Flesz: Gdzie nawet zNYK w sercu kibicuje Knicks. Ruszył prawdziwy sezon


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 7 listopada 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Od czasu, gdy rozmawialiśmy ze sobą po raz ostatni, w NBA rozegrano 30 spotkań. Pomocne w sytuacji tak długiej rozłąki niech będzie określenie zbioru. Tak więc przez te cztery ostatnie dni Boston Celtics, którzy ostatniej trzymeczowej nocy wygrali z Atlantą, są 3-0, a dwa mecze bez porażki zaliczyli też Spurs Rudy’ego Gay’a, Pistons Bradley’a, Rockets 56 punktów Hardena, Lakers Kuzmy, Knicks Pana Raimondsa Vejonisa, Timberwolves wszystkich, Pelicans nie wszystkich i Warriors (Warriors). Natomiast po drugiej stronie z wynikiem 0-3 znaleźli się zmęczeni Phoenix Suns, a dwa mecze bez zwycięstwa rozegrali Pacers, Jazz, Bobcats, Mavericks, Thunder, Clippers i Magic.

Jeżeli jednak tym bardziej czujesz się przez ten zestaw tych wielu różnych nazw zdezorientowany, swoimi oczami spróbowałem wyjąć najbardziej wyraziste fragmenty z piątku, soboty, niedzieli i poniedziałku.


0) Dziś Palma, Palma jutro i Palma w piątek. W czwartek Pikle i Przerwa. Palmę rejestrujemy dzisiaj przed południem i po nim opublikujemy.

1) Golden State Warriors zaczynają przypominać mi ten zespół Lakers Kobiego, Pau i Odoma. Ten zespół, który dominował w 2009 roku tak mocno, że lubił zrobić sobie przygodę z odrabiania dużych strat. Nie lubiłem tego wtedy, bo nie wiedziałem na czym polega ten sport. „Sezon regularny NBA” to sport i to ludzie uprawiają ten sport, ludzie z uczuciami, z bolączkami i malutkimi radościami – ludzie, a nie roboty. Poczucie rozprężenia staje się więc czymś naturalnym i dopuszczalnym. Nie jesteś przecież rosyjską kadrą hokeja i Twój brat nie zostanie wysłany na Sybir, jeżeli przegrasz w czasie zimnej wojny wielką serię z Kanadą. Gregg Popovich wstanie od stołu, do którego Cię zaprosił, podejdzie i naleje Ci rosé do kieliszka.

2) Jimmy Butler nie przegrał meczu od 18 października. Jego drużyna jest 7-1, kiedy Jimmy Butler gra. Minnesota Timberwolves (7-3) są obecnie jedną z najlepszych drużyn grających w koszykówkę w League Passie. To dorosła, zorganizowana i wreszcie wygrywająca mecze w końcówkach (pamiętasz?) drużyna. Obrona idzie w górę, bo musi, a nawet Tom Thibodeau trzyma na tyle na ile potrafi minuty starterów pod kluczem, grając po 5-7 minut w każdym meczu całą swoją rezerwową piątką. Klucz do tego wszystkiego? Poza tymi dwoma meczami, które chory Butler opuścił – jeden w Indianie, drugi nie pamiętam byłem podziębiony – Timberwolves są zdrowi, absolutnie zdrowi. Zdrowie to klucz w „Sezonie regularnym NBA”.

3) Czy Cleveland Cavaliers są zdrowi? Isaiah Thomas, Tristan Thompson, Iman Shumpert – nie grają w koszykówkę. Kevin Love zaczął mecz z Atlantą w spodenkach, a skończył go bez spodenek w szpitalnym fartuchu.

4) Ale niech nie brzmi to jako usprawiedliwianie Cleveland Cavaliers. W 2009 roku nienawidziłbym tego zespołu. Teraz tylko nie mogę oglądać.

5) W NBA jest około 100 graczy, którzy będą czasem „underrated” po znakomitym występie, ale nie będzie się o nich też nic mówić, gdy to Ci lepsi gracze będą zawodzić. Enes Kanter jest właśnie jednym z zawodników, mających ten status. Kanter może zdobywać punkty przy obręczy z najlepszymi w tej lidze. Ba: zastanawiam się ile kosztowały go zmiany stylu gry w NBA i fakt, że powoli w jego jednostkach treningowych rzuty za trzy zastępowały próby manewrów tyłem do kosza. W ostatnich pięciu meczach Kanter i Porzingis mają najwyższy NetRating spośród najczęściej grających duetów w Knicks (ATAK 110.7, OBRONA 102.9). To już w teorii przed sezonem brzmiało jak solidne zestawienie. Teraz jednak widać jak poprawa atletyzmu i usprawnienia Jeffa Hornacka stworzyły z Porzingisa w ataku żadnego stretch-centra, tylko pełną gębą czwórkę i skrzydłowego. Uzupełniają się i wydaje mi się, że wciąż stać Knicks na większe, niż 26,4% czyszczenie tablicy ofensywnej, kiedy obaj są na boisku.

