12G: Zapowiedź Week 9 (Bogowie Futbolu, dlaczego?)


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 5 listopada 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Porzuciłem pomysł zestawienia zespołu z zawodników, których sezony już się zakończyły. NFL straciła 20% swojej oglądalności w przeciągu dwóch ostatnich sezonów i sytuacja nie poprawi się dalej w tym sezonie, skoro wszystko to co fajne, jest zabierane przez Bogów Futbolu.

Pal licho, co myślisz o zachowaniu Odella Beckhama Juniora – w pojedynkę był w stanie wygrywać mecze; tylko Aaron Rodgers był w stanie dorównać Brady’emu; DeShaun Watson był najbardziej ekscytującym graczem NFL w ostatnim miesiącu, David Johnson planował i pewnie wykonałby sezon na 1000 jardów dołem i 1000 jardów podaniem, gdyby nie kontuzja, a Andrew Luck brał Colts na swoje plecy i prowadził do zwycięstw w ostatnich drive’ach. A przecież są jeszcze Watt i Eric Berry – wszystko to, to Top-20 gracze w futbolu.

Wpływ ich nieobecności widać już choćby w terminarzu Week 9 na niedzielę i poniedziałek. Bez odpoczywających New England Patriots i Pittsburgh Steelers (plus Bears, Browns, Chargers i Vikings) jak na lekarstwo jest ekscytujących pojedynków, a świadomość, że o tym kto wygra AFC South rozstrzygną teraz Jacoby Brissett, Tom Savage, niebędący w pełni zdrowia Marcus Mariota i Blake Bortles, to zła informacja.

Ale mimo wszystkich tych kontuzji, które kładą się cieniem na tym sezonie NFL; mimo tego, że drugi rok z rzędu brak jest na półmetku sezonu drużyn elitarnych i mamy do czynienia z dużym „parity”, jest dziś w terminarzu kilka spotkań, które mogą okazać się szalenie istotne dla tego, kto awansuje do play-offów. Tylko, że znów …problem w tym, że jednym z takich meczów będzie mecz z udziałem ataku prowadzonego przez Joe Flacco.

DeShaun Watson zerwał ACL

Cztery dni po tym, jak DeShaun Watson dał nam razem z Russellem Wilsonem mecz sezonu w Seattle (41-38 dla Seahawks), rookie-quarterback Houston Texans zerwał na czwartkowym treningu więzadło krzyżowe przednie. W tym momencie sezon Texans – zespół i tak już wcześniej objuczony przez kończące sezon kontuzje Watta i Whitney’a Mercilusa – tym razem już na pewno się kończy.

Nie będzie: drużyny zdobywającej średnio po 39 punktów w ostatnich pięciu meczach.

Nie będzie: niewidzianego nigdy wcześniej w NFL stylu scramble’owania, który prezentował Watson.

Nie będzie: kontynuacji najlepszego startu kariery od 1970 roku, bo żaden quarterback od 47 lat nie rzucił 19 touchdownów w swoich pierwszych 7 meczach.

Poszedł prawy ACL. Wcześniej, w 2014 roku Watson zerwał już lewy ACL, zanim poprowadził Clemson do dwóch kolejnych finałów NCAA.

Watson ma wrócić na sezon 2018, ale nie chcę nawet pisać o tym co czeka Texans teraz. Nie chcę nawet o tym myśleć. Cały fun z oglądania Houston został odebrany i wracamy do czasów zeszłego sezonu, do „Brock Bottom”, których nikt przecież pamiętać nie chce. Tylko, że teraz z udziałem nie Brocka Osweilera, ale wolniejszego, niż Brock, wolniejszego niż nawet Mike Glennon Toma Savage’a.

Nie możemy mieć fajnych rzeczy.

