Flesz: Warriors do NBA „Gracie o 2. miejsce”, 76ers mają najlepszą piątkę NBA?


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 14 listopada 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Za nami już prawie cztery tygodnie rozgrywek i w tym ostatnim tygodniu poziom gry w NBA poszedł w górę. Działo się to już w trakcie, gdy w zeszłym tygodniu narzekałem, że drużyny grają na pół gwizdka. Pamiętajmy: mieliśmy o tydzień krótszy preseason, czego efekty widać było w pierwszej zadyszce, która kilku drużynom przytrafiła się (dosłownie) po pierwszych 10-15 dniach sezonu. Teraz powinno być już tylko lepiej: poziom gry powinien rosnąć aż do Świąt i jest spora szansa, że dzięki rozrzedzeniu spotkań, które do rozegrania mają drużyny, sięgnie on wcześniej niedotkniętych przełęczy.

Od piątkowego Flesza meczów nie przegrali Markieff Morris i Wizards, Król i Cavaliers, gorący jak nikt inny Paul George i Thunder, Luke Kennard i Pistons, Kevin Durant i Warriors, Boogie i Pelicans, Terry Rozier i Celtics, Eric Bledsoe i Bucks (jedyni z 3-0). A po drugiej stronie bez zwycięstw przez cztery ostatnie dni są Travis Schlenk i Hawks (jedyni z 0-3), Mike Conley i Grizzlies, Kyle Lowry i Raptors, Kemba i Hornets, Vlade Divac i Kings, Sindarius Thornwell i Clippers, Dirk i Mavericks oraz Fred Hoiberg i Bulls.

Jordan Clarkson, który może nie doczekać końcu sezonu w L.A. rzucił 25 punktów w wygranej w Phoenix 100:93. 36 punktów Devina Bookera nie wystarczyło. Grający z niedoleczonym Achillesem Mike Conley trafił tylko 2 z 12 rzutów w przegranej w Milwaukee 103:110. To Tyreke Evans – kolejne 27 punktów – jest tym lepszym PG w Memphis w tym sezonie.

Donovan Mitchell nadchodzi od kilku tygodni – 24 punkty, ale w porażce u siebie z Minnesotą 98:109, już bez Rudy’ego Goberta, który obił kość w prawym kolanie i opuści 4-6 tygodni. Jonas Jerebko zastąpił go w piątce i miał solidny mecz.

Do gry wrócił za to Rajon Rondo i career-high 21 punktów Dariusa Millera pomogło Pelicans wyżebrać mecz z Hawks 106:105. Joel Embiid z kolei jadł w Staples Center DeAndre Jordana i Willie’ego Reeda – 32 punkty, 15 zbiórek – a 76ers po bardzo dobrym i emocjonującym meczu pokonali osłabionych Clippers 109:105.

Warriors nie zwalniają nawet bez kontuzjowanego Stephena Curry’ego. Raz jeszcze byli Bogami Trzeciej Kwarty w 110:100 z dzielnie trzymającym się Orlando. W Moda Center Trail Blazers trafili na końcówkę ostrzejszego terminarza Nuggets w łatwej wygranej 99:82, Wizards bez problemów pokonali Kings 110:92, a fajerwerki miały miejsce w Madison Square Garden, gdzie LeBron James i Cavaliers wrócili z zaświatów, żeby pokonać Knicks 104:101.

Cavaliers dobili w ten sposób do 0.500. Słyszę cytaty a’la Lakers 12/13: „dziś zaczął się dla nas nowy sezon”…


0) Pikle w czwartek, Przerwa w sobotę (lub w ogóle), a Palma dziś, w środę i w piątek.

1) (11-3) Golden State Warriors zdobywają najlepsze w historii 124,0 punkty na 100 posiadań w trzecich kwartach i tracą elitarne 95.8. Mają oczywiście wtedy najwyższy Net-Rating w lidze +28.2. Celtics nie są dużo gorsi, ale grają w 24. tempie. Warriors grają wtedy w 5. ligowym tempie i rozmontowują drużyny najwyższym wskaźnikiem asyst i najlepszym true-shooting (68%!). Zwykle po przerwie ograniczają też straty i bronią lepiej. Deal with it, NBA.

2) To co Warriors grają w trzecich kwartach to niedźwiedź. Tak wygląda niedźwiedź na 12 minut wyrwany z zimowego snu. To klasa światowa. Ruch ludzi, specyfika zagrywek, wyjątkowość kombinacji tych zagrywek w porównaniu z resztą ligi. Kiedy np w sobotnim meczu z 76ers (pierwsze 24 minuty były w Top-3 meczów tego sezonu) przestali tracić piłkę (13 do przerwy), 76ers mogli tylko prosić o litość. I tak spudłowali sporo rzutów z czystych pozycji w kolejnym 36-21 w trzeciej kwarcie (31-19 ostatniej nocy).

