Dniówka: Najlepsi zawodnicy podpisani na minimalnych kontraktach


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 9 sierpnia 2017

Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu NBA zaprezentuje terminarz nadchodzącego sezonu. Dowiemy się kto zagra w meczach otwarcia, które odbędą się już w połowie października, poznamy świąteczny grafik i daty najciekawszych matchupów. Już teraz natomiast wiemy, że kolejny rok z rzędu głównym tematem przy okazji publikacji terminarza jest ograniczenie zmęczenia zawodników.

NBA znowu redukuje liczbę back-to-backów i wprowadza też kilka innych usprawnień, co jest w stanie zrobić dzięki dodaniu kilku dni do kalendarza fazy zasadniczej. Priorytetem jest zdrowie zawodników i walka o wyeliminowanie, a przynajmniej zminimalizowanie sytuacji, w których gracz dostaje wolne w meczu, żeby odpocząć.

DNP-Rest od kilku lat jest coraz częściej stosowane przez drużyny, a w zeszłym sezonie stało się wyjątkowo głośnym tematem, kiedy zabrakło gwiazd w kilku meczach transmitowanych przez ogólnokrajową telewizję. Adam Silver już w trakcie sezonu zapowiadał, że zajmie się tym problemem i w tym kierunku idą zmiany w terminarzu. Teraz drużyny mają mieć więcej dni wolnych, a przede wszystkim, te występujące w meczach, które będą hitami ESPN/TNT, nie mają już rozgrywać ich w back-to-back.

W zeszłym sezonie zaledwie 17 zawodników nie opuściło żadnego meczu, a 53 rozegrało co najmniej 80. W 2012/13 było to odpowiednio 28 i 64, w 2006/07 – 36 i 71, a w 2000/01 – 45 i 80. Ta spadająca liczba zawodników rozgrywających pełen sezon nie wynika z tego, że teraz jest więcej kontuzji, bo pewnie jest ich mniej i są szybciej leczone dzięki nieustannie rozwijającej się medycynie, a też rośnie świadomość dbania o zdrowie zawodników. I to właśnie postawienie większego nacisku na zdrowie sprawia, że gracze są coraz częściej oszczędzani podczas tego bardzo długiego sezonu, aby zmniejszyć ich obciążenie i pomóc uniknąć urazów. Liga podąża za kierunkiem wyznaczonym przez Gregga Popovicha i dlatego dobrze, że władze NBA zareagowały, widząc coraz więcej „DNP-Rest”. Nie skrócą sezonu, bo to im się nie kalkuluje finansowo, ale przynajmniej starają się dostosować terminarz, żeby zapewnić więcej wolnych dni zawodnikom bez potrzeby sadzania ich w meczach. To pewnie i tak nie wyeliminuje tego problemu, ale powinno chociaż ograniczyć go na tyle, żeby nie był już tak głośnym tematem jak w czasie poprzedniego sezonu.

fot. Jose Luis Villegas / Newspix.pl

fot. Jose Luis Villegas / Newspix.pl

Memphis Grizzlies nie mają szczęścia do zdrowia swoich zawodników, a zwłaszcza do tych nowo pozyskanych. Chandler Parsons rozegrał tylko 34 kiepskie mecze po podpisaniu ogromnego kontraktu rok temu, a teraz Ben McLemore – na którego jak na razie wydali najwięcej pieniędzy w te wakacje (JaMychal Green cały czas czeka na nowy kontrakt) – złamał stopę jeszcze zanim zdążył zadebiutować w nowych barwach. Czeka go 12 tygodni przerwy, co oznacza, że straci cały obóz przygotowawczy, preseason i też co najmniej kilka meczów na starcie sezonu.

Patrząc na to jak potoczył się ten offseason, $10 milionów za dwa lata to spora cena, jaką wydali Grizzlies na zawodnika, który nadal nie potwierdził, że może być ważnym elementem rotacji. Kings nie byli zainteresowani zatrzymaniem McLemore’a i nawet nie zaproponowali oferty kwalifikacyjnej. W Memphis zaryzykowali, mocno stawiając na to, że uda im się lepiej go wykorzystać i przypomnieć o potencjale, jaki widziano w nim, gdy w Drafcie 2013 został wybrany z szóstym numerem. Ale dlatego też jego obecna kontuzja jest poważnym problemem, który może pokrzyżować plany Grizzlies. W obecnej sytuacji McLemore straci ten najcenniejszy dla siebie czas, żeby przed sezonem popracować z Davidem Fizdale’m i jego sztabem szkoleniowym.

Pytanie o to, kto zostanie starterem na pozycji rzucającego obrońcy w Memphis wydaje się jeszcze bardziej bez odpowiedzi. Otwiera się większa szansa dla Wayne’a Seldena, który dobrze zaprezentował się podczas Summer League i też pewnie jeszcze bardziej Grizzlies będą musieli liczyć na niepewne zdrowie Tyreke’a Evansa, który z ławki będzie łatał dziury na pozycjach dwa/trzy.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

21

Komentarze

  1. gsausage

    9 sierpnia 2017 o 14:08

    Myślę że słowa Jeff Green i talent nie pasują do siebie. Po tylu latach niepowodzeń i niespełnionych oczekiwań chyba nie ma sensu pisać o jego talencie. Gdyby go miał, już dawno by go pokazał i nawet obecność Lebrona mu nie pomoże. To samo miało się stać z Derrickiem Williamsem.

    Lubię to: 8
    • Markos

      9 sierpnia 2017 o 21:40

      Hej, ale Derrick Williams miał akurat bardzo fajne momenty, kiedy dołączył do Cavs. Szkoda, że nagle odsunięto go całkowicie od gry.

      Lubię to: 2
      • gsausage

        9 sierpnia 2017 o 23:20

        Fajne momenty to pewnie i Jeff Green miewał. Jeśli Williams byłby dobry to by grał. Skoro nie grał to znaczy, że nie był wystarczająco dobry.

        Lubię to: 3

Skomentuj