Bills zawiedli ekspertów

Ostatni tydzień upłynął też pod znakiem tego, że coraz częściej pojawiać zaczęły się głosy o tym, że „Bills are 4 real”. Przypomnijmy: chodzi o organizację, która nie awansowała do playoffów od 1999 roku i której kibice już wcześniej w drugiej połowie lat 80-tych przeorani zostali tym, że Jim Kelly i banda cztery razy z rzędu awansowali do SuperBowl i cztery razy w nim przegrali. Dlatego czwartkowa porażka (5-3) Buffalo Bills z (4-5) New York Jets 21-34 na Meadowlands była dla wszystkich sympatyków Bills szalenie rozczarowująca. W dodatku siadłem wieczorem w piątek, obejrzałem i odniosłem wrażenie, że nawet Tony Romo gdzieś ok. 5-6 minuty stracił swoje zainteresowanie tym stojącym na co najwyżej średnim poziomie meczem.

Było już 24-7 w połowie trzeciej kwarty, po tym jak Bilal Powell przedarł się przez obronę Bills na 51 jardów i został zatrzymany dopiero przez Micah Hyde’a. I zaraz Matt Forte wjechał 10 jardów do end-zone. Jets potrzebowali tylko dwóch snapów, by zaliczyć touchdown. Dwóch snapów i 57 sekund.

Bardzo dobrze zaprezentowali się wreszcie outside-linebackerzy Jets, której dobra linia defensywna Jets potrzebowała do tego, żeby stworzyć całość. Debiutanci safeties Jamal Adams i Marcus Maye znów z kolei pokazali, że ten interesujący plan Jets, żeby wybrać obu w dwóch pierwszych rundach draftu, był strzałem w dziesiątkę.

W obozie Bills mały uraz LeSeana McCoy’a w pierwszej kwarcie zrobił swoje (25 jardów z 12 prób), z czasem Tyrod Taylor musiał zacząć rzucać więcej – nie mając specjalnie rzucać do kogo (nie grał jeszcze Kelvin Benjamin) – i po wygrywaniu meczów w tym sezonie najlepszą różnicą na plus w stratach, tym razem to Bills stracili piłkę 3 razy, nie wymuszając przy tym żadnej.


Piotr Stokłosiński

Uderzam się w pierś, wróżąc (5-2) Los Angeles Rams 2-14 przed sezonem, delikatnie mówiąc przesadziłem. Zaraz po przeprowadzce ekipa ta zmieniła się nie do poznania, pokazując że linia defensywna to nie jedyny jej atut, Jared Goff w końcu zaczyna wyglądać jak lider, a Todd Gurley przypomniał sobie swój rookie year. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście jest tak pięknie, czy za rogiem kryje się jakieś złowrogie „ale”.

Opinie są różne, choć całe mnóstwo ekspertów wskoczyło na ten bandwagon. Maurice Jones-Drew wróży im nawet na oficjalnej stronie NFL wygraną w Super Bowl w mid-season-predictions. Adam Rank twierdzi, że przegrają w najważniejszym meczu sezonu, a Adam Schein wróży im dopiero porażkę w NFC Championship Game z Eagles. Dodatkowo są drudzy w tamtejszym Power Rankingu, nic zresztą dziwnego, na swój bye week wrócili z Londynu po zdemolowaniu Arizony Cardinals (33-0!), a mniej punktów od nich stracili tylko Seahawks i Vikings. Dobrej formy nie można nawet tłumaczyć dobrym terminarzem, bo recepty na wiceliderów NFC West nie znaleźli ani Dallas Cowboys, ani Jacksonville Jaguars, a Seattle Seahawks mieli sporo szczęścia, że udało im się wywieźć wygraną z Los Angeles.

Przed Rams natomiast kilka ciężkich meczów, przede wszystkich z dobrymi defensywami. Do końca roku zagrają jeszcze z Giants, Texans, Vikings, Saints, Cardinals, Eagles, Seahawks, Titans i 49ers. Rywale potwornie trudni, zarówno dla Goffa, jak i Gurley’a. Ofensywnie część z nich ma swoje problemy, ale jeśli powyższa dwójka młodych liderów tego zespołu ma ich wprowadzić do play-offów, to będą musieli wznieść się na wyżyny. Zwłaszcza, że o ile do Gurley’a faktycznie nie można mieć zastrzeżeń, to na Goffa spora część z nas patrzy przez różowe okulary.

