Flesz: Styczeń nie jest dla nas. Denver to kolejny zły zespół na Zachodzie


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 11 stycznia 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

11 spotkań rozegrano w środę. Jest styczeń, czwartek – nie traćmy czasu. Chris Paul #NBAVote – 37 PKT, 11 ZB, 9 AST – pokazał w wygranej z Portland 121:112 jak wyglądają szczyty gry na pozycji nr 1 w NBA. Do gry wrócił Damian Lillard – 29 PKT, 8 AST.

Do gry powrócił też w środę Jeff Teague i Minnesota planowo zniszczyła w drugiej połowie zmęczoną Oklahomę 57-41 w drodze do 104:88. Russell Westbrook miał 38 PKT i 10 ZB. Z kolei powrót Otto Portera po jednym meczu przerwy nie uzdrowił Wizards, którzy po porażce u siebie z Milwaukee przegrali u siebie tym razem z Utah 104:107. John Wall miał 35 PKT i 11 AST. Ten zespół Jazz jest jeszcze w grze, bo nad nimi w tabeli Zachodu jest kilka złych drużyn. Wizards? Wizards mieli właśnie wygrywać. To dziwne. Ekpe Udoh rzucił 16 PKT. To niemożliwe.

Andre Drummond miał 22/20 i Pistons już do przerwy przeszli się po osłabionych Nets 114:80. Hassan Whiteside miał 16/15/4 i mimo gry w back-2-backu (3w4b2b) ten zespół Heat wyglądał świeżo w 114:106 w Indianapolis.

Styczeń i Heat, styczeń i Heat. Heat to drugi rok z rzędu drużyna stycznia, choć co ciekawe rok temu przegrali cztery razy z rzędu między 6 a 13, ale licząc od 17. stycznia 2017 wygrali w styczniu – razem z tym rokiem – 13 meczów z rzędu.

Styczeń w NBA nie jest po to żeby grać. Jest po to żeby przetrwać. Tak jakby Pat Riley i Andy Ellisburg znaleźli lukę. Chciałbym dalej pisać o Heat, ale Adam pisze o Heat w tym tygodniu cały czas.

Kemba Walker trafił 16/28 FG na 41 PKT, ale co z tego skoro Hornets nie mogli znaleźć Yogiego Ferrella – 7×3 – i po powrocie z trasy po Zachodzie przegrali u siebie z Dallas 111:115. Dwie dogrywki w Madison Square Garden i Lauri Markkanen – 8×3, 33 PKT – po 122:119 jest już 3-0 z Kristapsem Porzingisem. David Nwaba mógł grać za to sześć dogrywek.

New Orleans Pelicans w trzeciej kwarcie meczu w Memphis wymyślili 9 – słownie: dziewięć – punktów. Przegrali 102:105. Orlando przegrało w Milwaukee 103:110. Atlanta od startu prowadziła w Denver – oglądałem ten mecz: był fascynujący – 110:97. A w Oakland Warriors byli 16.5-pktowym faworytem, zanim okazało się, że Stephen Curry i Klay Thompson nie zagrają. Porażki 106:125 z Clippers nikt się jednak raczej nie spodziewał. Sweet Lou rzucił 50 PKT, bo spodziewa się tego za każdym razem, gdy wychodzi na parkiet.


1) Alvin Gentry, Luke Walton i Mike Malone – domyślam się, że wszyscy trzej chcą dobrze i wiedzą dobrze o co chodzi, ale nie są obecnie w stanie wymusić na swoich zawodnikach zespołowej gry w ataku pozycyjnym. Są zespoły w talent gorsze, które grają lepiej. Są zespoły i w bilans gorsze niż Denver i Pelicans, które grają dużo, dużo lepiej. Lakers przegrali 12 z ostatnich 15 meczów, Nuggets 3 ostatnie – w tym z Sacramento i Atlantą, Pelicans 4 z 6 ostatnich – w tym z Dallas, Knicks i Memphis, ani razu nie grając nawet w back-2-backu. Nie o wyniki jednak chodzi. Chodzi o styl. Alvin Gentry, Luke Walton i Mike Malone prowadzą właśnie ohydne zespoły koszykówki.

2) Musisz docenić za to proces profesjonalnego trenowania Dennisa Smitha Juniora w grze na piłce i poza piłką – DSJ’a, który dostaje się do obręczy tak łatwo, jak w rozstrzygającej akcji na 16 sek. przed końcem meczu w Charlotte. Ale najwięcej do nauczenia miał będzie Dennis Smith Junior – 40/34/66, 14.0 PKT, 4.5 AS, 4.1 ZB – w obronie. I powiedzieć, że „najwięcej”, to jak nic nie powiedzieć. Dennis Smith Junior wciąż miewa kwarty, w których wygląda, jakby nigdy wcześniej w swoim życiu w obronie nie grał – co nie jest przesadą, bo wiele z tych przychodzących do NBA gwiazd nigdy w obronie wcześniej w życiu często nie gra. Nie chodzi o zaangażowanie – bo to jest. Chodzi o technikę, technikę i technikę raz jeszcze. Przez braki techniczne, DSJ nie posiada jeszcze umiejętności przewidywania, więc oczekuje na ruch rywala i próbuje nie zginąć. Jeśli przyjrzysz się blisko, jeśli przysuniesz się do ekranu, możesz nawet zobaczyć chaos, który kłębi się w jego głowie. To jak uczyć się do starej matury z polskiego z samych opracowań lektur. Niby wiesz wszystko, ale wystarczy, że lekko pukniesz i się sypie. Przez to Smith Junior jest o pół kroku wolniejszy, bo dopiero uczy się – jest bardzo zimno w tym pokoju – poprawnych ustawień przed graczem z piłką, uczy się przesuwania stóp. Póki co, w obronie przeszkadzają, a nie pomagają, mu też ręce. M.in. dlatego ostatniej nocy do piątki wstawiony został Yogi Ferrell, a DSJ krył MKG. Wszystko to wydarzyło się po ostatnich przeżyciach/przerzuciach od Krisa Dunna i Bulls, Elfrida Paytona i Magic.