3) Najlepsze jest to, że na końcu tych wszystkich unikatowych zagrywek, na końcu tego permanentnego ruchu piłki i synchronicznego przesuwania się ciał pojawia się czysta pozycja do rzutu za trzy. Ale piłka nagle znajduje się nie w rękach jakiegoś powiedzmy Tony’ego Snella, Allena Crabbe czy innego specjalisty od jednej rzeczy. Nie – piłka ląduje w rękach Kevina Duranta i Klay’a Thompsona. W dodatku jak nie za trzy, to obaj liderują NBA w trafieniach z midrange: 55 i 52% odpowiednio. W tych momentach, gdy na 7-8 sekund przed końcem zegara czysty rzut ma KD lub Klay lub Curry, najlepiej widać z jakim zestawem talentu mamy do czynienia, i jak iluzoryczne są szanse pokonania takiej drużyny cztery razy w serii play-off.

4) Te wszystkie problemy defensywne Cavaliers (od 2004 roku tytułu nie zdobył nikt spoza Top-10 efektywności defensywnej) – przy całym szacunku dla warsztatu Stevensa i serca Celtics, dla sposobu jaki mają Spurs, żeby regularnie bić Warriors do przerwy spotkań, czy dla Rockets, którzy przecież wygrali w Oakland mecz otwarcia i wygrali też jeden mecz w Oakland w zeszłym sezonie – sprawiają, że mam wrażenie, patrząc na to JAK grają Warriors, że 29 drużyn NBA gra o 2. miejsce.

5) Ale aż 18 asyst w 1. połowie i poziom gry (7-6) Philadelphia 76ers w pierwszych 24 minutach przeciwko Warriors był najlepszym poziomem gry 76ers od czasów młodego Jrue Holiday’a i Andre Iguodali. Był dowodem na to, że ta drużyna szybko zwyżkuje. Ten zespół ma realną szansę awansować do play-offów i jest czymś więcej, niż świetny Ben Simmons i odzyskujący kondycję – i grający nagle po 30-32 minuty, czy career-high 36 minut w poniedziałek – Joel Embiid. To, że ten zespół to coś więcej: to jest myślę największa rewelacja 76ers (typowałem, że będzie bliżej 4-11 niż 7-6, patrząc w terminarz). Robert Covington trafiający 49% za trzy, JJ Redick odzyskujący w  ostatnim tygodniu wiatr w żaglach po problemach z plecami, TJ McConnell mogący nagle grać obok Warriors i Dario Sarić, który wyglądał jakby mógł w piątce Warriors wychodzić.

6) Starterzy 76ers to team play-offowy nawet w Konferencji Zachodniej. Jeszcze dziś rano oglądałem to co robili z Clippers w ich hali. Dzięki kontuzji Markelle’a Fultza 76ers potknęli się o piątkę Ben Simmons-Redick-Covington-Sarić-Embiid. Ta piątka ma wszystko. Ma 208-centymetrowego rozgrywającego, ma największą broń NBA jeden na jeden w post-up (zapytaj DeAndre), ma shooting Redicka i Covingtona, a do tego Dario Sarica, który może pełnić prawie każdą rolę – i znajdź mi lepszego piątego gracza wyjściowego składu NBA, niż Dario Sarić. Ma australijskiego Magica, drugiego Kukoca i młodego The Dreama. Ta piątka ma wszystko: ma wzrost i z reguły ma przewagę wzrostu, ma wzrost na obwodzie – co też ważne; ma wszechstronność (to że Simmons i Sarić grają w jednym zespole, to niesprawiedliwe), ma podania, ma zbiórki, ma rzut za trzy z 9 metrów, może zmieniać krycie, kryć obręcz i do tego wymusza straty. Gra w bardzo dobrym tempie (104.4), zdobywa aż 115.1 punktów na 100 posiadań i co najważniejsze traci zaledwie 85,5 punktów.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

27

Komentarze

  1. Wojt_ASR

    14 listopada 2017 o 08:31

    A już za 2 dni najbardziej wyczekiwany mecz Sixers w tym roku. He’s gonna dunk on him so hard…

    Lubię to: 9
    • Łukasz. . .

      14 listopada 2017 o 08:41

      JoJo powiedział że to tylko trash talk i tak naprawdę go ”kocha”… Liczyłem na wojenkę a tu nic.

      Lubię to: 4
      • Wojt_ASR

        14 listopada 2017 o 09:38

        Przez to, że go „kocha” chodziło raczej o to że podoba mu się ten cały szum, jaki wokół siebie robi BBB. Nie zmienia to faktu, że mecz będzie bardzo ekscytujący, jak myślisz, że nic nie będzie, to cóż. Możesz się grubo mylić;P

        Lubię to: 1
        • Łukasz. . .

