12G: Zapowiedź Week 4


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 1 października 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Już od czwartku trwa ostatni tydzień NFL, zanim drużyny zaczną mieć tzw „bye week”. W Week 5 wolne mieli będą Falcons, Broncos, Saints i Redskins.

Dotychczas po trzech tygodniach zaledwie dwie drużyny mają bilanse 3-0: właśnie Falcons i Kansas City Chiefs.

Ale co z drużynami, które rozpoczęły sezon 0-3 (w domyśle: Giants)? Trzeba się cofnąć aż do sezonu 1998 i Buffalo Bills Wade’a Phillipsa (i Douga Flutie), żeby znaleźć ostatni zespół, który po przegraniu trzech pierwszych meczów awansował potem do play-offów. Perspektywy są więc dla Giants marne – zwłaszcza, że rywale z dywizji: Cowboys, Eagles i rewelacyjni Redskins wygrali już po dwa mecze.

Chargers …wrócą?

NFL w oświadczeniu (!) zaprzeczyła, że w ogóle brana jest pod uwagę jakakolwiek możliwość powrotu Chargers do San Diego.

Te przenosiny do Los Angeles są dla Chargers wyjątkowo trudne. Zespół, który latem wymieniany był w absolutnie ścisłym gronie czarnych koni przegrał wszystkie trzy pierwsze mecze i niestety wygląda na to, że Philip Rivers (21 INT w 12 ostatnich meczach) po Eli’u Manningu jest kolejnym QB z Draftu 2004, który jest już za górką. Od 11 meczów niepotrafiący podać na 300 jardów Big Ben Roethlisberger zaczyna być powoli dostawiany do tej grupy.

Problem Chargers tyczy się oglądalności. Chargers grają w „StubHub Center” – stadionie wyjątkowym, bo piłkarskim. Grają na stadionie, który zmieści raptem 27 tys. kibiców i nie tylko na żadne z dwóch spotkań tam rozegranych Chargers nie udało się wyprzedać w całości tych miejsc, ale w meczach z Dolphins i Chiefs Rivers i spółka mogli pomyśleć, że grają na wyjeździe.

Do tego co mecz nad stadionem krąży samolot z wyciągniętą wstęgą. Nie są to jednak napisy „Zosiu, wyjdziesz za mnie?”. To lata jeden z byłych fanów Chargers, który nie potrafi pogodzić się z tym, że klub Deana Spanosa po 56 latach opuścił San Diego. Plan na tę niedzielę to napis „If Spanos wants to see a sellout, he should look in the mirror.”

Mitch! Ratunku! Mitch!

W czwartek niemal bezbłędny Aaron Rodgers, grając bez pięciu najlepszych, ofensywnych liniowych, w tym oczywiście Davida Bakhtiariego i Bryana Bulagi, przeszedł się po (1-3) Chicago Bears 35-14. Ale nie mówi o tym nikt.

Bo mecz skończył się już praktycznie po sześciu minutach, kiedy Packers prowadzili 14-0, a jedynym snapem Bears w tym czasie był sack Clay’a Matthewsa i fumble Mike’a Glennona, przejęte przez Jake’a Ryana.

Kolejny drive Bears TEŻ zakończył się fumblem byłego zmiennika Jameisa Winstona (po błędzie Glennona w komunikacji z centrem), na którego GM Bears Ryan Pace latem wydał 45 mln dolarów, …zanim Bears przehandlowali po #2 draftu i wybrali z nim Mitchella Trubisky’ego. Wielu pukało się w głowę po tamtej sekwencji zdarzeń, mówiono o rozłamie między Pace’m, a trenerem Johnem Foxem i dziś tamtych „wielu” nie jest zaskoczonych absolutnie!

Dwa INT’s Glennona po dwóch fumble’ach to była już bowiem katastrofa katastrof. Mierzący 201 cm QB przerzucił swoich marnych receiverów o łącznie więcej niż długość swojego ciała. I był to już drugi w tym sezonie taki mecz Glennona, który po prostu Bears przegrał. W Week 2 w Tampie Bears już do przerwy przegrywali 0-26, po tym jak Glennon rzucił dwie interception i miał „tylko” jeden fumble, oczywiście stracony.

W piątek Rosenbloom i reszta kolumnistów Chicago – o których zajadłości pisałem przed dwoma tygodniami – już nawet nie strzępili piór. Sprawy są jasne: nawet bez receiverów, za to z duetem Howard/Cohen i z utalentowaną obroną, Bears nie zasługują na to, żeby prowadził ich ktoś taki jak Glennon.