No bo co z tego, że Rams górą uzyskali dopiero 29. wynik w lidze, skoro rating (90.3) lepszy w tym sezonie od tak chwalonego Keenuma, od Stafforda, Riversa, Marioty czy Big Bena. Skoro zyskuje 7.7 jarda na próbę podania, czyli tylko 0.1 mniej od Aarona Rodgersa, a więcej od Matta Ryana czy Daka Prescotta. Skoro, gdyby policzyć net yards per pass attempt (gdzie odejmujemy też te stracone po sacku), to jest piąty w lidze. Szkoda tylko, że wszystkie te statystyki diametralnie się pogarszają, gdy wyłączymy pierwsze trzy mecze, w tym starcia z Colts i 49ers. Wtedy wychodzi nam obraz Goffa z ratingiem 74.2 (przy 79.2 Brissetta i 75.1 Cutlersa w tym czasie…), z wynikiem 5.40 jarda na próbę podania (wynik gorszy od Siemiana i Bortlesa), a skuteczność jego podań to 53,9% przy 59,9 z perspektywy całego sezonu.

Im wyżej zawieszona poprzeczka, tym Goff gorzej sobie radzi. W wygranym meczu z Jaguars uciułał zaledwie 107 jardów, z Seahawks miał wielki ostatni drive, ale cały mecz miał mnóstwo bardzo ryzykownych, nieprzemyślanych rzutów i ewidentnie nie radził sobie z presją front-seven rywala. Nieudolność ofensywna Wilsona i spółki i fakt, że defensywa Seahawks była na boisku właściwie cały mecz, bardzo pomogła zarówno jemu, jak i jego reciverom, którym było znacznie łatwiej przeciw wykończonej w pewnym momencie obronie rywala.

Sean McVay ma zespół ze wspaniałym potencjałem i mnóstwem atutów, ale hype jaki eksplodował wokół jego zespołu w ostatnim czasie może im mocno zaszkodzić. Rywale mogą w najbliższych tygodniach nie tylko spodziewać się, ale wręcz chcieć, żeby piłka szła w ręce Goffa, nie Gurleya i odpowiednio ustawiać defensywy, aby wymuszać tego typu zagrywki. Tak jakościowi defensywnie rywale z pewnością wyciągną odpowiednie wniosku i będą do granic testować rzeczywistą jakość 23-letniego rozgrywającego. Statystyki to oczywiście nie wszystko ten chłopak miał świetne momenty w tym sezonie i udowadnia, że ma wielki potencjał, ale przed nim ciężki terminarz i mnóstwo potencjalnych statement game. Ile postawilibyście pieniędzy, że poradzi sobie w nich tak dobrze, jak ostatnio DeShaun Watson?


ZAPROŚ KOLEGĘ, TONY ROMO KOMENTUJE: (6-2) Kansas City Chiefs @ (4-3) Dallas Cowboys (godz. 22:25). Joe Buck i Troy Aikman na jeden tydzień zmuszeni są zająć się czymś innym, bo mecz Cowboys ma dziś duet Jim Nantz i Tony Romo. I na szczęście jest to bez wątpienia najciekawsze starcie weekendu z potencjałem shootoutu: linia na sumę punktów w tym meczu wynosi 53,5 i brałbym „over”. Chiefs mają najbardziej uniwersalny i wszechstronny atak w NFL, ale z biegiem sezonu coraz bardziej wyraźny staje się brak w obronie Erica Berry’ego i słaba forma po powrocie z zerwanego Achillesa Derricka Johnsona. Obrona biegu Chiefs jest „soft” (nr 31 w lidze), co trafia akurat na nr 1 rush-offense ligi z Ezekielem Elliottem (137.7 jardów w trzech ostatnich meczach) i linią ofensywną, która znów wygląda na najlepszą w NFL. Powrót Seana Lee po kontuzji zmienia wygląd całej obrony biegu Cowboys i to oni są dziś faworytem.


