5 trenerów, którzy siedzą na gorącym krześle


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 sierpnia 2017
AP Photo

AP Photo

Jedną z mam wrażenie mało omawianych historii okresu letniego jest fakt, że po zakończeniu sezonu 2016/17 nie został zwolniony żaden z 30 trenerów.

Sytuacja nie znajduje się w centrum zainteresowania, dlatego, że oczywiście nie jest dynamiczna. Ale rzecz jasna nie oznacza to, że każdy z 30 trenerów pozostanie na swoim stanowisku do czasu śmierci fizjologicznej, czy nie daj boże gwałtownej.

Zmiany nadejdą. Pytanie kiedy. Chociaż powodem tego, że każdy z 30 trenerów ma obecnie w domu względnie spokojną żonę, czy narzeczoną (jeśli nie ma jednej lub drugiej, jest szansa, że np ma psa, ale rzadko widuje się spokojne psy; inna ewentualność to kot i tu nawet potrzeba posiadania kota jest wskazana, nie tylko z racji na konieczność wyprowadzania psów, która w przypadku kotów nie występuje) jest chęć zachowania kontynuacji myśli szkoleniowej, to jest kilka miejsc na mapie NBA, w których zegar już tyka, kostucha dojada fasolową, kat wiąże buty i presja może pojawić się bardzo szybko.

Po opublikowaniu terminarza pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałem, była próba dedukcji, jak potoczyć się mogą losy kilku drużyn, których trener najlepiej, żeby miał w domu same koty, sześć kotów i żadnych żon. Pod lupę wziąłem dwóch kandydatów, którzy od kilku miesięcy już są na moim radarze, ale spróbowałem też dodać jeszcze kilku podejrzanych. Oczywiście dodałem ich na siłę, więc możesz się bardzo głośno nie zgodzić i najpewniej ja zgodzę się wtedy z Tobą. Dwaj pierwsi są za to wyraźnymi obiektami na moim sonarze. W ich przypadkach możesz się nie zgadzać, ale jesteś na z góry straconej pozycji.

1. Dwane Casey (Toronto Raptors)

W 2016 roku Masai Ujiri uzgodnił z trenerem Toronto Raptors przedłużenie kontraktu do końca sezonu 2018/19. Już po raz drugi tego lata nie byłem w stanie doszukać się, czy sezon 2018/19 jest opcją dla klubu – co obniżałoby temperaturę pod stołkiem Casey’a – ale myślę, że ze względu na rozterki Ujiriego po zakończeniu sezonu – głównie jego troskę dotyczącą zmiany stylu gry ekipy, która w liczbie podań na mecz spadła z 15 na 27 miejsce – były defensywny koordynator Mavericks 2011 nie może czuć się spokojnie.

Oliwy do ognia dolewa podejrzenie tutaj, że osłabienie Raptors, jakie nastąpiło tego lata (Kevin Pelton z ESPN ma ich na 6. miejscu w Konferencji Wschodniej; ja wstępnie na 9. miejscu) jest jak wystawiona przez Masai noga na końcu korytarza, kiedy Casey idzie wpatrzony w zeszyt ćwiczeń „Jak podać piłkę oburącz”. Ujiri mógł bowiem ukuć sobie plan – o który go podejrzewam, nawet jeśli nie było to założenie główne, ale towarzyszące – że słabsza ławka rezerwowych nie będzie wystarczającym argumentem, przy próbach tłumaczenia niepowodzeń Casey’a, gdy po 12 meczach sezonu Raptors będą 4-8.

Zobaczmy więc, jak mogą rozpocząć sezon Raptors i czy faktycznie mogą być po 12 meczach sezonu 4-8. Robię to w opcji „piaskownica”, jeszcze bez uwzględnienia zmęczenia.

Bulls (dom)

76ers (dom)

Spurs (wyjazd)

Warriors (wyjazd – czy Ujiri zmówił się z Adamem Silverem?)

