Flesz: R.I.P. Centrze NBA. 76ers wygrywają podaniem, przegrywają minięciem


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 2 listopada 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Do pracy dziś, a tu środa potężna w mecze jak chmury w deszcz. Osoba, która ma nerwicową potrzebę opanowania chaosu i przykrycia go małym opakowaniem mogłaby nie wydygać.

Boston Celtics, Orlando Magic i Los Angeles Clippers to są liderzy Twoich dwóch ulubionych konferencji. Damian Lillard zahaczył o triple-double w dobrze sobie znanych rejonach, ale Trail Blazers po dogrywce przegrali w Utah 103:112. Ricky Rubio rzucił 30 punktów. Tak, ten sam Katalończyk (Kto wygra mecz Katalonia vs Hiszpania w koszykówkę? Zrobiliśmy już to? Czy jest to potrzebne?).

Jamal Murray wreszcie się przebudził, rzucił 24 punkty i w 129:111 obrona Toronto Raptors, która oddała 40 punktów w czwartej kwarcie, tym razem żadną dobrą historią być nie mogła. Ale był to też koniec trasy i trzeba się było spieszyć. Aaron Gordon rzucił 19 punktów i Magic wygrali – to powoli staje się chlebem powszednim, że „Magic wygrali”. Tym razem Magic wygrali w Memphis 101:99, mimo tryskającej fontanny młodości, którą odnalazł tam w ostatnim tygodniu Tyreke Evans – 32 punkty.

Karl-Anthony Towns rzucił tylko 2 punkty, ale co z tego, skoro jest Jimmy Butler – 23 punkty – i Timberwolves poradzili sobie z Pelicans w Nowym Orleanie 104:98. Kyrie Irving rzucił 22 punkty i Celtics przeszli się po Kings 113:86, wygrywając już po raz 6. z rzędu. Lauri Markkanen z kolei świetnie, że rzucił 25 punktów, ale w porażce w Miami 91:97. Wreszcie wrócił Whiteside.

TJ Warren rzucił 40 punktów i Phoenix Suns Jay’a Triano po wygranej w Waszyngtonie 122:116 mają już 4 zwycięstwa w 5 ostatnich meczach. „Ten zespół powinien być dobry już teraz” i nagle się stał. Rewelacja. Skończyła się za to dobra passa – oby na moment, zNYK! – New York Knicks, którzy zostali od drugiej kwarty rozjechani przez Jamesa Hardena – 31 punktów – i Rockets 97:119 w Madison Square Garden.

43 punkty Khrisa Middletona nie wystarczyły, bo Kemba rzucił 26, a Malik Monk, Bartek, złapał ogień w czwartej kwarcie i Charlotte Bobcats pokonali Bucks 126:121. 76ers wygrali trzeci mecz z rzędu – tym razem u siebie z Hawks 119:109, choć stratą 68 punktów w drugiej/trzeciej kwarcie chwalić się nie można.

No i nasi opierdalający się Cleveland Cavaliers przegrali u siebie 107:124 z rewelacyjną Indianą, pomimo 33 punktów i 11 asyst Króla.

I jeszcze Blake Griffin i Los Angeles Clippers nie dali szans Dallas Mavericks 119:98. Mavericks są już 1-8.

Tak więc jest dziś o czym mówić.


1) (3-5) Cleveland Cavaliers dokonali rzeczy wybitnej, rzeczy, za którą docenić ich trzeba, bo rzeczy niesamowicie rzadko zdarzającej się. Jestem pewien, że fragmenty akapitów zostały kilkanaście godzin temu napisane, a dzisiaj leżą już skasowane w koszu gotowym do wypróżnienia, bo po spotkaniu wewnątrz drużyny, po tradycyjnym wylewaniu żali, a potem po ostrym treningu, Cavaliers przegrali u siebie z drużyną, która grała 3 mecz w ciągu 4 dni. Ten zespół, jak we wtorek w Palmie powiedziałem, jest kompletnie zespołem nie z mojej bajki.

