Flesz: Gerald Green Wali Vipers


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 5 stycznia 2018
fot. AP Photo

fot. AP

Tylko dwa mecze rozegrano ostatniej nocy i siedziałem w połowie pierwszego z nich z pustą kartką. Kevin Durant i James Harden nie zagrali w uwolnionym dopiero na starcie 4. kwarty zwycięstwie Golden State Warriors w Houston 124:114. Mecz był to dziwny, bo jestem zupełnie nieprzyzwyczajony do oglądania Warriors w meczu Konferencji Zachodniej, który jest pierwszą częścią double-headera TNT.

Eric Gordon rzucił 30 punktów, Draymond Green miał triple-double, Chris Paul był najlepszym zawodnikiem na parkiecie, Stephen Curry rzucił 29, Klay Thompson też gdzieś tyle i jeszcze Gerald Green trafił osiem trójek. Obie drużyny były w back-2-backu i trochę ten mecz sobie przechodziły.

Chodzone było też momentami przez będącą w swoim angeleńskim back-2-backu Oklahomę City Thunder, ale chodzone bardzo efektywnie, bo Thunder w każdej kwarcie rzucili minimum 30 punktów w wygranej 127:117 z Los Angeles Clippers. Trochę niespodziewanej wygranej Thunder dla Clippers, bo ci wygrali 7 z 8 poprzednich meczów i liczyli na poważniejsze efekty środowego wieczoru Paula George’a i Russella Westbrooka w ich rodzinnym mieście. Tymczasem Pol Dżordżyzm trafił 12/16 FG, w tym 5/8 3PT w drodze do 31 punktów przed swoimi starymi, Carmelo dodreptał do kilku celnych rzutów, a Westbrook miał triple-double 29 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst. Lou Williams miał słabszy mecz na 26 punktów (8/22 FG) i 10 asyst, yup. Blake Griffin 24, a DeAndre Jordan kilka dni po wyciszeniu Dwighta, tym razem zdominował Stevena Adamsa na 26 punktów, 17 zbiórek, ale nie miał żadnego bloku. Odnowiło się niestety zapalenie rozcięgna podeszwowego Milosowi Teodosicowi, bo to przecież Clippers.


1) David Aldridge i Billy Donovan powinni być przyjaciółmi z przedmieść, którzy rozmawiają o inwestycjach i trawnikach.

2) Zastanawiałem się pół meczu Thunder z Clippers, czy to zdanie nie zabrzmi dosadnie, obraźliwie, czy też może błędnie, ale jest piątek i myślami jestem już w knajpie i kinie. Piątek jest zresztą dla zdecydowanych. Gerald Green to Houston Rockets dla idiotów. Jest to Houston w maksymalnym, możliwym uproszczeniu, sprowadzone do nieprzytomnego ciepania trójek. Nawet Troy Daniels jest zazdrosny.

3) Po Geraldzie Greenie będą już tylko rzuty za cztery punkty – jedyna rzecz, która ma szansę uratować karierę i powroty do obrony Boogie’ego Cousinsa i nadać mu sens. W 5 meczach, które Green rozegrał dla Houston, Rockets są minus-16 w jego 122 minuty gry, ale Green trafił aż 21 rzutów za 3, w tym 8 ostatniej nocy, kilka dni po trafieniu zdaje się 7. Dlatego wziąłem go bardzo szybko w dwóch ligach fantasy.

4) Nie jestem za to pewien czy można grać koszykówkę na wysokim poziomie z Geralda Greena tendencjami, żeby rzucać zawsze, podawać rzadko, a w obronie być o krok spóźnionym. Ale z drugiej strony nie takie rzeczy Houston już wychodziły – grali kiedyś np Chuckiem Hayesem i Carlem Landry’m na 4/5, kiedy pod koszami przetaczały się jeszcze mamuty. Nick Young wygląda przy Geraldzie Greenie jak były.

5) Myślę, że powinieneś zobaczyć – jeśli nie widziałeś – dokument „Phi Slama Jama” z serii ESPN 30for30. Ukazał się jakoś już aż rok temu. Bałem się oglądać z powodu megalomanii Clyde’a Drexlera. Ale Clyde the Glide wypadł znośnie, Hakeem Olajuwon oczywiście też, ale ten 76-minutowy film o akademickiej drużynie Houston Cougars warto obejrzeć dla historii segregacji rasowej w Teksasie i dla niejakiego Bennie’ego Andersa z małego miasteczka w Luizjanie. Historia Andersa nie jest żadną tam historią ku pokrzepieniu serc, ale opowieścią o ruletce Rysiek Rynkowski, jaką bywa życie. Warto także obejrzeć dla cytatów, takich jak ten:

„Na moje, drużyna która ma więcej wsadów wygrywa” – Guy V.Lewis, trener Cougars.

Jest tego więcej. Dokument jest w intertorencie.

