Flesz: Houston kończy erę dwóch drużyn


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 5 grudnia 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Rzęzi i sunie ten sezon NBA zwykle na początku grudnia, kiedy u nas już śnieg, a pisanie Flesza rozpoczynam jeszcze po ciemku. Nie lubię palić światła. Lubię, gdy świt i zmrok wyznaczają dzień. Okres przedświąteczny jest pierwszym z tych trudniejszych. Ciała koszykarzy zostają naznaczone pierwszym zmęczeniem i wraz z kontaktowością gry doprowadza to do plagi kontuzji. A i zainteresowanie jakby stygnie, bo mecze nakładają się na siebie. W Stanach ludzie po pracy przychodzą do hal, aby oderwać się i pokibicować swojej drużynie, albo obejrzeć w sobotę wieczorem mecz Nets i Hawks, bo kobiety odeszły, zwierzęta wymarły, a przyjaciele zapomnieli.

Tradycyjnie w grudniu nawet mój lichy plan oglądania każdego dnia po dwa spotkania zwalnia.Przed dwoma laty lista zaległych meczów dobiła do 14, gdy po kilku tygodniach walk zrobiłem wreszcie amnestię. Ale nie pisałem wtedy Flesza, więc mogłem sobie na to pozwolić. Rok temu rekord odrabiania to był 8, dziś po raz pierwszy w tym sezonie: 2. Więc jeżeli myślisz, że gubisz się w tym sezonie NBA, nawet ja się gubię, a nie robię w życiu nic innego, nawet nie zmieniam kuwety.


1) Nie sprzyja zainteresowaniu dodatkowo to, że dobre historie Knicks i Lakers wracają powoli na ziemię. Clippers są done i dwa największe rynki w Stanach nie mają się czym pochwalić. Nawet Giants po 50 latach wreszcie stali się żartem. Z kolei Wizards bez daty powrotu Johna Walla zostali upokorzeni dziś 69-116 w zawsze dzielnym, trudnym i pod górkę Utah. Nie grają między innymi Anthony Davis, Millsap, Jokić, Porzingis, a Stephen Curry opuszczał w nocy halę o kulach. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie będziemy w tym szukać usprawiedliwienia, chciałem tylko zarysować krajobraz.

2) W tym tygodniu wracamy do standardowego podowego kalendarza. Choć wirus walczy o przetrwanie i chorujemy tutaj razem (razem z gimnazjum, w którym uczy – trzy lata zdrowia i zaczęła pracować w gimnazjum…), ale domowy pled to nasze największe osiągnięcie. Dziś Palma, w środę też i w piątek. W czwartek Pikle i wciąż czekamy na podziękowania i klucze do miast za to, że trzy tygodnie z rzędu w sobotę o 9 rano nagraliśmy Przerwę. Jeśli ich nie będzie, to nie nagramy.

3) Dwane Casey kontynuuje wystawiania OG Anunoby’ego na najlepszych wingmanów drużyn przeciwnych i niektóre z tych pojedynków bywają dla niego brutalne. Zwłaszcza, gdy kryje takiego mistrza jak Heezy Harden albo, jak w piątkowym zwycięstwie, tę gazelę z Indiany Oladipo. OG raz, że nie jest zbyt szybki – jest w gruncie, jeśli się przyjrzysz dokładnie, małym szybkim drzewem, ale drzewem. Dwa – to bardzo wysoka woda dla niego bronić tych typów, bo gra przeciwko nim po raz pierwszy w życiu, a internet w samolotach czasem nie domaga. I bardziej, niż do krycia dwójek, wydaje się być predestynowany do krycia ludzi typu Simmons, Giannis w tej konferencji, która od lat nie była tak ekscytująca, jak jest obecnie.

4) Gdyby Nigeria wystawić mogła zespół ludzi, którzy mają korzenie w tym kraju, to trzej wyżej wymienieni (plus Aminu) rypaliby Afrykę. Tymczasem Ike Diogu jest gwiazdą.

5) Ale oto jest rzecz: OG trafia blisko 40% trójek i ma szybką pompkę, na którą nabiera już ludzi. To ułatwia wszystko i nie przeszkadza Raptors w niczym. Rzut za trzy, to z reguły jest dobry wstęp do rozwoju indywidualnego.

