Flesz: Power Ranking Konferencji Wschodniej (prawie po off-season i Lidze Letniej)


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 15 lipca 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Bez przydługich wstępów o tym jak to Konferencja Wschodnia przedstawi nam swoją najgorszą wersję w historii ligi. Jeśli ominąłeś, to wczoraj zestawiłem Zachód. W niedzielę postaram się zebrać w całość notki z czwartku, piątku i soboty w Lidze Letniej.


1. Cleveland Cavaliers

Ten off-season nie zmienił wyraźnie różnic: „1-4” z ostatnich Finałów NBA i „4-1” z finałów Wschodu. Mały regres Spurs sprawił za to, że teraz to Cavaliers wyglądają na wyraźnie 2. najlepszy zespół ligi – nawet mimo tego, że Dan Gilbert zamknął laptop Davidowi Griffinowi, gdy ten był w trakcie negocjacji z Indianą, co mogło kosztować Cleveland ostatnią szansę na pozyskanie Paula George’a. LeBron James będzie wolnym agentem w 2018 roku i szumi od plotek związanych z Lakers, ale dlaczego Król miałby wyprowadzać się z konferencji, z której wszyscy, jeden po drugim, w ostatnich latach uciekli przed nim? Na Zachodzie będzie miał tylko bliżej do porażki z Warriors. Chyba, że sam przeniesie się do Warriors i wyprzedzi Michaela stylem grzbietowym.

2. Washington Wizards

Typowałem Boston w 7, ale gdyby półfinał Wschodu rozegrany został w Terre Haute, Indiana, Wizards wygraliby go w sześciu-siedmiu meczach. Od tamtego czasu oba teamy delikatnie osłabiły się, choć nikt nie chce o tym głośno mówić. Oba mają upside – w Wizards to: Kelly Oubre i pełny sezon Iana Mahinmi. Ale czy zespół zbudowany wokół dwójki nielubiących się liderów, kiedykolwiek zacznie naprawdę klikać? Czy Wizards konsultowali z Johnem Wallem (wciąż nie podpisał przedłużenia i spoiler: nie podpisze) maksymalny kontrakt dla mocno przepłaconego Otto Portera, w kontekście wolnej agentury Boogie’ego Cousinsa w 2018 roku? Moim zdaniem Wizards powinni byli puścić Portera, zostawić Bojana Bogdanovica, wstawić do pierwszej piątki Kelly’ego Oubre i w trakcie sezonu szukać szans na zejście z Gortata i/lub Mahinmiego. To właśnie wtedy Ernie Grunfeld mógł poświęcić wybór w I rundzie draftu, który tak łatwo poświęcił za 2,5 miesiąca gry Bojana.

3. Boston Celtics

Gordon Hayward to niewątpliwie zwycięstwo, Jayson Tatum trafiał w lipcu 55% rzutów w sytuacjach 1-na-1, Marcus Morris to irytujący, ale przydatny gracz, a najlepszą rzeczą dotyczącą Arona Baynesa jest jego dyspozycyjność. W Avery’m Bradley, Kelly’m Olynyku, Jonasie Jerebko, Amirze Johnsonie i częściowo w Geraldzie Greenie i Tylerze Zellerze, Boston stracił jednak ponad 7 tysięcy minut, część znajomości niuansów systemu Brada Stevensa, defensywnej tożsamości i shootingu za trzy. Upside to młodzi Tatum i Jaylen Brown oraz to, że rozdzielenie minut Haywarda z Lordem Isaiah pomoże rezerwowym lineupom Celtics. Zastanawiam się kto będzie starterem na dwóch pozycjach (SG, PF), ale przede wszystkim, jaki wpływ na przyszłość kultury Bostonu miało będzie to, że przepłacony Pan BejLord nie zgodził się wziąć troszkę mniej, niż maksymalny kontrakt i dlatego Boston był zmuszony pozbyć się Bradley’a i Jerebki. Póki co, Wizards i Celtics defaultowo – bo Wschód się osłabił pod nimi – powinni znów dobić do poziomu +50 zwycięstw.

4. Charlotte Hornets

Michael Jordan zapłaci aż 117 mln dolarów za Hornets w sezonie 2017/18 (15-17 mln dol. więcej niż Celtics za swój skład), więc Steve Clifford musi mu w pierwszej połowie sezonu pokazać, że są to pieniądze dobrze wydane. Dwight Howard i Cody Zeller prawdopodobnie nie mogą grać razem, ale przez kontuzje Zellera, Hornets spędzili 40% poprzedniego sezonu, grając praktycznie bez centra – więc to upgrade, tym bardziej, jeśli Zeller będzie zdrowszy. Wybrani w drafcie Malik Monk i Dwayne Bacon powinni od razu pomóc załatać wielką dziurę na pozycji SG, skład jest głęboki, ale obawy dotyczą kolejnego zabiegu Kemby Walkera na lewym kolanie, regresu Nicolasa Batuma i zachowania chemii z Howardem w składzie.

5. Milwaukee Bucks

Bucks mają aż 119 mln dolarów w umowach na sezon 2017/18 i ich meetingi z Derrickiem Rose’m zaczynają przypominać moje nieszczęsne randki na Tinderze „Wiesz, nie mam pieniędzy, ale chodź się podotykamy”. Giannis Antetokounmpo powinien być w przyszłym sezonie w Top-5-może-3 MVP Race, wybrany z nr 17 DJ Wilson to potencjalnie bardzo dobry fit do bezpozycyjnych i długich Bucks, ale Jabari Parker wróci po zerwanym ACL-u najwcześniej dopiero w połowie sezonu (koniec stycznia).