6) W Phoenix rośnie za to lista dowodów na to, żeby nie wystawiać w pierwszej piątce wybranego z nr 8 Draftu 2015 Marquisse’a Chrissa. Chrissowi brakuje opierzenia, ale po tym jak w NBA regularnie gra już od dłuższego czasu niemałe minuty, widać, że brakuje mu po prostu koszykarskiego instynktu. Wygląda niestety jakby na zawsze miał pozostać Tyrusem Thomasem – błyskotką, która raz na 10 razy machnie mecz na 5 bloków, 5 przechwytów i 20 punktów, ale w pozostałych 9 będzie bardziej szkodzić, niż pomagać. Zobacz co dzieje się z Chrissem, gdy dostaje piłkę w polu trzech sekund – idzie do góry, nie myśli o tym gdzie i jak. Zobacz ile z piłek pałętających się pod jego nogami odpuszcza. To już akurat jest niedopuszczalne.

7) Najważniejsze jest jednak to, że grając na poziomie NBA z kimś tak nieskoordynowanym mentalnie do gry, masz kłopot z tym, żeby zaufać. Nie możesz skupić się na myśleniu o drużynie i o sobie. Musisz myśleć o drużynie, o sobie i jeszcze mieć oko na tego dziwnego dzieciaka. Nie masz zaufania, że podejmie on dobrą koszykarską decyzję. Choć nie wszystko jeszcze stracone, to może nadszedł już czas, żeby zacząć więcej grać Draganem Benderem i wstawić go do piątki. Suns powinni zyskać na tym defensywnie i raczej nie stracić w ataku.

8) Ben Simmons i Joel Embiid nie zagrali jeszcze 50 meczów – łącznie – a fizycznie wyglądają czasem, jakby grali z dziećmi. To jest ten cały Tall-Ball, o którym Piotr pisał, huh? To się dzieje. Np w piątek Indiana wyszła Darrenem Collisonem na Simmonsa i Domantasem Sabonisem (o którym zaraz) na Embiida i niestety muszę napisać, że był to w pierwszych minutach… – albo nie napiszę. Collison krył o 20 cm i 20 kg większego Simmonsa (jego postura i przygotowanie fizyczne, to coś czego wcześniej u debiutanta mogliśmy nie widzieć), a Sabonis odbijał się od JoJo. Obaj Simmons i Embiid to problem do zmaczowania się – musisz być przygotowany na to przed meczem, a nie reagować w trakcie, bo takie 10-do-20 starty mogą kosztować cię zwycięstwo. W dodatku mam wrażenie, że z każdą minutą ich urocza współpraca pogłębia się przez wzrastające zaufanie „Wiem gdzie zaraz będziesz! Tak! Tam mnie znajdziesz”. Ale kiedy taki trener jak Nate McMillan nie zdąży wystawić na nich odpowiednich obrońców – Simmons i Joel grają NAD ludźmi. Niesamowicie się to ogląda, mając z tyłu głowy to, że zagrali razem mniej meczów, niż rozpoczął w pierwszej piątce Rodney McGruder.

9) 76ers zdobywają 106,3 punktów na 100 posiadań i tracą zaledwie 99,3 kiedy tych dwóch jest na boisku w tym sezonie. 63% rzutów jest wtedy asystowanych – mniej, niż dzieje się to przez 48 minut – bo czasem obaj mogą dostać się do obręczy bardzo prostymi środkami. Ale 63% to wciąż dużo. Niemałym kluczem w dotychczasowym powodzeniu Philadelphia 76ers jest to jak przyjemny ruch piłki udaje im się uzyskiwać, kiedy na parkiecie nie ma żadnego z dwóch ich najlepszych graczy.

10) Myles Turner! Znalazł się mam wrażenie najlepszy match-up defensywny na Embiida. Pokazał to w piątek. Turner – który dopiero asymiluje się w grze po dwóch tygodniach przerwy – jest wysoki, jest zwrotny, Embiid nie wygra z nim szybkością, jak robi to z innymi mamutami, ale nie wygra też siłą. I na pewno nie wygra kondycją, która jak na razie ciągnie go w tym sezonie w dół. Inny zestaw z ostatniego weekendu to Bender na Porzingisie. Tu już nie poszło tak dobrze, ale nie było też tak źle i jest to coś, na co myślę wielu w Europie czekało.