6) Gerald Green dostał po meczu z Warriors gwarantowany kontrakt od Rockets do końca sezonu, wyrzucając ze składu dobrą duszę Bobby’ego Browna. Oddaje trójkę prawie co trzecią minutę gry (ostatniej nocy 15), nagle jest mniej rzutów dla Trevora Arizy, Andersona, PJ Tucker dwukrotnie był zły za Greena niedociągnięcia w obronie. Z drugiej strony, to Ariza i Anderson są ojcami zielonego światła w Houston, pokazując innym jak grać należy, więc co takiego złego Green robi, że rzuca wszystko? Może jestem pod wpływem historii Andersa, innego shot-huntera, ale nie jest przecież znowu taką niespodzianką co Gerald Green robi, ani nie było niespodzianką, że do 28 grudnia Gerald Green nie miał kontraktu w NBA. Zobaczmy, czy Rockets zrobią sobie z niego gracza, bo w erupcji ten człowiek jest wulkanem trójek. Zobaczymy jak będzie grał, kiedy wrócą Harden i Moute, i w efekcie będzie grał mniej, rzadziej i czy ostrożniej i gorzej.

7) Chris Paul Patrickowi McCaw:

8) Chris Paul swojemu staremu kumplowi Ojcowi:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

11

Komentarze

  1. lukostro

    5 stycznia 2018 o 08:38

    Chris Paul jest zawsze niesamowity w rs. Ile to już lat o tym czytamy/piszemy? Że generał, że poziom mvp itd. Przychodzą jednak play-offy i jest zawsze coś. Zawsze. I tak to się ta niesamowitosc kończy na drugiej rundzie max.

    Lubię to: 17
    • Michakraw

      5 stycznia 2018 o 08:54

      Ale gra na zachodzie, na tym samym zachodzie na którym gra zawsze groźne SAS, na którym pod koniec poprzedniej dekady dominowało Lakers, a teraz dominuje GSW, a i zdarzały się perełki jak Dallas, czy mocne Grizzles, OKC albo Houston. Na tym samym zachodzie na którym LeBron nie miałby tyle finałów, bo to ten zachód z którym LeBron jest 3-5 w finałach.

      Lubię to: 24
  2. psiepole@poczta.onet.pl

    5 stycznia 2018 o 09:26

    i tak dwaj wielcy Przyjaciele – James i Paul
    marnotrawią swoje Moce.

    połączcie się w końcu Wojownicy i rozbijcie w niepamięć gniazdo silikonu

    powstało owo imperium zła gdyż zaprawdę Wy nie uczyniliście

    SWOJEJ POWINNOŚCI

    Lubię to: 69
    • Wolver

      5 stycznia 2018 o 09:40

      Rozbić w niepamięć gniazdo silikonu? A co ta biedna branża porno im zawiniła? 😜

      Lubię to: 14
    • Zdzis

      5 stycznia 2018 o 10:14

      Zawsze jak czytam to się zastanawiam, czy on jest bardzo dobrym trolem (za co w sumie bym propsował :D), czy nie.

      Lubię to: 2
      • Angel of Goodness

        5 stycznia 2018 o 10:33

        To min. także dzięki @psiepole ta strona jest tak pozytywnie wyjątkowa.

        Ode mnie zawsze kciuk w górę :)

        Lubię to: 21
      • Łukasz. . .

        5 stycznia 2018 o 10:33

        Ja nazywanie kogoś trollem odbieram bardziej negatywnie.Psiepole krzywdy nikomu nie robi a jeśli już wbija szpileczkę to ubiera to w ciekawe słowa i nazewnictwa.Gdyby wszystkie krytyki i hejty były w takiej postaci świat byłby lepszy.

        Lubię to: 17
        • Zdzis

          5 stycznia 2018 o 10:47

          Ale nie chodziło mi o negatywny aspekt tego słowa – te komentarze dodają stronie dużo kolorytu.

          Chodziło mi bardziej o to, czy jest to bardzo wyrafinowana forma ironii :D (przepraszam za słaby dobór słów).

          Lubię to: 3
        • Wolver

          5 stycznia 2018 o 10:52

          Exactly. Żaden troll. Człowiek z dobrym poczuciem pełnego patosu humoru, który nikomu nie wadzi, kino go nie obraża i z nikim się nie kłóci. Niech pisze ile dusza zapragnie. Dla mnie osobiście im więcej, tym lepiej.

          Lubię to: 14
        • 40+

          5 stycznia 2018 o 12:44

          Może to ktoś ze redakcji działa niczym cupcake?

          Lubię to: 10
          • Markos

            5 stycznia 2018 o 15:10

            Nie obrażaj psiepole porównując go do cupcake’a! :D

            Lubię to: 7
  3. michcio

    5 stycznia 2018 o 10:39

    Aż strach pomyśleć co po tym maratonie zostanie z unicorna? Ślady tęczy? :(

    Lubię to: 9

Skomentuj