Flesz: Kto podwędzi Oklahomie Paula George’a? To nie są Lakers z zapowiedzi sezonu 2017/18


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 13 grudnia 2017
fot. nba.com

fot. nba.com

Zanim LaVar Ball grał będzie dalej swoją charyzmatyczną rolę w 10-tysięcznym Prienai, dopingował we wtorek w Madison Square Garden z tak cichym jak on głośnym LaMelo najstarszą ze swoich latorośli. Kiedy kamery pokazują Balla z rodziną, tropię zawsze, aż która z tych części psychicznie wspierających ojca da nam spojrzenie April to albo to.

Albo powieką wyklika alfabetem morsa „h.e.l.p”. Chłopak jest szalony. Sprawdziłby się spokojnie na ławkach u Chudego i mógłby siedzieć z nami, pod warunkiem, że byłby wystarczająco dziany, żeby sponsorować nam popołudnia w 1998. Sezon NBA zaczyna drwić z nas swoją rozciągłością i powtarzalnością. Obejrzałem osiem meczów w ciągu dwóch ostatnich dni i może półtora dobrego. Jest znana i obśmiewana historia Z-Bo z debiutanckiego sezonu, gdy zapytał się swoich weteranów z pistoletami ile dni wolnego będzie w święta, bo rodziców musi odwiedzić. Nic takiego nie będzie, a Marcinowi Gortatowi, który ląduje na listach „Waivers” w Waszych ligach fantasy, troszeczkę by się tego przydało. Jak i większości graczy. Przeciętność powtarzana dzień w dzień staje się udręką. I o tej udręce będzie dzisiaj trochę, bo trzeba dobrze poznać wroga, żeby zrozumieć co jest złe i potem móc naprawdę cieszyć się tym co dobre.

Będziemy wyszukiwać dobrego. Na pewno 13 punktów w 16 minut powrotu Kawhi’a Leonarda w porażce 89:95 w Dallas Mavericks to dobry znak. 38 punktów w 46 minut gry Jimmy’ego Butlera w porażce u siebie 112:118 z osłabionymi Philadelphia 76ers już niekoniecznie. W meczu, który za to zapiszę sobie z pewnością do katalogu „najbardziej estetyczne” – 37 punktów Kristapsa Porzingisa i kilka Beasley’a w dogrywce dało Knicks wygraną u siebie z Los Angeles Lakers.

Detroit Pistons dali ciała nieprzeciętnie w porażce u siebie z Denver Nuggets 84:103 i Stan Van Gundy pojechał swoich koszykarzy grubo. LeBron James wyrównał ostatnie 17 asyst Jamesa Hardena i jak zwykle dużo rywali Cavaliers miało dobre, ofensywnie mecze, ale to Cavaliers pokonali Atlantę 123:114. Bradley Beal zdobył 28 punktów z 33 rzutów w porażce Wizards na Brooklynie 98:103, a nad ranem w meczu, który wspólnie oglądaliśmy w 85 milionów osób na placu w Nowym Delhi Phoenix Suns bez Devina Bookera przegrali w Sacramento 92:99.


1) Tegoroczna i z reguły słoneczna Pacific Division (Warriors 22-6, Clippers 10-15, Lakers 10-16, Kings 9-18, Suns 9-20) jest najbardziej wyblakłą wersją Pacyfiku w jego historii. Jest to jeden z może nie najważniejszych, ale istotnych powodów, dla których Zachód po 15 latach dominacji, w tym jakiś 10 latach dostarczania nam zawsze kilku bardzo dobrych i elitarnych drużyn, jest w tym sezonie pod tym względem ogromnym rozczarowaniem. Inne powody to oczywiście kontuzje, to Thibsolioza i nieumiejętność skorygowania planu w Minnesocie oraz Billy Donovan i brak drużyny w Oklahomie. Obecnie na tym rozbrajającym 4. miejscu Zachodu spoczywają zmęczone korpusy, kończyny i głowy koszykarzy 16-12 Minnesoty, którzy od 17 listopada nie wygrali dwóch meczów z rzędu… Gdzie jest mój Zachód?