11) Zainstaluję chyba niedługo kolejną odsłonę NBA2K, żeby zestawić piątkę: Tatuś, Giannis, Simmons, Porzingis i Embiid. Duzi rzucają, a „mali” ogarniają pole trzech sekund. Jest jakieś 60-35 na tablicach… Czy można już głosować na uczestników Meczu Gwiazd? Przyprowadźmy tę piątkę 18 lutego do Staples Center. Mam nadzieję, że australijscy kibice głosują, a media wesprą.

12) Znalazłem dziś w internecie rano, że Jacob Wiley ma tylko 700 followersów. Mimo tego, że jest aktywny na Twitterze i także dopingując kolegów z ławki #DrużynaMrapu

13) Był moment w piątkowym meczu Suns z Knicks, w którym Devin Booker został po zmianie krycia wyizolowany w ataku, mając przed sobą Porzingisa – przed sobą, a tuż obok ławki rezerwowych. Wykiwał go przeskokiem do stepbacku, do tyłu, na godzinę 3:45 i trafił za trzy nad jego gałęzią. To jest ruch, który Booker lubi robić też w tym sezonie z prawej strony, gdy w podobny sposób przeskakuje do linii końcowej, tym razem prosto w prawy bok. To jest ruch, którego mam wrażenie nie miał w zeszłym sezonie. Jest to jeden z ruchów w jego rozwijającym się katalogu manewrów na piłce. Booker ma dopiero 21 lat i kilka dni. Został w ten weekend czwartym najmłodszym koszykarzem NBA, który dotarł do 3 tysięcy punktów. Wygląda na to, że jest tylko kwestią czasu, zanim stanie się graczem na 28-30 punktów w meczu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

Komentarze

  1. bubsatchi

    7 listopada 2017 o 08:34

    Sprytne nawiązanie do kadry ‚Sbornej’ w hokeju!

    Świetny Flesz overall – dzięki za napisanie.

    Lubię to: 16
  2. tomchambers

    7 listopada 2017 o 08:53

    (serio) jaki jest problem z Noelem w Mavs?

    Lubię to: 3
    • Łukasz. . .

      7 listopada 2017 o 09:01

      Brak gry ofensywnej.Brak fizyczności na pozycję centra NBA.Taki drewniany patyczak.

      Lubię to: 11
    • Spurs Protector

      7 listopada 2017 o 09:25

      Maciek mówi,że anoreksja.Ja tam nie wiem bo jeszcze żadnego meczu Dallas nie widziałem i nie mam zamiaru

      Lubię to: 2
    • Handlarz Cieni

      7 listopada 2017 o 12:28

      Niechęć do sterydów

      Lubię to: 3
  3. gressiv

    7 listopada 2017 o 09:04

    Zajebisty flesz :) Danke Maciek

    Lubię to: 12
  4. siepu

    7 listopada 2017 o 09:14

    Jako człowiek od Minnesoty: nie mam złego słowa na Teague’a, może na Thibbsa za to że zapłacił 4miliony rocznie więcej mając już dobrego rozgrywającego (btw, świetny sezon Rubio w Utah). Mój problem z tą drużyną jest taki, że dalej jest niepoważna bez Butlera i Gibsona na boisku (BTW, jednak dobry signing, dalej strasznie zły kontrakt). Wkurza mnie jak Towns olewa obronę. Wiggins przynajmniej się stara, on tylko nie potrafi.

    I Bjelica spudłował trójkę, a nawet 8. Ale z 62.5% za trzy dalej lideruje lidze :P

    Lubię to: 5
    • dlewandowskidariusz@gmail.com

      7 listopada 2017 o 13:22

      Bez Gibsona i Butlera ta drużyna to taki budyń, ciepły słodki pyszny. Ci dwaj dają charakter i twardość w grze. A Teaque? Dla mnie świetny gracz. A że nie gwiazdorzy i dobrze. W tym zespole i tak jest za dużo potencjalnych gwiazdorów.

      Lubię to: 1
  5. Krzysiek

    7 listopada 2017 o 09:15

    Tak się zastanawiam, czy Cuban nie mógłby powalczyć o wyciągnięcie z 76ers Okafora. Z miejsca powinien wskoczyć do pierwszej piątki i pociągnąć choć trochę atak Dallas. Cena nie powinna być wysoka (?) a dostałby zmotywowanego zawodnika na (jak dobrze pójdzie) 15-17 pkt i może te 6-7 zb.

    Lubię to: 9
    • Łukasz. . .