Wołania o Trubisky’ego powróciły za to po samym meczu i chyba wreszcie dotarły do Foxa:

„We need to make a lot of changes. We will evaluate everything.”

To ostatnie oznacza zwykle jedno: zmiana quarterbacka jest możliwa.

Z wszystkich debiutujących w tym sezonie QB’s żaden nie wyglądał w pre-season moim zdaniem lepiej, niż Trubisky. Przywodził skojarzenia z Troy’em Aikmanem z jego najlepszych czasów w Cowboys. Nieporównywalna z Glennonem mobilność Trubisky’ego powinna otworzyć opcje bootlegów i run-play options, których powolny (Eli Eli’ów) Glennon nie otworzy.

Jeśli Fox za tydzień na mecz z Vikings w Chicago wstawi Glennona, ochrona trzepiąca ludzi przed wejściem na Soldier Field powinna dokładnie sprawdzać na wypadek prób wniesienia na stadion broni palnej, łuku, kamieni czy chociaż maleńkiej procy.


ZAPROŚ KOLEGĘ: Po gorących matchupach w Week 1 i Week 2 już drugi tydzień brakuje starć, które mógłbym wpisać do tej kategorii. Ale już w przyszłym tygodniu Packers zagrają w Dallas i być może rozbita kontuzjami obrona Buccaneers dojdzie do siebie, żeby mecz Tampy z Patriots był hitem Thursday Night Football.


OGLĄDAJ, WARTO: (2-1) Oakland Raiders @ (2-1) Denver Broncos (godz. 22:25). To pierwsze z sześciu wewnętrznych starć potentatów najsilniejszej dywizji w futbolu AFC West. Mecze Raiders i Broncos rozgrywane z Chiefs też na pewno wylądują w tej kategorii, jak nie kategorię wyżej. Czy 128 jardów ofensywy Raiders i 0/11 na 3rd downach w blamażu w Waszyngtonie to był wypadek przy pracy? Tak samo dwie interceptions w drugiej połowie Trevora Siemiana w porażce z Buffalo? Raiders dziś bez Michaela Crabtree.

(2-1) Carolina Panthers @ (2-1) New England Patriots (19). Czas naprawdę zacząć się martwić Camem Newtonem. W zeszłotygodniowym 13-34 u siebie z Saints, Cam Newton po prostu stał jak ta statua i podawał. Aż trudno było uwierzyć, że to był ten sam człowiek, który przed dwoma laty regularnie dostarczał kombinację touchdownów górą i nogami. „New reality” – mówił po tamtym meczu w Week 3 trener Panthers Ron Rivera. Newton w 2015 roku miał 8.2 prób biegowych na mecz, 6.0 w 2016 i dotychczas tylko 4.6 w tym sezonie. Niedzielny mecz to może być więc blowout na Foxboro, tym bardziej, że po 2,5 meczu przerwy do najgorszej obrony ligi wg DVOA wraca jej lider D’onta Hightower. Bardzo dobre przeciwko runowi trio linebackerów Panthers Kuechly-Davis-Thompson było z kolei zbyt wolne, żeby bronić tydzień temu przeciwko grze na krótkie podania Breesa i Saints. W taki sam sposób Belichick i Brady mogą szukać ich w matchupach ze swoimi receiverami i pass-backami.

(2-1) Pittsburgh Steelers @ (2-1) Baltimore Ravens (19). Tak jak Patriots nie wyglądają na „Warriors 2016/17”, czyli zdecydowanego faworyta do tytułu, jakim mieli być, tak i Steelers nie wyglądają – nie są nawet blisko – wyglądania jak atak, który miał wysadzić ligę w powietrze. Mistrzowie z Papieru… Le’Veon Bell wybiegał dotychczas 180 jardów w trzech meczach i liczy na breakout pod kolejną nieobecność w Ravens jednego z najlepszych nosowych takli ligi Brandona Williamsa. Steelers-Ravens to oczywiście największa rywalizacja w NFL, ale też najbardziej zacięta (16 z 21 ostatnich meczów kończyło się różnicą siedmiu punktów lub mniejszą; było w nich 11-10 dla Ravens, ale pamiętasz to z ostatniego sezonu). Tylko, że tydzień temu dopiero na 10 minut przed końcem meczu w Londynie Joe Flacco i jego nikogo niegrzejąca banda przekroczyli połowę boiska…

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

18

Komentarze

  1. Matt

    1 października 2017 o 14:14

    Myślałem że odchudzony Wilson będzie robił trochę większą różnice ale niestety jak SEA jest przy piłce to trzeba zmieniać kanał i wracać na oglądanie defensywy

    Lubię to: 0

Skomentuj