WARTO OBEJRZEĆ: (4-3) Atlanta Falcons @ (5-3) Carolina Panthers (19). To niezwykle ważny mecz dla Falcons. W przypadku wygranej Panthers i zwycięstwa Saints z Tampą, finaliści ostatniego SuperBowl tracili będą już „2” w rubryce zwycięstw w NFC South. Devonta Freeman zmaga się od trzech tygodni z kontuzją ramienia, Julio Jones jest w tym sezonie rzadziej targetowany, niż Devin Funchess i Pierre Garcon, a wspominanie o tym, że Steve Sarkisian nie jest Kyle’m Shanahanem powoli staje się passe (Falcons z bycia nr 1 pass-offense ligi w poprzednim sezonie, wylądowali teraz na 15. miejscu). Panthers z kolei po zrzuceniu Kelvina Benjamin za 3 i 7-rundowy wybór draftu planują otworzyć sobie więcej przestrzeni i przerobić Christiana McCaffrey’a z rozczarowującego running-backa na elektrycznego i szybkiego wide-receivera. Będzie to jednak już druga gruntowna zmiana w stylu gry Panthers w przeciągu ostatniego roku. Ale z uwagi te wszystkie powody wyżej, jest to interesujący mecz.

(3-4) Denver Broncos @ (7-1) Philadelphia Eagles (19). Pozyskany w tym tygodniu z Dolphins Jay Ajayi zagra jeszcze ograniczoną ilość snapów i może dobrze, bo Eagles swoją nową broń na 1st downach parowali będą z nr 1 obroną biegów w NFL. Linia ofensywna Eagles już bez Jasona Petersa może mieć też pełne ręce roboty z Vonem Millerem, ale pass-rush Broncos w tym sezonie zawodzi: 23.1% presji to dopiero 29. wynik. Ale zdziwię się, jeśli Eagles przejdą przez ten mecz bez szwanku: o zdobywanie jardów dołem będzie trudno, a Carson Wentz na 3rd downach rzucał będzie pod presją Millera i wracającego do zdrowia Shane’a Ray’a, próbując z kolei nie rzucać podań do Aqiba Taliba, Chrisa Harrisa i rewelacyjnego rookie Justina Simmonsa. Piszę o jednej stronie boiska, dlatego, że nie chcę rozwodzić się nad tym, że Brock Osweiler zastąpi Trevora Siemiana. Ten zmarł w Monday Night Football przeciwko Chiefs.

(3-4) Washington Redskins @ (5-2) Seattle Seahawks (22:05). Duane Brown zadebiutuje jako lewy tackle Seahawks, dla którego Russell Wilson zgodził się zmienić strukturę swojego kontraktu. Słusznie. Niestety jednak, jako człowiek noszący o tej porze roku zimową czapkę Redskins nie spodziewam się ocieplenia po drugiej stronie boiska, bo nie zagra All-Pro lewy tackle Trent Williams, a reszta tej do niedawna Top-3 linii ofensywnej w futbolu też jest poobijana. Seahawks są dziś ogromnym faworytem.


TO TWOJE ŻYCIE: (2-5) Tampa Bay Buccaneers @ (5-2) New Orleans Saints (19). Najgorętszy zespół w futbolu, czyli Saints – wygrali 5 meczów z rzędu – to w tym sezonie zupełnie inny zespół, niż ten, do którego przyzwyczaili nas w ostatnich latach. Drew Brees wciąż lideruje NFL w completion% (71%), ale jest go mniej: rzuca tylko 35 podań w meczu i jest dopiero 10. wynik w jego karierze w Saints. Inaczej: rok temu Saints byli na 31. miejscu w procencie snapów granych biegiem, w tym roku są nr 13, bo w górę poszła obrona i Saints nie muszą już gonić wyników i wdawać się w shootouty. Ta planowana poprawa obrony do ligowej średniej ma faktycznie miejsce i jeśli dziś Saints pokonają rozczarowujących Bucs, czas zacząć mówić o tym, żeby traktować ich jako realnego kontendera do gry w NFC Championship. Dla Bucs to jednak mecz o wszystko i jeśli ten zespół ma serce – a miał w zeszłym sezonie serce – to czas najwyższy na to, żeby to serce pokazał.