2) Rok temu o tej porze motywem przewodnim w (4-4) Philadelphia 76ers było to, jak parowali się będą wysocy Joel Embiid, Nerlens Noel i Jahlil Okafor. Minął rok i 76ers zaczynają mecz z mierzącym 208 cm wzrostu rozgrywającym, z J.J’em Redickiem, z dwoma niskimi skrzydłowymi i z Embiidem. Noel z kolei walczy w Dallas z anoreksją i nie chce go drużyna, która jest 1-8, a Jahlil Okafor walczy z kolei z depresją, bo nie chce go nikt.

3) Ale mogą MOGĄ grać 76ers obok Embiida bez drugiego wysokiego i właśnie grają. Mogą, bo Embiid fizyczności zapewnia za dwóch. Dlatego właśnie mogą. I nie każdy tak w NBA może.

4) Ben Simmons o rzucie myśli dopiero w promieniu 4 metrów od obręczy. A kiedy już tam jest, myśli o tym jak dwuręcznym, całkiem oldskulowym ruchem wsadzić komuś piłkę nad głową. Ale piłka w tych niskich ustawieniach 76ers fruwa po parkiecie. Sekwencje podań mogłyby zawstydzić nawet starych San Antonio Spurs. 76ers w ataku pozycyjnym wykorzystują długość i szerokość boiska jak pięciu Lonzo. Zazwyczaj dwóch ludzi stoi w rogach, a Simmons i Covington potrafią często stać 8-9 metrów od kosza. Ten drugi potrafi stamtąd dziabnąć, a pierwszy wjechać mimo tego, że obrońcy przechodzą mu pod zasłoną. Podobnie jak Giannisowi, przydaje się tutaj długość stóp, długie kroki i rewelacyjne panowanie nad piłką.

5) 76ers są nr 1 ligi w podaniach na mecz: 346.9

6) Ale… Z Dallas w ten weekend, czy z Atlantą wczoraj – z dwoma z trzech najgorszych zespołów ligi – ten zespół 76ers miał jeden bardzo poważny problem schematyczno-strukturalno-menedżerski (jeśli używa się wielu poważnych słów obok siebie, to zwykle nie wie się, co chce się napisać). Jest to problem. Problem, który w jakiś sposób rozwiązać 76ers – management, sztab trenerski, gracze – będą musieli. Ten zespół 76ers ma bowiem nieprawdopodobne kłopoty w ograniczaniu penetracji i trzymaniu ludzi kozłujących przed sobą. Wystarczy rzucić podanie do przodu i jesteś w domu.

7) Niektórym koszykarzom mocno pocą się dłonie. Bywa to frustrujące dla tych koszykarzy i dla koszykarzy, którzy razem z nimi grają w koszykówkę. Dewayne Dedmon, albo szybko poznał swój zespół, albo wstydzi się mokrych rąk, bo piątki swoim kolegom z Atlanty przybija zewnętrzną stroną dłoni.

8) Ta (5-3) Minnesota Timberwolves wygląda na jeden z tych 10-15 zespołów NBA, przy których oglądaniu wiesz, że każdego dnia dostaniesz wysiłek i staranie się. Kompletnie zapomniałem teraz nazwisko trenera. To robi 5-6 zwycięstw w każdym sezonie.

9) Forma rzutowa Boogie’ego jest idealna. Czego chcieć więcej? I nie jest to sarkazm, naprawdę nie jest. Już pal licho, że ostatniej nocy trafił np rzut za trzy z prawego skrzydła po koźle i kroczku w tył. Boogie trafia aż 2,4 trójki w meczu. Fakt, że tylko 33%, ale mam wrażenie jakbym oglądał +40% skuteczności Cousinsa za trzy, gdy oddaje rzuty, które są rozsądne i dobre. Łasy bywa na te dziwne, ale wiadomo – to Boogie, więc o rozsądku mówić trudno.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

35

Komentarze

  1. rookiessj

    2 listopada 2017 o 08:54

    ja mam takie przemyślenie, że ktoś al’a SHAQ mógłby trochę namieszać – Takie agility, taki power byłby trudny do wypchnięcia w obronie i do jakiejkolwiek walki. Zgadza się, ludzie by mu za 3 rzucali bo nawet by nie dobiegł ale w offensywie byłby równie deadly jak kiedyś i pytanie czy starczyło by przeciwnikom składu na łapanie fauli… Tak jak go bili wtedy to teraz pewnie 2 obrońców by spadło do połowy :D

    Lubię to: 3
    • Łukasz. . .

