Fantasy na 6G: Perły w mule, cz.1


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 8 października 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Maciek Staszewski

To jedna z największych przyjemności w fantasy. Jeśli pukasz się teraz w głowę i zastanawiasz się o co chodzi temu typowi, to znaczy, że nigdy nie grałeś i zadebiutujesz dopiero w naszej lidze. My wiemy o co chodzi, bo nie jesteśmy normalni.

Kiedy pisałem pierwszy tekst na 6G o fantasy, miałem jakiś 3 sekundowy moment zawahania, czy zamieszczać w nim sugestię, że uważam graczy fantasy za koszykarskich nerdów (tak, w tym siebie). Potem zapytałem Czytelników o jakich zespołach powinien być kolejny tekst. W komentarzach dostałem odpowiedzi: Hawks, Bulls, Magic, Kings i Nets. W tym momencie przestałem mieć wątpliwości, a zacząłem mieć rację. Jesteśmy nerdami. Deal with it.

Nie zrozum mnie źle, sam uznałem to za ciekawe. Chwilę później wytłumaczyłem dziewczynie, że to ona musi zająć się tego wieczora dzieckiem, a ja MUSZĘ iść pograć w prawdziwą koszykówkę, bo zaczynam fiksować. Jak pograłem (boisko robi się strasznie długie, kiedy granie raz w tygodniu nazywasz regularnym), zorientowałem się, że deep dive w tak potworne szambo nawet pod kątem fantasy skończy się utonięciem i trzy tygodniową depresją ducha człowieka, który udławił się gównem. Nie ma szans, żebym przeszedł indywidualnie przez każdy z tych zespołów. Zrobię je więc zbiorczo, niech nerd we mnie też się cieszy.

1. Chicago Bulls:

Znasz już tego mema?

fot. Internet

fot. Internet

Mówi o Bulls właściwie wszystko co chcesz wiedzieć.

Robin Lopez to jedyny pewniak w tym gronie. Może nawet nie skończyć w Top100 roto. Ale. Tak myśli każdy. Jest jednym z najbardziej nieseksownych graczy fantasy, jakich znam. Dlatego bardzo często mam go w teamie. To mini-Valanciunas. Bloki, zbiórki i FG% bez żadnych ujemnych skutków (poza stratami, ale nie przesadzajmy ze stratami). Robin daje to wszystko od lat. Nie mniej, nie więcej. Teraz jednak podobno stwierdził, że skoro jego braciak może ciepać tróje, to on też będzie. Spoko, mój młodszy brat skończył nanotechnologię, więc ja też na pewno mogę. A on tu za mnie będzie pisał teksty o koszykówce.

Nie wierzę w shootera Robina, ale wierzę, że raz na 2-3 mecze może dać Ci trójeczkę gratis. W nagrodę za ambicję i głupotę swojego teamu. To może wiązać się niestety z trochę mniejszym pozytywnym wpływem na FG, ponieważ Robin historycznie im większy ma usage tym gorszy field goal. Zwłaszcza, że, póki LaVine nie wróci, nie ma koło niego wielu graczy (nie żartuj z Miroticem), których powinieneś się jakoś szczególnie bać za linią za 3. Poza. O poza zaraz. A Lopez ostatecznie powinien skończyć gdzieś na klasycznych dla siebie miejscach 80-100 w rankingach roto. Z jednej strony więcej szans na zbiórki i bloki, z drugiej mniejszy wpływ na field goal (co może, nie musi zostać skompensowane przez większą ilość prób). Miałbym go ciut wyżej, ale coraz więcej trafiających za 3 ludzi spycha takich jak on coraz niżej w rankingach roto. Poza Top100 to steal, ja bym go brał już w okolicy 80, o ile potrzebujesz centra. Tu jedno zastrzeżenie. Jeśli go wziąłeś, dealuj w grudniu. Może stracić kupę wartości w drugiej połowie sezonu.

Teraz poza.

Denzel Valentine

Totalnie nieistotny rok temu. W Chicago robili z niego strzelca po zasłonach. To tylko pokazuje, że Chicago Bulls mogłaby równie dobrze prowadzić moja dziewczyna, bo ona źle się czuje patrząc na niepotrzebnie przemęczających się ludzi… to oznacza, że pewnie robiłaby to lepiej niż Fredek. Denzel jest najlepszym playmakerem w klubie pełnym rozgrywających. To właśnie robił na studiach i dlatego podobno Spurs sprawdzali możliwości pozyskania go jeszcze w drafcie. Spójrz na jego cyfry w pierwszym roku:

57 MECZÓW; 17.1 MIN; 5.1 PKT; 1.3 3PT; 2.6 ZB; 1.1 AS; 0.5 PRZ; 0.1 BLK; 0.354 FG% 5.1 FGA; 0.778% FT%, 0.3 FTA, 0.9 TO

Bezpieczny typ tutaj, to, że minuty Valentine’a przebiją luźno 25 na mecz, a wszystkie statystyki się podwoją, lub będą tego blisko. Ja mu wróżę nawet coś takiego:

28 MIN; 12 PKT; 2.0 3PT; 5 ZB; 4 AS; 1 PRZ; 0.4 BLK; 0.400 FG% 10 FGA; 0.8% FT% 3 FTA, 2.2 TO

Powinien mieć więcej piłki w rękach, powinien nabrać pewności, na linię ciągle będzie chodził sporadycznie, a FG będzie miał słaby, przez słaby atletyzm. Jednak powinien być już plusowym graczem w fantasy. Nagle jest bardzo ciekawym pickiem na miejscach 120-160, a masz sporą szansę, jeśli grasz w głębokiej lidze, żeby przechwycić go przy 200 numerze lub dalej. To ktoś kogo warto obserwować. Jeden z 5 graczy, którzy pojawią się w tej analizie, których lubię.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

31

Komentarze

  1. fluber

    8 października 2017 o 10:15

    Czekam z niecierpliwością na maila:) Czy znyk będzie grał? Czy w momencie zapisywania będzie wiadomo, w której z lig będzie grał autor tekstu? Chciałbym mieć chociaż cień szansy na walkę o pierwsze miejsce:)

    Robin Lopez – bardzo pożyteczny gracz, boję się tylko, że przez to iż jest w Chicago najlepszy, szybko go posadzą, albo znajdą jakieś otarcie wskazującego palca lewej dłoni, przez które będzie musiał pauzować przez miesiąc.

    Nie wierzę w Valentine’a, był moim RFA w tym roku w fantasy i mając właściwie do wyboru pozostawienie jego, albo LeVerta, zdecydowałem się na Carisa. Obawiam się, że Zipser może być przed nim w rotacji.

    Bardzo odważny typ na Collinsa. W FP przy typowych sposobach punktacji będzie wymiatał już w pierwszym sezonie. W roto prędzej będzie ujemny niż plusowy w pierwszym sezonie. W ataku może być w Hawks drugim najlepszym graczem, więc obrona nie będzie go odpuszczać. Prince, Bembry, nawet jeszcze Bazemore. Dużo graczy pożytecznych w roto, ale który będzie dobry, to cholera wie.

    Dedmon powinien być najlepszym graczem Hawks w fantasy, widziałem w keeperach, że ludzie na niego ostro polowali. Schroeder to niewiadoma. Może dociągnie do 20 punktów i 8 asyst, ale FG i straty będą mocno bolały…

    Wszyscy fani fantasy to koszykarskie nerdy, lecę zaktualizować Excela:)

    Lubię to: 0

Skomentuj