Dniówka: Kto z Zachodu powinien zagrać w All-Star Game?


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 stycznia 2018
fot. Stephen Lew / Newspix.pl

fot. Stephen Lew / Newspix.pl

W poniedziałek zakończyło się głosowanie kibiców na pierwsze piątki All-Star Game i w nocy z czwartku na piątek poznamy wszystkich starterów. Dowiemy się także komu przypadnie rola kapitanów kompletujących drużyny. Przypomnijmy, że dotychczas najwięcej głosów w obu konferencjach mieli LeBron James i Stephen Curry. Ale przypomnijmy też, że nie zobaczymy draftu, podczas którego kapitanowie wybiorą swoje drużyny. NBA zamiast skorzystać z okazji i zdobić dobre show, woli uniknąć kontrowersji. Nie chcą stawiać kapitanów w niewygodniej sytuacji i nie chcą, żeby było komuś przykro, że został wybrany jako ostatni. Ale też można zrozumieć, że wprowadzają coś nowego i wolą ostrożnie do tego podejść. Może jak pomysł się sprawdzi, a zawodnicy przyzwyczają się do nowej formuły, w kolejnych latach będziemy już mieli transmisję z draftu. Choć też pojawiają się teorie spiskowe, że ten draft wcale się nie odbędzie, a drużyny zostaną dobrane przez ligę w taki sposób, żeby Mecz Gwiazd zapowiadał się jak na bardziej interesująco. Oby chociaż te zmiany rzeczywiście poprawiły coś w poziomie rywalizacji podczas samego meczu.

Ostateczne składy poznamy w przyszłym tygodniu, we wtorek listę zawodników rezerwowych wybranych przez trenerów, a w czwartek drużyny wybrane przez obu kapitanów. Dlatego też to dobry moment, żeby przyjrzeć się temu, kto najbardziej zasługuje na miejsce wśród All-Startów. Zaczniemy od Zachodu, jutro będzie Wschód.

Pierwsza piątka

James Harden jest MVP pierwszej części sezonu, dlatego co do jego miejsca w piątce nie powinno być żadnych wątpliwości. W przypadku drugiego guarda też nie ma za bardzo nad czym się zastanawiać. Russell Westbrook jest zeszłorocznym MVP i znowu jest blisko średniej na poziomie triple-double, a Jimmy Butler świetnie prowadzi Wolves, ale Stephen Curry i tak jest poziom wyżej. Rozgrywa kolejny fantastyczny sezon i jest jeszcze efektywniejszy niż wcześniej, zaliczając obecnie najlepszy w lidze i swój najlepszy w karierze wskaźnik True Shooting (67.2%). Do tego ponownie jest tym, który robi największą różnicę w najlepszej drużynie NBA.

We frontcourcie mamy kolejnych dwóch pewniaków. Kevin Durant, który poza 26 punktami i drugą najwyższą w karierze średnią 5.3 asyst, zalicza też top-4 w lidze 2.1 bloków, będąc jednym z wyróżniających się defensorów. Anthony Davis mający za sobą back-to-back występy na 45-15, który robi ogromną różnice po obu stronach parkietu prowadząc ten dziwny skład Pelicans do playoffów.

Trzecie miejsce we frontcourcie normalnie byłoby zarezerwowane dla Kawhi’ego Leonarda, ale on na razie ma tylko 9 występów na swoim koncie. Gdyby tak jak rok temu Butler był klasyfikowany jako skrzydłowy, to on byłby tutaj najbardziej odpowiednim wyborem, ale w Minnesocie gra głównie jako dwójka, więc nie da się go tutaj upchnąć. Według ostatnich opublikowanych cząstkowych wyników, kibice stawiali na Draymonda Greena, który wyprzedził DeMarcusa Cousinsa. Zobaczymy kto się tu znajdzie po dodaniu głosów dziennikarzy i samych zawodników, ale ja skłaniam się, żeby pozostawić to miejsce dla przedstawiciela Spurs. LaMarcus Aldridge wrócił do gry na poziomie All-Stara, pod względem wskaźnika PER (24.0) ma najlepszy sezon w karierze, a przede wszystkim to on był dotychczas główną postacią i jedyną gwiazdą trzeciej drużyny Zachodu.