(4-4) Baltimore Ravens @ (4-3) Tennesee Titans (19). „Exotic Smashmouth” już od Week 1 przeszła do lamusa – Titans zdecydowali się częściej korzystać ze swoich receiverów. Ale stało się też tak z czasem dlatego, że ta rewelacyjna linia ofensywna z zeszłego sezonu, w tym wróciła do ligowej średniej i nawet kiedy Titans biegają, to nie biegają dobrze. Titans są dopiero 27. drużyną NFL na 3rd downs (35%), bo też Marcus Mariota poza swoim Pro-Bowl tight-endem nie bardzo ma komu rzucić piłkę. Obrona biegu Ravens z Brandonem Williamsem, a bez niego, to natomiast dwie zupełnie inne drużyny. Obie – Ravens i Titans – liczą dziś na swoich receiverów, a Titans na #5 draftu Corey’a Davisa, który wreszcie zagra po raz pierwszy od Week 1.

(5-2) Los Angeles Rams @ (1-6) New York Giants (19). Rams są nr 1 NFL na 3rd-downie. Ba: są jeszcze lepsi na wyjeździe, niż w domu (53% na wyjeździe). Choć mówi się głównie o ataku Seana McVay’a, to obrona Wade’a Phillipsa jest też już nr 4 ligi (3 w podaniach). Ale Giants nie położą się dziś przed Rams – na pewno nie. Tym bardziej, że McVay przez lata był OC w NFC East i Giants wiedzą przeciwko komu grają.

(3-5) Oakland Raiders @ (4-3) Miami Dolphins (Sunday Night Football, 2:30). Wszystko co złe chcesz powiedzieć o obronie Patriots pomnóż przez trzy i otrzymasz obronę Raiders. Ze wszystkich formacji defensywnych w NFL, ta Raiders jest najbardziej niepoważną. I to mimo posiadania najlepszego pass-rushera ligi Khalila Macka. Debiut nr 56 draftu safety Obi Melifonwu to ostatnia szansa na to, żeby coś się w tej kwestii zmieniło. I Jay Cutler.

(3-4) Detroit Lions @ (4-3) Green Bay Packers (Monday Night Football, 2:30). I oto jest to, o czym pisałem na początku tekstu. Normalnie, byłby to pojedynek dwóch z 3-4 quarterbacków rzucających najwięcej „wow” podań. A bez Rodgersa, Lions mają szansę na to, żeby wrócić do poziomu 0.500, jeśli wreszcie rozwiążą swoje ogromne problemy na 3rd&1 i 3rd&2. Widzieliśmy to tydzień temu przeciwko Steelers, gdy 5 razy byli w red-zone i 5 razy wyszli bez touchdownu, oddając piłkę w ręce Stafforda, bo ich gra biegowa nie ma siły fizycznej, żeby przetoczyć się do ziemi obiecanej.

(3-4) Cincinnati Bengals @ (4-3) Jacksonville Jaguars (19). W tym momencie sezonu typuję, że Jaguars awansują do play-offów, mimo faktu, że Blake Bortles jest quarterbackiem. Najpierw jednak muszą przerwać dziś serię wygrana-porażka-wygrana-porażka-wygrana-porażka-wygrana.


ODSUŃ DZIECI OD MONITORA:

(2-6) Indianapolis Colts @ (3-4) Houston Texans (19). Cóż…

(3-4) Arizona Cardinals @ (0-8) San Francisco 49ers (22:05). Adrian Peterson ma dziś dostać tyle prób biegowych ile zdoła, bo pod centrem grał będzie Drew Stanton. Z drugiej strony C.J Beathard, bo Jimmy Garoppolo musi się jeszcze doczytać w playbooku Shanahana.


TYPY

Po ostatnim tygodniu bez zmian: Karol jest liderem (21-17-2), drugi jestem ja Maciek (21-18-1) i trzeci Piotr (18-22)

Karol:

jestem jestem.

Titans -3.5 z Ravens

Lions -2 z Packers

Rams -4.5 z Giants

Colts +7 z Texans

Saints -7 z Bucs

Maciek:

Bucs +7 z Saints
Seahawks -7 z Redskins
Packers +2 z Lions
Giants +4.5 z Rams
Broncos +7.5 z Eagles

Piotr:

Titans -3.5 z Ravens
Falcons -2 z Panthers
Chiefs +2.5 w Dallas
Raiders -3 w Miami
Lions -2.5 w Green Bay

19

Skomentuj