      2 listopada 2017 o 09:23

      Shaq był niby mega efektywny jeśli chodzi o zdobywanie punktów tylko za dwa ale nie wiem jak by z tym było w obecnych czasach.NBA bardziej szuka Olajuwona z rzutem,Billa Russela który przy okazji rozciąga grę czyli takiego centra all around który jest mobilny w obronie,blokuje,zbiera i może robić wszystko ofensywnie.Shaq jako słaby obrońca dalej od kosza,bez rzutu i wolnych to nie jest moim zdanien odpowiedź na small ball

      Lubię to: 8
      • rookiessj

        2 listopada 2017 o 09:34

        100% racji ale ja szukałem typowego podkoszowego dominatora odnośnie …”Ben Simmons o rzucie myśli dopiero w promieniu 4 metrów od obręczy. A kiedy już tam jest, myśli o tym jak dwuręcznym, całkiem oldskulowym ruchem wsadzić komuś piłkę nad głową”…

        Olajuwon wpisuje mi się idealnie jako center dzisiejszego basketu za oceanem. Tu Panie nie ma gadki Był Jest i Będzie najwspanialszym centrem EVER:)! (4me)

        Miałem na myśli to co napisał @Matek trochę niżej. Ewolucja basketu z lat 80/90 na to co jest teraz wywołana jest nie tylko zmianą stylu gry ale i faktem, że DUŻO łatwiej jest nauczyć (i znaleźć) małego, szybkiego rzucać za 3 a niżeli zrobić z centra SHAQ-a (się nie da bo warunki fizyczne to geny):D

        Lubię to: 3
        • Łukasz. . .

          2 listopada 2017 o 09:47

          Pytanie jak by się sprawował Jabbar.Czy brak trójki zostałby mu wybaczony gdyby mordował pod koszem na każdy sposób,trafiał wolne a przy okazji był bardziej mobilny w obronie niż Shag.Shaqtus przychodzi na myśl jako pierwszy jeśli chodzi o dominację ale jeśli szukamy kogoś kto zdobywał za dwa i był nie do zatrzymania no to Kareem jest nr 1 all time.

          Lubię to: 2
      • mundo23

        2 listopada 2017 o 13:22

        Shaq w swoim primie był mobilny jak Michael Johnson w Atlancie

        Lubię to: 7
        • Artur Zarucki

          2 listopada 2017 o 21:04

          A dla mnie duza większym pytaniem jest jak w dzisiejszej NBA wyglądałby zdrowy Howard w Prime. Przy nim zawodnicy pokroju Antka czy Simonsa by nie poszaleli. Ewentualnie młody KG? Na takich graczy będziemy czekać by coś się zmieniło.

          Lubię to: 0
  2. Araggorn

    2 listopada 2017 o 08:56

    Dziwny ten start sezonu…

    Lubię to: 2
  3. Ingiel

    2 listopada 2017 o 09:14

    A ‚dygać’ to nie znaczyło ‚bać się’?

    Lubię to: 8
    • Angel of Goodness

      2 listopada 2017 o 11:09

      Jak byłem mały to słowo „dygać” używaliśmy wymiennie z „ruchać”.
      Oczywiście, w przeciwieństwie do dzisiejszych zdeprawowanych internetem dzieciaków, nie znaliśmy takich wulgaryzmów jak np „pierdolić”.

      Ach jak dobrze czasem powspominać te błogie czasy kiedy było się niewinnym dzieckiem …

      „Dygać” można także używać w kontekście „kłaniać się” ale że to bardziej wyrafinowane dlatego przypomniało mi się w drugiej kolejności :)

      Lubię to: 14
      • Kudlaty

        2 listopada 2017 o 12:07

        Nie przesadasz? Słowo „pierdolić” dzieciaki wciąż przynoszą z podwórka (tak dzieci wychodzą na dwór). Sam znajomość tego słowo mam z zielonej szkoły.

        Mała próbka, ale moja dużo młodsza część rodziny właśnie tam łapie wulgaryzmy.

        Lubię to: 1
    • WekT4

      2 listopada 2017 o 14:51

      Wydygac to bać się.