6) W kontekście świetnej i przede wszystkim efektywnej strzelecko gry Victora Oladipo – 48% FG, 43% 3PT, 23.4 PKT – wraca temat, dlaczego w mojej opinii James Harden jest bardziej wartościowym graczem NBA, niż Russell Westbrook i to Harden moim zdaniem w poprzednim sezonie powinien był wygrać nagrodę MVP. To nawet nie chodzi o to, że Harden jest lepszym shooterem bez piłki, niż Westbrook. W Indianie widać, że Oladipo potrzebuje mieć piłkę w rękach często, żeby uzyskać rytm. Nie mógł mieć go w Oklahomie z wiadomych względów, a nawet gdyby chciał, Westbrook jest minusem bez piłki w rękach. Rozluźnij się teraz na chwilę… Pomyśl o świątecznym stole i o tym jak po kolacji leżysz na kanapie… Pomyśl o poranku kolejnego dnia… Wyobraź sobie letni szum fal albo kwitnące zbocze… Wyobraź sobie papieża Jana Pawła Drugiego na górskiej łące… Teraz pomyśl o Westbrooku bez piłki w rogu boiska lub na skrzydle. Pomyśl. Masz to? Zamknij oczy… Gdyby ten człowiek postawił chociaż raz w życiu jedną zasłonę typu „hammer” dla strzelca w rogu. Gdyby był w stanie pomyśleć o sporcie w ten sposób…

7) W piątek Jeff Teague nie krył Andre Robersona. Gdyby Andre Roberson umiał np grać w post-up, to by go skarcił, ale nie. Thunder wygrali dwa mecze i Billy Donovan zostaje: jeden ledwo ledwo z Minnesotą, drugi ze Spurs bez ich najlepszych graczy, też ledwo. Ten temat trwa.

8) Są mecze, w których Minnesota wygląda staro, nieatletycznie w obronie, a w ataku topornie i kwadratowo.

9) Kenny Atkinson grał w piątek ze swoim ojcem Mike’m Budenholzerem. Atkinson był w Atlancie pierwszym asystentem Buda. I Atkinson droczył się. Bud wziął czas, rozrysował podwójną zasłonę u góry dla Dennisa Schrodera, ale co z tego…. Atkinson na jedną akcję w meczu wyszedł w obronie strefą. Śmiali się do siebie przy linii bocznej.

10) W połowie drugiej kwarty tego meczu (Nets wrócili po 2-1 szybkiej trasie po Zachodzie, żeby przegrać z Hawks 102-114), zachwycony i oniemiały poziomem talentu – Carroll grający ze sobą z przeszłości, Tyler Zeller zmieniający ręce w powietrzu, Cavanaugh pracujący nad swoim floaterem, Luke Babitt jedzący dusze – zacząłem przyglądać się starszej kobiecie i drugiej niewiele od niej młodszej, które siedziały na końcu schodów prowadzących z góry na parkiet i oglądały kibiców na trybunach. To ich praca – oglądanie kibiców, którzy oglądają mecz. Z reguły nic się nie dzieje, ale siedzą i oglądają. Po meczu wracają się do domów i mąż pyta „jak mecz?”. „Miles Plumlee jest gruby”

11) Co ominęły te dwie Panie, to dwie żyjące i celebrujące udane akcje ławki rezerwowych Nets i Hawks. Piszę często, że nie wiesz, jak zła może być koszykówka NBA, dopóki jej nie oglądasz – bo boxscore to miraż, a wyobraźnia potrafi z Bembry’ego i Taureana Prince’a zrobić przyszłe gwiazdy, jeśli ich nie oglądasz. Ale tankowanie, czy przebudowa potrafią być przyjemne i bardzo towarzyskie. Często to media robią z tego sprawę życia i śmierci (podczas gdy to o ich życie i z reguły też o śmierć ich zawodu zachodzi). Aż przestałem oglądać ochronę, bo mecz zrobił się bardzo dobry w 2 połowie, a reakcje stawały się coraz żwawsze. Poszerzanie swoich możliwości i testowanie w meczach NBA nauczonych rzeczy jest fajne. Oba zespoły prowadzone są dobrze.

12) Swoją drogą Wschód w końcu jest fajny. Wschód wreszcie zrównuje się z Zachodem. 5 największych progresów punktowych, w porównaniu z poprzednim sezonem to Wschód (Orlando, Detroit, Philly, Toronto i chyba Indiana). Minęły czasy parowozowni i konferencji fizycznej. Minęły czasy, gdy Wschód kojarzył się z defensywnym charakterem, w każdym zespole grał Charles Oakley, a Zachód był słońcem. Nagle to na Zachodzie więcej jest zespołów broniących – Warriors, Spurs, Oklahoma, Portland, Houston. I wbrew kiełkującej opinii, myślę, że 3 z 4 najlepszych zespołów ligi wciąż jest na Zachodzie, a OKC i Minny mogą być następni w kolejce. Jest za to masa drużyn na Wschodzie, które na różnych poziomach pną się w górę: Boston na poziomie konferencyjno-mistrzowskim, Toronto też idzie w tą stronę, Philly, Detroit, Bucks na poziom II rundy.

13) 19 dni do kutii. Dla przypomnienia świąteczna ramówka. 25 grudnia wypada w tym roku w poniedziałek.