Lakers (wyjazd)

Blazers (wyjazd)

Nuggets (wyjazd)

Jazz (wyjazd)

Wizards (dom)

Bulls (dom)

Pelicans (dom)

Celtics (wyjazd), Rockets (wyjazd – he’s gone), Pelicans (wyjazd, b2b)

To więcej, niż 12 spotkań – dokładnie 14 – i ogromnym, niemalże niemożliwym do wykonania zadaniem będzie tutaj bilans na poziomie 0.500. W istocie realne wydaje się być to, że Raptors wyjdą po tym ciężkim początku sezonu z wynikiem 4-5 zwycięstw. Zaryzykuję nawet tezę, że już w meczu z Pelicans w Nowym Orleanie poprowadzi Toronto inny trener.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

31

Komentarze

  1. Privat

    17 sierpnia 2017 o 13:17

    Tyle czasu już minęło, a ja wciąż nie rozumiem hejtu na drugi sezon TD. Nie dorównał genialnemu sezonowi pierwszemu, ale moim zdaniem wciąż był bardzo dobry.

    Lubię to: 5
    • Chyzio

      17 sierpnia 2017 o 13:28

      Stary, już daj spokój. Tim Duncan już zakończył karierę a Ty nadal o jego drugim sezonie.

      Lubię to: 39
  2. meler

    17 sierpnia 2017 o 14:02

    Niestety ale odkąd młody Colangelo został GM w Philly to mam podobne myśli. I nawet bronienie sie wynikami moze skóry nie uratować. Równie dobrze moze sie okazać ze sie sprawdzi, i oby tak sie stało, bo chciałbym zobaczyć jaka krew płynie w Brownie

    Lubię to: 2
  3. Wojt_ASR

    17 sierpnia 2017 o 14:32

    Co do Hinkiego, to niesamowite jest to, że w nie tylko nieznane jest miejsce jego urodzenia, ale równie dokładna data. Wiadomo tylko, że to grudzień 1977 roku. Jest szansa, że to faktycznie reinkarnacja Chrystusa – jak nie on to kto?

    Co do Colangelo i kołcza Bretta, to myślę, że spory kredyt zaufania dał mu styczeń i to, że w nowym roku przez chwilę rekord wyglądał 9-3, a Sixers wyglądali jak prawdziwa drużyna. Kolejna sprawa to to, że zarówno byli (np. Tony Wroten), obecni (praktycznie każdy?), jak i ci zawodnicy Philly, którzy dopiero co do zespołu dołączyli – JJ Redick – bardzo często powtarzają jak świetnym trenerem kołcz Brett jest, jakim szacunkiem cieszy się w szatni, jaką atmosferę w zespole wprowadza, i jak wiele można się od niego nauczyć.

    O ile na początku Colangelo był baaaardzo wątpliwy, to jego posunięcia z ostatnich miesięcy trzeba ocenić na duży plus. Myślę, że, nie tylko fani Sixers nie chcieliby niczego innego – słuchałem paru podcastów, zarówno z początku roku, jak i tych podraftowych, i offseason miał wyglądać dokładnie tak jak wyglądał. Oddanie 1-ego picku, TOP 1 protected, który możliwe, że skończy w okolicach 8-10 miejsca, za Fultza, trzeba określić mimo wszystko mianem steala, zwłaszcza biorąc pod uwagę na co fani Celtics się napalali, gdy zaczęto mówić o wymianie.

    Jeśli chodzi o Reddicka, to oferta na poziomie 50 mln na dwa lata/63 miliony na 3 lata, była jak najbardziej do zaakceptowania, a tutaj mamy 25 mln na pierwszy rok, a jest duża szansa na to, że JJ zostanie na dłużej, po prostu na lepszych dla Sixers warunkach, bo sam mówi o stabilizacji i o tym, że nie chciałby się znowu przeprowadzać.

    Reasumując, myślę, że jeśli Philly będzie walczyć o PO, a zwłaszcza jeśli do nich awansuje – co też przecież zależy w dużym stopniu od zdrowia graczy – to kołcz Brett może być spokojny o posadę.

    Co do pozostałych gorących krzeseł, to jak najbardziej się zgadzam, chociaż sporą niewiadomą jest los Freda, który teoretycznie powinien zachować posadę – jeśli nie wywalono go do tego czasu, to pewnie nie wywali się go podczas sezonu, podczas którego obrano azymut na tankowanie, ale właściciele Bulls to spora niewiadoma.

    Lubię to: 4
  4. sian

    18 sierpnia 2017 o 08:06

    jak ten artykuł jest pięknie napisany <3

    Lubię to: 2
  5. Greeneway

    18 sierpnia 2017 o 16:14

    Red. Kwiatkowski zdecydowanie w formie

    Lubię to: 1

Skomentuj