Rekord najwyższej pensji w historii NBA przestaje należeć do Michaela Jordana


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 14 sierpnia 2017

mj-30

Stephen Curry pozbawił już Michaela Jordana rekordu największej liczby zwycięstw w sezonie, a teraz odbierze mu kolejny rekord, najwyższych rocznych zarobków, który utrzymał się równie długo co tamte słynne 72 wygrane.

Po tym jak przestał grać na najlepszym kontrakcie w historii NBA, lider Golden State Warriors jako pierwszy podpisał umowę na $200 milionów i dzięki temu w nadchodzących rozgrywkach stanie się numerem jeden jeśli chodzi o najwyższą pensję w dziejach ligi. Zainkasuje $34.68 milionów za ten sezon, a tuż za nim znajdzie się LeBron James, który dostanie $33.28 milionów, co również jest nieco wyższą kwotą niż dotychczasowy rekord.

W końcu wyprzedzą Jordana, który bardzo długo pozostawał liderem tej listy, mimo że swoją rekordową umowę na $33.14 milionów otrzymał w odległych czasach sezonu 1997/98. Minęło 20 lat… Jak to w ogóle możliwe, że trzeba było czekać aż 20 lat, żeby ktoś w NBA zarobił więcej? Trudno w to uwierzyć, patrząc na te coraz wyższe z każdym rokiem, ogromne kontrakty. Przecież salary cap stale rośnie i obecnie przekracza o ponad $72 miliony poziom, na jakim znajdowało się w ostatnim roku MJ’a w Chicago Bulls, to dlaczego dopiero teraz Jordan stracił tytuł najlepiej opłacanego zawodnika w jednym sezonie?

Wszystko za sprawą zmian w Collective Bargaining Agreement wynegocjowanych po długim lokaucie na początku 1999 roku, kiedy wprowadzono ograniczenia dotyczące maksymalnych kontraktów. Ustalono, że w zależności od stażu, zawodnik będzie mógł otrzymać 25, 30 lub 35% wartości salary cap w pierwszym roku swojego kontraktu. Kiedy Jordan podpisywał swoje ostatnie umowy z Bulls nie było takich ograniczeń i to też jego kosmiczne w tamtym czasie zarobki, wraz z ogromnymi kontraktami młodych gwiazd (Shaquille O’Neal $120mln/7 w 1996, Kevin Garnett $120mln/6 w 1997), sprawiły, że władze NBA uznały, że trzeba wziąć to pod kontrolę.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

44

Komentarze

  1. Behemot

    14 sierpnia 2017 o 11:39

    Curry może i ma najwyższy kontrakt, za to Lillard ma „swoje” pole kukurydzy. Check it out:
    https://twitter.com/redmeatandbeer/status/896949002708570113/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=http%3A%2F%2Fblazerspl.blogspot.com%2F

    Lubię to: 3
  2. Olga

    14 sierpnia 2017 o 12:21

    Jest jeszcze jeden aspekt, nieporuszony w tym arcie – inflacyjny. Jak wiadomo kosmiczny wzrost salary-cup rok temu spowodował ogromny wzrost zarobków zawodników, była to jednak podwyżka oderwana od zarobków innych grup społecznych (co oczywiste) – reszta świata nie miała takiego wzrostu swojego „salary cup”. To stawia porównanie Jordan-reszta świata na trochę straconej pozycji. Moim zdaniem ciekawsze byłoby porównanie obecnych zarobków Currego z tymi Jordana z uwzględnieniem inflacji – wtedy dotrą do nas suche liczby, bez odniesienia do sytuacji salary cup. Ciekawym byłoby też porównanie siły nabywczej zarobków Jordana i przeciętnego Smitha z tymi Currego i Smitha w 2017 roku.

    Lubię to: 22

Skomentuj