18:00 76ers w Nowym Jorku (Knicks), czyli oby Porzingis z oby Embiidem

21:00 Cavaliers w Warriors, czyli „Czy Isaiah Thomas zdoła wrócić na ten mecz?”

23:30 Wizards w Bostonie, czyli „Czy John Wall do tego czasu dojdzie do siebie?”

02:00 Rockets w Oklahomie, czyli „Jak Adrian Griffin poradzi sobie w swoim debiucie”

04:30 Minnesota w Lakers, czyli jak mogłem nie wziąć soku z lodówki do pokoju.

14) Poza dyskusją „Wschód czy Zachód”, wkrótce możemy mieć też dyskusję, czy James Harden przypadkiem nie stał się najlepszym koszykarzem w NBA. Może nie „najlepszym koszykarzem”, ale w tej grze teraz? Kto wie. Wiem, że to będzie dla wielu bardzo trudne do przełknięcia albo niedopuszczalne nawet tolerować taką opinię, tym bardziej w ramach subskrypcji, ale chciałem ten kwiatek tu zasadzić i zobaczymy. Przekonamy się.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

20

Komentarze

  1. Angel of Goodness

    5 grudnia 2017 o 08:39

    Chuj wraca do Flesza !

    Tęskniłem …

    Lubię to: 37
  2. Ninjaqu

    5 grudnia 2017 o 08:48

    Dziękuję Maćku!

    Lubię to: 6
  3. Szymi

    5 grudnia 2017 o 09:14

    <3

    Lubię to: 3
  4. bubas

    5 grudnia 2017 o 09:25

    Zaje… wydrukowałem sobie tego flesza.

    Lubię to: 7
  5. mareczek3D

    5 grudnia 2017 o 09:30

    Czy Arenas jest mądrzejszy niż cały sztab lakers prześwietlający lonzo przed draftem? Przypuszczam, że wątpię. Widzieli co biorą i zapewne wiedzą co to tym zrobić a rookie season dla niejednego jest trudny

    Lubię to: 3
    • Kudlaty

      5 grudnia 2017 o 12:52

      Rubio i Rondo wciąż nie potrafią rzucać.
      Czy wiedzieli? Zobaczymy.

      Lubię to: 9
  6. Spurs Protector

    5 grudnia 2017 o 09:35

    No dobrze.Ale czy Houston mogą wygrać cztery mecze w serii z warriors?
    Kurze zaczynają się znowu problemy z kostką,to może być jakaś nadzieja.
    Ale ja nie lubię tego golden state…

    Lubię to: 11
  7. Spurs Protector

    5 grudnia 2017 o 09:49

    Ja za Hardenem właśnie nie przepadałem.Nie podobały mi się nachalne wymuszenia faulu przy rzucie i opieprzanie w obronie.Poprzedni sezon wiele zmienił w moim postrzeganiu tego gracza a bieżące rozgrywki tylko udowadniają,że to prawdziwy lider.
    Poza tym(taką już mam sprzedajną duszę) polubię każdego koszykarza i każdy zespół który ma szansę przerwać tą śmieszną dominację i utrzeć nos(tarką) łysemu łasemu na biżuterię

    Lubię to: 23
  8. czardi

    5 grudnia 2017 o 09:54

    Czyżby Bogowie Koszykówki obudzili się o rok za późno? Tylko czemu atakują Kurczaka, a nie Babeczkę?

    Lubię to: 13
  9. Nobrainer

    5 grudnia 2017 o 10:58

    Odnosnie Kantera to z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie wyrazil poparcia dla Gulenna, wiec ojciec tak mowi by chronic reszte licznej rodziny

    Lubię to: 6
  10. Grzegorz

    5 grudnia 2017 o 13:36

    Ojciec Wuczewicz …kocha swoje dzieci. W takiej formie to flesza niedługo trzeba będzie na kolach czytać :)

    Lubię to: 1
  11. Enaps

    5 grudnia 2017 o 15:03

    „w każdym zespole grał Charles Oakley,
    a Zachód był słońcem”
    Jimson się budzi :)

    Lubię to: 6
  12. stypa

    5 grudnia 2017 o 17:02

    Świdnik dziękuje za Przerwę o 9 rano w Sobotę,niech trwa

    Lubię to: 7
  13. mundo23

    5 grudnia 2017 o 20:03

    Harden jest w tak fantastycznej sytuacji wychodzi codziennie na parkiet i nie musi zaprzątać sobie głowy że coś musi ograniczać,zmieniać w swojej grze czy dostosowywać się pod jakiś system, On wychodzi i gra najlepiej jak potrafi.

    Lubię to: 2
  14. Sqb

    5 grudnia 2017 o 22:28

    Puszcza Kampinoska zachwycona Przerwą szumi jak tylko Ona potrafi o tej porze roku.

    Lubię to: 3

Skomentuj