carmelo, huh? Luke Kennard robił w czwartej kwarcie co mógł – Luke Kennard, bóg plus/minus – ale było już dawno za późno.

A kiedy wydawało się, że może jeszcze, Brad Beal zrobił z Luke’a mascarpone:

Ditrojt przegrał z Waszyngtonem w tym sezonie po raz trzeci w trzech meczach.

Gortat grał 19.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

22

Komentarze

  1. rzepka

    20 stycznia 2018 o 09:43

    Wzruszył mnie tribute dla Z Bo. A to rzadkie w moim cynicznie wypalonym podejściu do NBA.

    Lubię to: 17
  2. artnigo@gmail.com

    20 stycznia 2018 o 10:11

    To prawda łezka się w oku zakręciła, szkoda, że trochę zapomnieli o VC.

    Lubię to: 4
  3. Arek Aaron rzutzdystansu.wordpress.com

    20 stycznia 2018 o 11:14

    W Internecie ktoś napisał, że Elfrid Payton powinien zostać wytransferowany do klubu, który ma dobrego fryzjera. Ale tak na serio, to gdzie by pasował w tym momencie Payton?

    Lubię to: 1
  4. BigTeppa

    20 stycznia 2018 o 12:33

    Ten crossover Beala… mniamuś.

    Lubię to: 2
  5. Sebastian Hetman

    20 stycznia 2018 o 13:06

    „Mam argumenty, mocne jak werbel z Nasheville” – w 2011 roku wiosną byłem już żonaty, grille paliły się podczas Playoffs, gdzie Z-Bo nie brał wcale jeńców. To wtedy smak zimnej cytrynówki przeszywał języki, kiedy Bogowie Grindu znaczyli tereny niczym stado młodych wilków. Z-Bo był jak Cichy, bez długich blond włosów, ale za to z urokiem najlepszego chłopaka na dyskotece, który za dwa Żubry mógł spuścić wpierdol komu chciał. Czasy, łzy, wracaj Misiu :*

    Lubię to: 27
  6. Mac

    20 stycznia 2018 o 13:19

    przeczytałem: „…gwiazdy Oklahomy zjedzą Cleveland..”
    chyba idę postawić :)

    Lubię to: 0
  7. qbeq

    20 stycznia 2018 o 13:40

    Z-Bo. Jestem dumny, ze mam Jego koszulke. Co za czlowiek.
    I nawet nie chodzi o to, ze byl zawsze moim ulubionym graczem, bo nie byl. Ale z tej calej zgrai ligowych graczy fajnie, ze jest ktos, kto oprocz uzywania w kazdym wywiadzie slow community czy brotherhood potrafi te slowa obrocic w czyn czy nawet styl zycia. No japa sama sie cieszy, jak sie widzi takie obrazki i czyta takie wypowiedzi ludzi na temat Zacha.

    Lubię to: 1

Skomentuj