2) Wróćmy do Pacific. Problem polega na tym, że wydrapujący posiadania pseudo George Hill i Sacramento Kings mają 29. atak ligi, że Fonzo i Los Angeles Lakers generują pokraczną 28. efektywność ofensywną (zaraz o tym więcej), że Phoenix Suns są dopiero na 25. miejscu i pozostają mniejszym lub większym żartem z organizacji (też zaraz), a Los Angeles Clippers na 11., ale ich akurat przez kontuzje oglądać i wyobrażać sobie dobre perspektywy trudno.

3) Pojawił się raport Tony’ego Jonesa w „Salt Lake Tribune”, którego źródłem prawdopodobnie był nie tak dawno były koszykarz Utah Jazz George Hill.

„(Hill i Randolph) to weterani, którzy zostali sprowadzeni, żeby pomóc młodej drużynie i wg źródeł obiecano im, że zespół będzie rywalizował o play-offy.

Ale ta obietnica złożona została im przez Scotta Perry’ego, który od tamtego czasu opuścił już Sacramento i teraz podejmuje decyzje dotyczące składu w New York Knicks

(…) Nie powinno więc nikogo dziwić, że Hill nie jest zadowolony, wg kilku źródeł”

Nie wiem nawet gdzie zacząć. Od wyobrażeń George’a Hilla, czy od tego, że człowiek, który złożył im takie obietnice podejmuje teraz decyzje dotyczące składu w New York Knicks.

4) Miałem ostatnio ustanowić nagrodę dla tego, który rozszyfruje w jaki sposób Jay Triano decyduje w Phoenix Suns o tym, który z trójki Greg Monroe, Alex Len i Tyson Chandler dostanie w danym meczu „DNP”. Zwykle gra dwóch, a trzeci nie jest nawet wpisany do meczowego składu i to maskowanie profesjonalnej drużyny NBA ma miejsce już od trzech tygodni. Jest to absurd. Kompletna trawestacja powagi, która powinna towarzyszyć drużynom NBA. Nie mniej, jeżeli jakiś Alan Turing potrafi rozszyfrować kod, którym kieruje się Triano przy sadzaniu centrów, bylibyśmy wdzięczni, my gracze Fantasy.

Ostatnie 10 spotkań:

X – to nie gra, 0 – to gra

X000X00X00 (Monroe)
00XX00X000 (Chandler)
0X000X00X0 (Len)

5) Mam ligpasowy fetysz. Kiedy wyjazdowy zespół gra w żółtych strojach, a domowy w białych, nie umiem się oderwać nawet od słabego meczu. Ten mecz Knicks-Lakers ostatniej nocy grany między Memphis i Orlando byłby pewnie do kitu, a tak – był bardzo dobry.

6) Wiemy, że Kristaps Porzingis – 14/26 FG, 37 PKT, 5×3, 5 BLK vs Lakers – jest od izolacji i akcji pick-and-pop, ale znajdziesz też Kristapsa Porzingisa aż na 11. miejscu NBA pod względem liczby posiadań off-screen na mecz (2.7). I oczywiście jest najwyżej sklasyfikowanym czwórką/centrem na tej liście (co ciekawe drugi jest Lauri Markkanen – 2.1). Porzingis trafia bardzo dobre 44% takich rzutów, na efektywności porównywalnej z Klay’em Thompsonem i CJ’em McCollumem, więc ostatniej nocy w Madison Square Garden Luke Walton pokazał zupełnie nowy model obrony na Porzingisie: switch-and-double.

1312nyklal1

Kiedy mały Knicks próbował podsłonić Porzingisa, żeby wyszedł po zasłonie do góry (i żeby otrzymał piłkę, obrócił się i trafił za trzy), Top-10 obrona Lakers (a próba rośnie) zmieniała najpierw krycie, a gdy mały Lakers zostawał za plecami Porzingisa, jak poniżej Lonzo, szybko szło agresywne podwojenie:

1312nyklal2

7) Denominatorem tego sezonu (10-16) Los Angeles Lakers, z dobrym defensywnie duetem Ball-Ingram i ze znakomitą ławką rezerwowych, jest niestety coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Zresztą, zanim o tym, to konia z rzędem temu, który spodziewał się, że po pierwszych 2. miesiącach tego sezonu najgorsza obrona 2016/17 wskoczy na 9. miejsce, za to ze zdobywania 103.4 punktów na 100 posiadań w sezonie 2016/17 atak zsunie się aż do poziomu 100.2, i to po dodaniu do składu Lonzo Balla.