Rezerwowi

Wśród rezerwowych oczywiste wybory to wspomniani już Russell Westbrook i Jimmy Butler, a także Draymond Green, który pozostaje jednym z najlepszych obrońców ligi, a do tego zalicza najlepsze w karierze 7.6 asyst. I podobnie jak rok temu, także czwarty reprezentant ekipy z Oakland powinien zaleźć się w ASG. Mamy już dwóch guardów na ławce, więc Klay Thompson będzie jako jeden z tych dwóch dodatkowych zawodników. On jak zwykle pozostaje w cieniu swoich kolegów (poza tymi kilkoma meczami, kiedy robi się naprawdę super gorący) i zdobywa w tym sezonie nieco mniej punktów niż w poprzednich latach, ale 48.7% z gry, 45% za trzy i 89.7% z linii to wszystko poziom jego career-high. Rekordowa jest również jego średnia 4 zbiórek, a 2.5 asyst to drugi najlepszy wynik.

Na dwa pozostałe miejsca we frontcourcie wstawiłbym Karla-Anthony’ego Townsa i Paula George’a. KAT z każdym miesiącem gra coraz lepiej, imponuje efektownością (63.7 TS%, tylko LeBron James jest lepszy z zawodników frontcourtu, którzy oddali co najmniej 100 rzutów za trzy), a także regularnością będąc liderem ligi z 38 double-doubles. Do tego Wolves są obecnie czwartą drużyną na Zachodzie, depcząc Spurs po piętach, więc spokojnie można oddać im drugie miejsce w ASG. Thunder też poprawili się po rozczarowującym początku, są w top-5, dlatego rosną szanse George’a, który przypomina w tym sezonie, że jest jednym z najlepszych two-way playerów. Jest liderem NBA w przechwytach z średnią 2.3 i również zdecydowanym liderem w deflections, zaliczając ich 4.5 (drugi Robert Covington 3.8). Wolę to docenić zamiast cyferek Boogie’go.

Zostaje ostatnie miejsce, a mamy tu jeszcze kilku kandydatów. Najlepszym z tej grupy jest Chris Paul, który zasługuje na tytuł All-Stara, ale stracił dużą część początku sezonu i rozegrał do tej pory tylko 25 meczów, a to nie jest nawet 60% meczów Rockets.

Za względu na zbyt dużą liczbę straconych spotkań odpada też Blake Griffin (27 meczów) i jeśli już ktoś miałby reprezentować gorących ostatnio Clippers to Lou Williams, który w największym stopniu pomógł im przetrwać plagę kontuzji. Od początku grudnia zdobywa 27.5 punktów (43% za trzy), a w sezonie z średnią 23.3 znajduje się w top-20 strzelców całej ligi, będąc głównym kandydatem do nagrody dla najlepszego rezerwowego. ASG odbędzie się w Los Angeles i pewnie dobrze byłoby gdyby zagrał choć jeden przedstawiciel dwóch drużyn gospodarzy.

Ale nie można jeszcze zapomnieć o DeMarcusie Cousinsie, który zalicza świetne statysytki (25-12-5) i wreszcie robi to w drużynie, która wygrywa i walczy o playoffy. W trzech poprzednich latach był All-Starem mimo kiepskich wyników Kings, więc teoretycznie teraz tym bardziej zasługuje na wybór. Pelicans jednak głównie ciągnie rewelacyjny AD, dlatego to ostatnie miejsce w składzie Zachodu przyznałbym Damianowi Lillardowi, który walczy o to, żeby po raz kolejny nie zostać pominiętym przy ASG. Lillard nadal jest często pomijany (dopiero co przez ESPN przy rekordzie Lauri’ego Markkanena, mimo że to on był dotychczasowym rekordzistą), ale rozgrywa dobry sezon na 25 punktów i 6.5 asyst, a do tego nie jest już tak minusowy w tej poprawionej obronie Blazers.