3) Lepszy obrońca Yogi Ferrell jest tak nieprawdopodobnym wyrzutkiem w tym wolnym zespole Dallas Mavericks, że nie znajdziesz w lidze większego. Ostatniej nocy w Charlotte wybiegł do kontrataku na 3 ze swoich 7 celnych trójek, dwie z nich kompletnie były niekryte – i te dwie akcje w efekcie, gdy Hornets zupełnie go zgubili, zrobiły różnicę w wygranej +4 (i 5/18 z linii Dwighta, oczywiście…). Yogi jest jednym z najszybszych graczy NBA, ale jest też chyba najniższym two-guardem ligi, który w dodatku gra w zespole, który boi się grać szybko (25m.), nie powinien grać szybko, ale czasami naturalnie – bo bardzo dużo gra na trzech niskich guardów – chce grać szybko i jest wtedy jedzony żywcem w obronie (22m.) i zwłaszcza na tablicach (30m.).

4) Dallas jest właśnie tą drużyną NBA, której 25 minut regularnej gry od dobrego centra mogłoby dać najwięcej. A być może kompletnie ją nawet odmienić w zespół, który wygra powyżej 55-60% meczów od wymiany do końca sezonu. W tym sensie, ci Mavericks są jak czasy Mavericks przed Tysonem Chandlerem, czasy LaFrentza, czasy Diopa, czasy Haywooda, czasy.

5) Golden State Warriors sadzają graczy na lewo i prawo, o godz. 15 nie jesteś w stanie przewidzieć kto zagra. James Harden, Kawhi Leonard są kontuzjowani i nie grają, Blake Griffin, Rudy Gobert, Paul Millsap – też. Mamy chłodny styczeń kocy, jeśli wietrzysz przy centralnym, czasy nutrycji i szukania odpoczynku w Konferencji Zachodniej. Trwa gra o przetrwanie.

6) Styczeń nie jest dla nas. Musimy o tym pamiętać. Styczeń jest dla Ciebie, żebyś pooglądał ligę, żebyś złapał fajny mecz o dobrej porze (jak np dziś o 21 w Londynie 76ers vs Celtics), żebyś porozmawiał tutaj w komentarzach o plotkach, żebyś przeczytał tu na Szóstym Graczu coś interesującego w weekend, ale styczeń naprawdę nie jest dla nas. Nie jest na pewno dla Adama, nie jest też i dla mnie. Styczeń jest dla ludzi w Stanach, pracujących from-9-to-5, którzy łapią coś na mieście i o 7 w hali spotykają się z dziewczyną, mężem, dziećmi, znajomymi, żeby nie siedzieć w domu i nie musieć wietrzyć przy centralnym. Styczeń jest dla NBA po to, żeby robić piniądz. Ja słyszę w przerwie co drugiego meczu asystenta trenera mówiącego o potrzebie agresji i energii. Mecze back-2-back nie uczą drużyn tego jak grać w play-offach.

7) Ten zespół (21-20) Denver Nuggets – z najlepszą, i niesprawiedliwą, przewagą własnego parkietu w NBA (są 14-5 u siebie) – płynie od początku sezonu pod wodą. Najpierw było to szukanie nowej tożsamości z Paulem Millsapem w składzie, bo rywale już nie nabierali się na backdoor-cuty i podania góra-dół rzucane przez Jokica. Gdy wydawało się że coś drga, niestety pechowo dla Nuggets Millsap kontuzjował się i przeszedł rekonstrukcję więzadeł w lewym nadgarstku i zapomniałem już nawet jak Millsap w koszulce Nuggets wygląda. Powinien wrócić do gry po przerwie na Mecz Gwiazd, najprawdopodobniej pod sam koniec lutego. Ten zespół Denver czeka na powrót Millsapa i być może czeka też na delikatną wymianę, która ten zespół rekalibruje. Nuggets grają bez rozgrywającego – reszta to szum. Bo wciąż nie są dobrzy. Za nami 41 spotkań, a nie mieli w tym sezonie żadnego kilkumeczowego stretchu bardzo dobrej gry. Są nieregularni, jak ich młodzi liderzy Murray czy Jokić, który spudłował ostatniej nocy 17 z 21 rzutów. Obecnie, od kilku tygodni zrobili „double-down” na swoim point-centrze i grają na dwóch „point-centrów” z Masonem Plumlee’m. Grają bez rozgrywającego, na dwóch centrów, z nierzucającycm centrem i Wilsonem Chandlerem na trójce. Podchodzę do tego bez entuzjazmu…

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

19

Komentarze

  1. Spurs Protector

    11 stycznia 2018 o 12:18

    Tibs robi to co zwykle-wypala zespół.On i Rivers to trenerzy którzy nie potrafią rotować składem i zamęczają starterów.Playoffy mogą być dla wilków przykrym doświadczeniem w tym roku.

    Lauri sprawia,że oglądam bulls…ależ on ma zasięg.Myślę,że teraz nikt nie będzie w drafcie lekceważył białych stretch czwórek

    Lubię to: 7
  2. pwoloszun

    11 stycznia 2018 o 12:37

    Z tymi super fit Heat to tak na dwoje babka wrozyla.

    Czy czasem capo di tutti ich nie zajezdzil? Oni caly sezon maja mnostwo kontuzji, a bez graczy ciezko wygrywa sie mecze

    Lubię to: 1

Skomentuj