          14 listopada 2017 o 10:56

          Uwielbiam JoJo ale głównie to pozer.Myślę że się zwyczajnie bawi mediami i tym że może coś powiedzieć i jest o tym głośno.Nie widziałem jeszcze takiej prawdziwej nienawiści w kierunku Lonzo,nawet Beverley mówił że chciał mu dać szkołę na parkiecie ale go szanuje i uważa za duży talent.To dobry,spokojny chłopak i wszyscy tam w środku sobie z tego zdają sprawę nie wspominają już Simmonsa który jest tak jak i Lonzo ziomkiem LeBron więc raczej nikt tam nie pozwoli na jakieś bitwy.To biznes.

          Lubię to: 9
          • Wojt_ASR

            14 listopada 2017 o 12:19

            Beverley jest strasznie narwany, on to każdy pojedynek traktuje strasznie personal. JoJo mówi, że trash talku używa głównie, żeby dostać się do głowy przeciwnika, przez co ten ma grać słabiej – w efekcie czego to JoJo często gra słabiej.

            Nie powiedziałbym, że słowo „pozer” najlepiej odda JoJo, myślę, że o wiele bardziej pasuje tu „atencjusz”.

            Lubię to: 4
          • Pikiel

            14 listopada 2017 o 12:24

            JoJo ma troche z Shaqa prawda? Duzo gada, robi szum wokol siebie. Tylko patrzec jak zacznie wymyslac dla siebie ksywki i kupowac hurtowo Bentleye… a czekaj, do tego musi sie przeniesc do LAL :D

            Lubię to: 6
        • Łukasz. . .

          14 listopada 2017 o 12:50

          Być może źle używam sformułowania pozer ale chodzi mi o to że Joel kreuję postać kogoś w typie Shaqa że cię zniszczę,dam nad tobą wsad,przybiję cię do tablicy a obserwując go nie mam takiego wrażenia że jest taki twardy i zadziorny.

          Lubię to: 1
          • Wojt_ASR

            14 listopada 2017 o 13:01

            Jak najbardziej się z Wami zgadzam, po prostu nie użyłbym słowa „pozer” bo ono ma bardzo negatywny wydźwięk. Bardziej chodzi o to, że on się po prostu w taki sposób nakręca, taki jest.

            IMO jest twardy, chyba najlepiej świadczy o tym fakt jak zdominował dzisiaj DeAndre, ale bardzo często podpala się przeciwko no-namemom, bo czy to Cauley – Stein ostatnio, czy to Tarick Black, czy to jeszcze z dwóch innych, mocno mu się w tym sezonie dało we znaki.

            No a takiego Drummonda, czy DeAndre zdominował;P

            A w Los Angeles jest często w offseason i starczy;P

            Lubię to: 1
        • Łukasz. . .

          14 listopada 2017 o 13:14

          Ja bym nawet powiedział że Joelowi potrzeba trochę pokory.Sytuacja z Whitesidem gdzie miał słaby mecz,był przeciętnie przygotowany fizycznie i ewidentnie flopował a zaczął się wydzierać i pisać na twiterze jakby zrobił Chamberlinowe cyferki.I jestem jak najbardziej fanem jego talentu ale dla mnie jego zachowania to czerwona flaga bo zwyczajnie się wywyższa a pracy nad grą i kondycją jeszcze przed nim sporo.Mam wrażenie że jest trochę na dwóch biegunach z tym co mówi a z tym co robi bo kreuje się na twardego zwycięzcę który wszystko chce wygrać i wszystkich zadeptać a potem widzę go na parkiecie gdy się uśmiecha,robi coś po publiczkę lub daje się po obu stronach łatwo ograć przez nawet bardzo słabych graczy jak właśnie Black.Sporo niedbalstwa jak na kolejnego all time wielkiego.

          Lubię to: 3
  2. kozik

    14 listopada 2017 o 09:07

    Ważna wygrana Sixers, w końcu w końcówce nie przehulali meczu.
    BTW są jakieś nowe doniesienia na temat potencjalnych wymian? Jak sytuacja Okafora? Tylu ludzi zakopanych w rotacji (Stauskas, Okafor, Korkmaz) plus ewentualne picki za bardzo solidnego 3andD? Taki Danny Green w tym momencie nie do wyjęcia, ale może Wes Matthews? Mavs może mogliby się skusić na pakiet: Okafor+ pick 1st round i np + Stasuskas/Bayless?

    Lubię to: 0
    • xyz

      14 listopada 2017 o 09:16

      Myślę, że Dallas to „skusili by się” na 1st round pick za Matthewsa.

      Lubię to: 12
  3. Zdzichu

    14 listopada 2017 o 13:32

    No no, dwa niezłe bon-moty w jednym tekście. Ktoś tu jest na krzywej wznoszącej!

    Lubię to: 1
  4. Neithan

    14 listopada 2017 o 14:36

    14) 76ers mają cap-space w 2018 roku, żeby zaoferować go „Królowi”.

    Lebron zostanie zapamiętany jako ten, który przynosił tytuły zapomnianym miastom. Po Philly trafi do Bucks a na końcu zrobi interes życia wykupując Knicks i przenosząc do Seattle.

    Lubię to: 22

Skomentuj