Nikola Jokić też mógłby być w tej dyskusji, ale to jeszcze nie jest ten moment, żeby włączyć go do grona All-Starów. To samo dotyczy Devina Bookera, któremu głównie przeszkadza słaba pozycja Suns.


(25-19) Washington @ (17-25) Charlotte 1:00

Steve Clifford wrócił do zdrowia i po ponad miesięcznej nieobecności, dzisiaj wraca na ławkę (Hornets w tym czasie pozostali na tym samym poziomie zaliczając bilans 9-12, wcześniej byli 9-13). Spróbuje poprawić grę swojej drużyny, mając nadzieję, że jeszcze są w stanie włączyć się w grę o playoffy.

„Musimy znaleźć dwie lub trzy rzeczy po obu stronach parkietu, które mogą zrobić różnicę, żebyśmy mogli się poprawić. To co najbardziej rzuca się w oczy w naszej drużynie to trafianie rzutów. Jesteśmy na 29. miejscu pod względem skuteczności rzutów za dwa i 21. jeśli chodzi o trójki.” Clifford

(23-20) 3w4b2b New Orleans @ (12-31) Atlanta 1:30

(29-16) San Antonio @ (16-28) Brooklyn 1:30

Nie wiadomo czy Kawhi Leonard zagra. Na pewno nie będzie Manu Ginobili’ego i Rudy’ego Gay’a. Paul Gasol jest pod znakiem zapytania. W ostatnich 16 meczach Spurs tylko raz wystawili tę samą pierwszą piątkę w dwóch kolejnych spotkaniach.

(22-20) Detroit @ (29-13) Toronto 1:30

Raptors przegrali trzy z czterech meczów i walczą o uniknięcie pierwszej w sezonie serii trzech porażek. Pistons także przegrali trzy z czterech, od czasu kontuzji Reggie’go Jacksona są 3-6 i znajdują się obecnie na ósmej pozycji w tabeli.

(36-9) Golden State @ (17-27) Chicago 2:00

To na razie bardzo mała próbka 39 minut w dwóch meczach, ale Zach LaVine wygląda bardzo dobrze po blisko rocznej przerwie spowodowanej poważną kontuzją kolana. Zdobył 32 punkty, trafił 5 trójek i ma skuteczność 57% z gry, a Bulls z nim na parkiecie są +9, mając wtedy fantastyczny atak na poziomie 122.1 punktów na sto posiadań.

Pod koniec listopada, jeszcze zanim wrócił Nikola Mirotić, wizyta w Oakland zakończyła się dla Bulls porażką -49. Ale obecnie mają serię trzech zwycięstw i w styczniu są najlepszą drużyną na dystansie w całej lidze, trafiając średnio 13.5 trójek ze skutecznością 42.2%

(20-24) 3w4 New York @ (14-28) Memphis 2:00

Knicks mają bilans 12-4, kiedy Kristaps Porzingis zdobywa co najmniej 26 punktów, ale w ostatnich 11 meczach zrobił to tylko trzy razy (ich jedyne zwycięstwa w tym okresie).

(25-18) 3w4 Miami @ (23-20) 3w4 Milwaukee 2:00

Rewanż za niedzielne spotkanie w Miami, w którym gospodarze zatrzymali Bucks na tylko 36 punktach po przerwie, a 79 w całym meczu.