      Lubię to: 3
  4. Matek

    2 listopada 2017 o 09:32

    Nie zgadzam się Maciek, że te czasy nie wrócą. Wrócą, ale będą zmodyfikowane. Poprzez historię w różnych dziedzinach można się spotkać z sinusoidą.

    Dotyczy ta sinusoida epok literackich (dusza, a rozum) począwszy od starożytnego Egiptu i antyku, a przechodząc przez renesans i barok, kończąc na współczesności. To samo dotyczy poglądów „politycznych”, widać jak poglądy ogółu zmieniają się z prawa na lewo i z lewa na prawo przez lata.

    Tak samo będzie z koszykówką, pojawił się Curry ciepiący trójki z dziewiątego metra. Pojawi się kolejny Shaq, który sprawi, że gra przesunie się bliżej kosza.

    Lubię to: 25
  5. pszczolkowskim@gmail.com

    2 listopada 2017 o 11:43

    wciąż czekam aż napiszesz o Jazz, to co tam się dzieje to jest duża historia, 5-0 u siebie, hustle, rubio, broda rubio, rzut rubio, mitchell…

    a „dygać się” to of kors bać. chyba każdy 30 parolatek kiedyś to słyszał będąc dwa metry nad ziemią, w oknie opuszczonego budynku, kiedy skok lub „wydyganie” określało męskość na najbliższe lata. #StałemPodBlokiem

    Lubię to: 8
  6. Bartg

    2 listopada 2017 o 11:55

    Kombinacja wzrostu Porzignisa i techniki rzutu to może być już niedługo najbliżej rzucania za 3 z połowy przez centra. Ze wszystkich wysokich ma chyba największą łatwość rzucania za 3 from waaaay downtown.

    Lubię to: 2
    • Kudlaty

      2 listopada 2017 o 12:10

      Już w tamtym sezonie walił tróje z 9 metrów na wprost kosza jako dzień dobry!

      Lubię to: 2
  7. bubas

    2 listopada 2017 o 11:55

    Do autora. Może pora rozbudować słownik pojęć przydatnych, żeby mniej anglokumatym czytelnikom pozwolić czytać ze zrozumieniem:
    posiadanie „Spot-up”
    point-center
    transition
    wingman
    randomowy
    Embidzić
    futbolowy play-fake, a w koszykówce znany jako hand-off
    „hub”

    Lubię to: 8
    • Araggorn

      2 listopada 2017 o 12:35

      Wystarczy oglądać transmisje z komentarzem Wojtka i wszystko jasne :)

      Lubię to: 11
    • The Last Pick

      2 listopada 2017 o 19:43

      Nie przepadam za takimi zapożyczeniami z angielskiego jak „randomowy”. Może być losowy, dowolny, jakikolwiek. Niestety coraz więcej wynalazków się pojawia, a język polski jest przecież taki fajny :)

      Lubię to: 7
  8. bubas

    2 listopada 2017 o 12:23

    Który to już kapitalny, ale przegrany mecz Lillarda?
    W obecnej drużynie pozostanie kolejnym talentem bez pierścienia. Pytanie, czy mu zależy. Po cichu jest jednym z najlepiej zarabiających graczy (top10).

    Lubię to: 1
  9. Showboat

    2 listopada 2017 o 13:19

    Punkt 18! Dlatego uważam, że dzisiejsza gra może być bardziej „telewizyjna”, ale jednak traci na pewnej atrakcyjności dla stałego/starego kibica.

    Lubię to: 1
  10. Paszczak

    2 listopada 2017 o 13:22

    Ad 18. Właśnie tego w NBA brakuje coraz bardziej, racja, że rzut za 3 jest bardziej efektywny, ale miło popatrzeć na takiego LMA, kiedy dostaje piłkę na bloku…za kilka lat tego nie będzie wcale.

    Lubię to: 5
  11. Wojczyn@gmail.com

    2 listopada 2017 o 18:01

    Jeśli 15-20 lat temu zespół oddawał 30-40 rzutów za 3 w meczu, to ludzie mówili, że to brak pomysłu na grę. Teraz rzucanie trójki za trójką to jest WYŻSZA MATEMATYKA…

    Lubię to: 1
  12. sian

    3 listopada 2017 o 07:38

    embidzić <3

    Lubię to: 1

Skomentuj