8) Problem Lakers jest mam wrażenie systemowy. Zaczyna się od menedżmentu i schodząc w dół zahacza o trenera Luke’a Waltona. Nazywam to „problemem”, bo ten Zachód naprawdę nie jest dobry i o play-offach mogą myśleć nawet jeszcze Dallas Mavericks. Wróćmy do Lakers. Lakers są dosyć wyraźnie najgorzej rzucającym za trzy zespołem w NBA (32.2%), ale ten problem należy rozbić dokładniej: Lakers są dopiero na 21. miejscu w generowaniu tzw „Wide-open Threes” (obrońca jest minimum 180 cm od rzucającego) i w dodatku są dopiero na demonicznym 29. miejscu w konwertowaniu tych nielicznych czystych pozycji do rzutu za trzy (34,7%).

9) Oto skuteczność Lakers z „Wide-Open Threes” wg oddawanych prób:

9a) Brook Lopez (3.5; 33%)
9b) KCP (2.8, 43%)
9c) Lonzo Ball (2.0, 22%)
9d) Kuz (1.8, 46%)
9e) Ingram (0.9, 30%)
9f) Randle (0.9, 30%)

Tam gdzie Kyrie i Al Horford mają hand-off gierkę na szczycie, 7-8 metrów od kosza, bo trzeba ich ciasno kryć, tam Lonzo Balla i Brooka Lopeza niedługo nikt w tej lidze przesadnie kryć nie będzie. To co miało być go-to rozwiązaniem Lakers w ataku pozycyjnym, kompletnie zawodzi. A Lopez przecież nie ma bogatej historii trafiania tych trójek, bo kiedy zaczął je rzucać na starcie poprzedniego sezonu i szybko był gorący, potem zleciał do poziomu poniżej przeciętnego. Być może zmiana w pierwszej piątce pomogłaby Los Angeles, bo trudno ciągnąć jest zespół, który w podstawowym składzie wychodzi trzema non-shooterami.

10)

– Co oglądasz?
– Dallas-Minnesota z niedzieli
– …
– Oni nie chcą, żebym oglądał ten mecz. Nie wiem co się stało w sobotę.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

37

Komentarze

  1. wiadomo

    13 grudnia 2017 o 09:18

    Powiało pesymizmem

    Lubię to: 4
  2. white dreamer

    13 grudnia 2017 o 12:45

    fun fact: tylko jeden zawodnik w historii nba więcej niż raz uzyskał 5 bloków i 5 trójek w 1 meczu. zrobił to 4 razy, wszystko na przestrzeni 3 miesięcy sezonu 2001/2002. Raef LaFrentz, dopiero dziś możemy cię zrozumieć.

    Lubię to: 60
    • Bartg

      13 grudnia 2017 o 15:11

      Dodajmy, że jako jedyny zawodnik w historii zrobił to między 3 a 32 minutą meczu, grając w czarnych butach i trafiając wszystkie trójki atakując na lewo! ;)

      Lubię to: 19
  3. maciej.zamirski@gmail.com

    13 grudnia 2017 o 18:43

    Hej! Mam problem z NBA LP. Od dwóch dni jakość obrazu jest tragiczna (wcześniej była bez zarzutu). Zmieniałem jakość z trybu auto na 720 nic to nie dało, mecz ładuje się 5 minut. Prędkość internetu jest bez zarzutu (ponad 25 mbit/s.). Czy ktoś z Was miał podobny problem ?

    Lubię to: 0
    • bubsatchi

      13 grudnia 2017 o 20:36

      Pisz do nba.com, wyczyść ‚cookies’ w przeglądarce, przetestuj na innej platformie/przeglądarce.

      Lubię to: 1
  4. antek

    15 grudnia 2017 o 07:44

    „…gdy mniej więcej wiadomo kto znów sezon wygra.” Powiało optymizmem. Ten sezon jest ciekawszy a PO napewno nie będą takim specerkiem dla GSW jak te poprzednie. Cieszy to, ze drużyny się nie poddają i podejmują rękawice

    Lubię to: 0

Skomentuj