      7 listopada 2017 o 09:20

      Po fiasko z Noelem może być niechętny na kolejnego 6ersa.Ale sam Okafor do Carlise super pomysł,Rick lubi grać wolniej Dennis Smith to też raczej gracz do half court więc ja bym to chciał zobaczyć.

      Lubię to: 8
    • ClydeGlide

      7 listopada 2017 o 10:23

      Już widzę jakby Noel zaczął wywracać oczami :)

      Lubię to: 5
      • Krzysiek

        7 listopada 2017 o 10:25

        Faktycznie osoba Noela może być lekkim problemem. Niemniej jednak mają go już jakąś chwilę i coś to nie trybi. Jakby pociągnęli Okafora to bez żalu mogliby go odpuścić.

        Lubię to: 5
      • Grzegorz

        7 listopada 2017 o 11:45

        Póki co Noel sam doprowadził do takiej sytuacji: najpierw przyjął ofertę kwalifikacyjną, żeby za rok zostać wolnym agentem, a teraz wcale nie daje powodów, żeby w Dallas (czy w jakimkolwiek innym zespole) chcieli mu zaoferować wysoki kontrakt.

        Lubię to: 3
    • Lanfaust

      7 listopada 2017 o 16:10

      proponuje deal, Noel za Okafora :)

      Lubię to: 5
  6. lukostro

    7 listopada 2017 o 09:46

    Fajny Flesz :)

    Lubię to: 6
  7. DuzyJot

    7 listopada 2017 o 10:02

    ingredient!!11oneone

    Lubię to: 4
    • BrandonRoyForPresident

      7 listopada 2017 o 11:38

      Aż przestałem czytać i przewinąłem do komentarzy, żeby to napisać.
      Ingrydient.
      Ok. Mogę wracać do czytania.

      Lubię to: 1
      • BrandonRoyForPresident

        7 listopada 2017 o 11:48

        Skończyłem. Bardzo przyjemnie się czytało. Dużo dobrych ingrydientów.

        Lubię to: 0
      • goozman

        7 listopada 2017 o 11:52

        oj czepiacie się, ingredient gry to ingrydient :)

        Lubię to: 1
    • Yossarian

      7 listopada 2017 o 13:46

      Jest takie całkiem ładne polskie słowo: składnik, ale może nie brzmi wystarczająco enbiejowo?

      Lubię to: 14
  8. Woy9

    7 listopada 2017 o 10:06

    PKT 5. jak pisałem Znykowi na twitterze, po wymianie na Kantera, że Knicks mają spory potencjał podkoszowy i Kanter się obudzi to nie wierzył:-)

    Lubię to: 3
  9. Neithan

    7 listopada 2017 o 10:42

    Sezon 2009 zdominowała kontuzja KG.

    Lubię to: 3
    • grasshooper

      7 listopada 2017 o 11:55

      Ja do dziś czuję smuteczek, ze tamci Celtics zdołali zdobyć tylko jeden tytuł.W 09′ posypał się KG a rok później przy stanie 3-2 w Finałach, kontuzji doznał Perkins.A mogło być tak pięknie…

      Lubię to: 10
      • lukostro

        7 listopada 2017 o 14:27

        Przez tamtych Celtics Kobe ma jeden pierścień mniej i za to ich nie lubię bardzo! :)

        Lubię to: 2
        • airbobo

          7 listopada 2017 o 15:25

          Przez tamten niefart/ pech/ zły los* Kobe ma o dwa pierścienie za dużo, a KG, Truth i Sugar Ray za mało i ja tego też nie lubię :)

          *kwestia subiektywnej interpretacji owych wydarzeń ;)

          Lubię to: 10
      • ToTylkoJa

        7 listopada 2017 o 17:56

        W ’08 kontuzje mial Bynum wiec Celci powinni byc szczesliwi, ze maja chociaz jeden tytul bo moglo nie byc wcale.

        Lubię to: 1
  10. Behemot

    7 listopada 2017 o 10:59

    Bo ZNYK zawsze w głębi serca kibicował Knikcs, a impresje były tylko rodzajem autoterapii. Pozdrawiam. Domorosły psycholog.

    Lubię to: 10
  11. wiadomo

    7 listopada 2017 o 12:43

    Lubię, gdy „NBA zwalnia” dla Maćka i widzi wszystkie te elementy gry i się nimi dzieli. Dzięki

    Lubię to: 14
  12. Azyp

    7 listopada 2017 o 14:24

    Ale się cieszę że Minnesota idzie w górę ! ! !

    Lubię to: 0
  13. haczyk

    7 listopada 2017 o 18:07

    Kawał dobrej roboty!

    Lubię to: 0
  14. PeLe

    7 listopada 2017 o 22:07

    Za długie, nie czytam!

    Lubię to: 2

Skomentuj