Flesz: Upbeat Bostonu, żegnamy Orlando Magic 2017/18


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 12 stycznia 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Jest piątek i po dwóch 10-dniowych kontraktach podpisałem wreszcie w naszej lidze dynastycznej większą umowę z Fredem VanVleetem. Nim wstanie świt, Fred VanVleet. 4 mecze rozegrano w czwartek, w tym oczywiście jeden wieczorem naszego czasu w hali 02Arena w Lądku Zdrój.

George Hill wrócił do gry po krótkim urlopie tacierzyńskim, rzucił 21 PKT, ale Sweet Lou – 30 PKT – i Clippers przetrwali w końcówce 121:115 w Sacramento. Wrócił też Blake Griffin, za to DeAndre Jordan tuż po oplakatowaniu Skala (nasty!) skręcił kostkę i w drugiej połowie już nie zagrał. Kings odrabiali straty w czasie, gdy wszyscy zadawali sobie pytanie kim jest Tyrone Wallace.

VanVleet rzucił career-high 22 PKT, Isaiah Thomas trafił tylko 2/15 FG i Toronto Raptors bez Lowry’ego, bez Ibaki powiesili Cleveland Cavaliers na 133:99 drzewie. Król był zły. Królu określ się.

San Antonio Spurs bez Kawhi’a, Greena, Parkera i Gay’a minimum wymyślili za to ledwie 81 punktów w nie-patrz-teraz-ale trzecim z rzędu zwycięstwie Los Angeles Lakers, tym razem 91:83. Z kolei w Londynie mieliśmy mecz dwóch połów, ale ta druga była dużo, dużo lepsza w wykonaniu Bostonu i dała zwycięstwo Celtics nad 76ers 114:103.


1) Sekretem dobrej obrony jest bycie przygotowanym i wykonanie swojej pracy wcześnie. Marcus Smart. Kiedy Jerryd Bayless w pierwszej kwarcie meczu w Londynie próbował z lewego rogu wyjść na szczyt po zasłonie, nie miał nawet ku temu okazji. Smart puknął go biodrem raz, drugi raz, przykleił się i odepchnął go od zasłony metr, dwa, zmieniając kompletnie kąt, kompletnie timing i niemal kompletnie rytm 76ers w danej zagrywce. Zmieniając wszystko. W drugiej kwarcie przy takim samym wyjściu J.J’a Redicka, Smart wszedł między stojącego z piłką sześć metrów od kosza Joela Embiida, a wbiegającego po tzw. podanie koszyczkiem J.J’a, wybił piłkę, pobiegł do przodu, zdobył dwa punkty. Wszyscy kochają Marcusa Smarta, poza tymi, których kryje. Smart jest najlepszym koszykarzem NBA od czasów George’a Yardley’a, który trafia w karierze 36% FG.

2) Postawmy może kołnierzyk temu zdaniu luźnemu. Oczywiście, że Smart jest najwyżej spośród aktywnych graczy na liście najlepszych koszykarzy NBA wg WinShares, dla zawodników, którzy trafiają w karierze 36% rzutów lub mniej. Historyczne Top10 tej listy nie tylko dla Ciebie Piotrek:

Max Zaslofsky
Paul Seymour
Ed Sadowski
Jim Pollard
Fred Schaus
Stan Miasek (Stan Miasek!)
Fred Scolari
Frankie Brian
Jumping Joe Fulks
Connie Simmons

Wszyscy oni to lata 50-te. Ale jeśli obetniemy kryteria na Joe Graboskim, który karierę zakończył w 1962 roku, to wg WinShares od 56 lat nie było w NBA lepszego niż Marcus Smarta gracza, który trafiał tylko 36% FG lub mniej. Za Smartem (43. na pełnej liście) jest dalej co najmniej, w rządku, 60 kolejnych koszykarzy z lat 50-tych i 60-tych.

3) Ma gęstą brodę, 10 lat, jest Amerykaninem, który urodził się w Australii, nie chciał grać z najlepszym koszykarzem na świecie, gada o jakimś pseudo Stephen Hawking gównie. Kyrie jest najzwyczajniej hipsterę. To zawsze dla kogoś stanowiło problem. Nawet 10 lat później.

4) (34-10) Boston Celtics (14 ATAK, 1 OBRONA) zostali założeni w 1946 roku przez elegancką panią w kapeluszu z ogromnym rondem. Książęta Shamrocku mają na koncie 17 tytułów mistrzowskich, zimną wodę w szatni rywali, dwie nagłe śmierci czołowych graczy i Danny’ego Ainge’a, który klnie, kiedy kroi cebulę. Trenerem jest Brad Stevens, współtwórca Boulder Dash.