Heat niestety mają kolejne problemy zdrowotne i będą dzisiaj bez Tylera Johnsona, co oznacza, że Erik Spoelstra pewnie znowu sięgnie po Derricka Jonesa Jr. Został on zwolniony z Suns (którzy robili miejsce dla Mike’a Jamesa), gdzie właściwie nie pojawiał się na parkiecie, a Heat pod koniec grudnia podpisali go na two-way kontrakcie i już dwa razy wystawiali w pierwszej piątce. Jones nie ma jeszcze 21 lat, jest atletycznym wingmanem i ma szczęście, że trafił do szkoły w Miami, bo tutaj mogą zrobić z niego przydatnego zawodnika. Znają się na tym jak mało kto w lidze, a Jones ma znacznie większy potencjał niż Rodney McGruder czy Okaro White.

Bucks cały czas celują w DeAndre Jordana, który na pewno by im się przydał, ale żeby przekonać Clippers do transferu musieliby pewnie oddać Khrisa Middletona albo Jabari Parkera, a to za wysoka cena. Zwłaszcza za zawodnika na schodzącym kontrakcie, który jest nieobliczalny jeśli chodzi o swoje decyzje (i ich zmienność). Poza tym Bucks bardziej potrzebują obwodowego Middletona na dwie strony parkietu niż Jordana pod koszem. Parker to oczywiście duży znak zapytania ze względu na kłopoty z kolanem, ale nie ma on jeszcze 23 lat i to nadal duży potencjał.

Jordan podobno chciałby przenieść się do Houston, ale o tym może zapomnieć. Co prawda Rockets w przeszłości rozmawiali z Clippers o takiej wymianie, jednak teraz nie będą zainteresowani, żeby do tego wracać, ponieważ nie potrzebują już DJ’a. Mają Clinta Capelę, który rozgrywa bardzo dobry sezon, jest o sześć lat młodszy od Jordana i w przyszłości może stać się lepszym zawodnikiem. Nawet względy finansowe są przeciwko Jordanowi, bo obaj będą w wakacje podpisywać nowe kontrakty, a znacznie lepiej zainwestować w młodego gracza niż płacić 30-latkowi, który zaraz może opuścić swoją górkę.

(15-28) LA Lakers @ (24-20) Oklahoma City 2:00

Lonzo Ball opuści drugi mecz z rzędu z powodu kontuzji kolana. Lakers bez niego są 0-7.

Thunder ponownie będą bez Andre Robersona (kolano), który stracił już osiem spotkań, ale wraca do zdrowia i wczoraj brał udział w lekkim treningu.

(17-26) Utah @ (13-30) Sacramento 4:00

Jazz mają pięć meczów straty do dziewiątych Clippers, ale nadal wierzą, że jeszcze ruszą w pościg za playoffami.

„We definitely think we can make a run.” Donovan Mitchell

Kings tymczasem stawiają już tylko na pogoń za piłeczkami w loterii i zamierzają więcej uwagi poświęcić rozwojowi młodzieży, która zacznie dostawać więcej minut. Dave Joerger zapowiedział, że ograniczy korzystanie z weteranów (Zach Randolph, George Hill, Vince Carter, Kosta Koufos, Garrett Temple) i od teraz w każdym meczu co najmniej dwóch lub trzech z nich będzie poza grą.

(23-21) b2b Denver @ (22-21) LA Clippers 4:30

Bardzo ważny pojedynek w kontekście walki o playoffy. Nie tylko o to, kto teraz będzie na ósmym miejscu, ale także o zwycięstwo w bezpośredniej rywalizacji i zdobycie tie-breakera, który może odegrać kluczową rolę przy ostatecznym rozstawieniu.

To jest pierwsze z ich trzech spotkań w tym sezonie. Clippers mają serię 5 zwycięstw, Nuggets bilans 2-6 w meczach granych dzień po dniu. Występ DeAndre Jordana jest pod znakiem zapytania.

34

Komentarze

  1. goozman

    17 stycznia 2018 o 21:00

    co prawda przede wszystkim ze względu na fantasy ale bardzo nie podoba mi się to dowolne wachlowanie DNP-Rest (DNP-Old jak kto woli)w Kings. naprawdę NBA powinna coś takiego karać, szczególnie tak bezczelnie zapowiadane

    Lubię to: 0

Skomentuj