5) Lord Covington wrócił w tym tygodniu w rodzinne strony. Godzinna podróż łodzią po kanale z Bath do Bradford, bażanty, likier u cioci, mecz Evertonu. Drużyny, które jak 76ers w czwartek grają po 5 dniach przerwy, są przeciętnie aż o 4,7 punktów gorsze, niż zazwyczaj. Są ku temu powody.

6) Raz jeszcze: Sarić, Embiid, Simmons – wszyscy oni są znakomici w znajdowaniu, po ustawieniu się tyłem do kosza, graczy obcinających się po zasłonach i ścinających do obręczy. Kiedy trener mówi Ci, że macie się ruszać, daj mu mecz 76ers i powiedz, że musi Was najpierw ustawić w takie sekwencje dwójkowych, trójkowych zasłon, które utną jednego gracza i wrzucą go na prostą do obręczy, bez krycia. Brett Brown ma tego sporo, bo kiedy na parkiecie są Sarić, Embiid i Simmons zawsze (ZAWSZE) któryś z nich ma mismecz. 76ers odeszli od tego wczoraj w drugiej połowie i przegrali. Simmons jeszcze tydzień temu podawał z post-up w aż 47% swoich posiadań tam. Chciałbym ich zobaczyć z Orlando Magic 94/95. Oni też mogli urodzić się jako drużyna kilka dekad za późno.

7) Ten 7-minutowy start drugiej połowy Bostonu. Jeśli ktoś z obecnych w 02Arena (siusiu, czy hotdog w przerwie), albo przysypiających wczoraj wieczorem przed ekranem przegapił, to nie stracił dużo, bo Boston takie zajadłe kilkuminutowe wzloty do finałowych aspiracji ma w tym sezonie co trzecią połowę. Al Horford zmieniał krycie na Simmonsie, reszta pomagała, Kyrie trafiał trójki, które nagle były czyste, a Jayson Tatum nurkował za pierwszą linią obrony lub jadł jeden na jednego. Wszystkiemu towarzyszyła atmosfera zdrowego podniecenia, atmosfera tak pozytywnego upbeatu, że oglądając ten mecz dziś o 5 rano odstawiłem na moment kawę. Podobnie rozpoczęła się czwarta kwarta.

8) Jest niesamowitym dla mnie do pomyślenia, a staram się oglądać każdy zespół, że Boston gra na poziomie PROFESJONALNYM w ten sam sport, co wspominany tu ostatnio z cierpieniem Nowy Orlean, wczoraj Denver czy z wiadomych przyczyn rzadko traktowane w sezonie regularnym Cleveland. I że LeaguePass na mecze Celtics w sezonie regularnym kosztuje tyle samo. Ci mężczyźni pracują i grają z tzw. pep-in-the-step w styczniu. W styczniu. To wczoraj, po przerwie i płomiennym speechu Brada Stevensa w szatni o różnicy między Lotus Esprit Turbo Challenge i Lotus Turbo Challenge 2, było przejęciem meczu, bo Boston grał z przejęciem. Tak jak z Raptors w listopadzie, staram się nie oglądać ich za często (te czasy, jak w przypadku Raptors, powoli się na szczęście kończą, bo zima ma być długa). To są krótkie riffy, które odseparowują prawdziwy band od chłopców grających do kotleta.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

13

Komentarze

  1. Sebastian Hetman

    12 stycznia 2018 o 08:12

    „Godzinna podróż łodzią po kanale z Bath do Bradford, bażanty, likier u cioci, mecz Evertonu” – koniec

    Lubię to: 18
  2. ClydeGlide

    12 stycznia 2018 o 08:32

    9) 10) 14) pozamiatane ;)

    Lubię to: 2
  3. Mirkoski

    12 stycznia 2018 o 10:01

    Steady Freddy !

    Lubię to: 2
  4. bubsatchi

    12 stycznia 2018 o 11:58

    Maciej Kwiatkowski #NBAVote

    Lubię to: 16
  5. Piotr Kolanowski

    12 stycznia 2018 o 12:39

    George Yardley <3 My tu gadu gadu, piszu piszu, ale facet zostawił po sobie legacy, jak mało który gracz z 50's:

    http://www.georgeyardley.com/

    Nawet logo firmy nie jest przypadkowe.

    Lubię to: 1

Skomentuj