6. Miami Heat

Nie udało im się z Gordonem Haywardem i Blake’m Griffinem, więc Pat Riley nieco zaskoczył i jakby stracił ikrę, dając długie kontrakty rewelacjom zeszłego sezonu – Dion Waiters, James Johnson – i Kelly’emu Olynykowi. W sezonie 2018/19 umowa Tylera Johnsona skoczy z 6 do 19 mln dolarów i Heat raczej na pewno nie będą mieli cap-space’u, gdy na rynku wolnych agentów znajdą się Russell Westbrook, Paul George i Boogie Cousins. Heat w sezonie 2017/18 powinni być gdzieś po środku tego jak zaczęli poprzedni sezon i jak go skończyli. Mogą zahaczyć o poziom 48-50 zwycięstw, jeśli wracający po kontuzji barku Justise Winslow nie stanie się już w grudniu kandydatem do handlowania.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

20

Komentarze

  1. budzior

    15 lipca 2017 o 12:19

    Bucks mają aż 119 mln dolarów w umowach na sezon 2017/18 i ich meetingi z Derrickiem Rose’m zaczynają przypominać moje nieszczęsne randki na Tinderze „Wiesz, nie mam pieniędzy, ale chodź się podotykamy”.

    Gold.

    Lubię to: 74
  2. Szewczycki

    15 lipca 2017 o 13:13

    Budenholzer będzie trenerem Atlanty dopóki sędziwy Coach Pop nie odda mu stołka w Spurs. Czy nie? :(

    Lubię to: 7
  3. mka13

    15 lipca 2017 o 14:07

    Dlaczego dajecie jako zdjęcie główne to badziewie zamiast mistrzów??

    Lubię to: 3
    • I love basket

      15 lipca 2017 o 15:59

      Dokładnie! Tego badziewnego PG zamiast mistrzów też nie rozumem…

      Lubię to: 3
  4. XIII

    15 lipca 2017 o 14:37

    Na tym słabym wschodzie Nets będą walczyć o 8. miejsce.

    Lubię to: 12
  5. Kuba

    15 lipca 2017 o 18:44

    Moja 8:
    1. Cavs 2.Celtics (pomimo straty Bradleya) 3.Wizards 4. Raptors 5. Bucks 6. Hornets 7. Sixers (jak szaleć to szaleć) 8. Pistons

    East faktycznie wygląda dramatycznie. A odnośnie Cavs to też nie widzę Lebrona przenoszącego się gdzieś indziej, ale z innych powodów (sam zresztą podałes ten powód później: w tej drugiej konferencji będzie odpadał rundę/dwie wcześniej).

    „Król miałby wyprowadzać się z konferencji, z której wszyscy, jeden po drugim, w ostatnich latach uciekli przed nim”

    Nie wiem czy to nie było prowokacyjnie napisane, ale niestety nie trzyma się logiki, ani faktów. Dlaczego logiki? Bo sam w następnym zdaniu piszesz o Lebronie, że „na Zachodzie będzie miał tylko bliżej do porażki z Warriors.” Wobec tego po co te gwiazdy miałyby uciekać przed królem? Żeby być bliżej porażki? Grać w dużo silniejszej konferencji, rywalizować nie z jedną, a z 5 drużynami, w której na dodatek jest drużyna przed którę nawet król musi uklęknąć? A dlaczego nie trzyma się faktów? Ano dlatego, że te gwiazdy zostały wytransferowane przez swoje kluby, często bedąc zaskoczonymi (Butler), więc mieli ograniczony wpływ na to, gdzie uciekają przed królem. Trzecia droga gwiazd (draft) to już zupełna loteria. Można tylko zachodzic w głowę jak to się stało, że od tylu lat Wschód jest kilka poziomów niżej, a i tak te największe „nowe” gwiazdy trafiają z draftu na Zachód. Jakaś kumulacja szczęścia.

    Lubię to: 13
  6. Wojt_ASR

    18 lipca 2017 o 16:37

    Maćku, mam jedno pytanie. Nie piszę tego z przekąsem, ani nic, ale czego spodziewałeś się po Sixers w offseason przed draftem 11 czerwca, że wówczas umieściłeś ich na 4-tym miejscu, kiedy nie było jeszcze wiadomo, żę dojdzie do nich Fultz, a teraz zrzuciłeś ich na miejsce 11-te?

    Sixers zachowali się w tym offseason właściwie idealnie. Nie podpisali żadnego zawodnika w stylu Millsapa, czy Lowry’ego, którego a) trzeba by przepłacić b) kontrakt byłby na lata c) hamowaliby rozwój młodych graczy.

    Reddick jest zajebistym fitem, a jest szansa, że w przyszłym roku zgodzi się zostać za mniejsze pieniądze na kolejne dwa lata.
    Amir też ma doświadczenie w PO, a Sixers mają narzędzia, żeby przepłacać.
    Teraz celem jest przedłużenie RoCo, co prawdopodobnie też nastąpi.

    Okienko idealne dla Sixers, a tutaj spadek z 4 na 11, nie rozumiem lekko.

    Wiadomo, zę można pisać o tym, że ten „trzon” zespołu zagrał na razie 32 gierki na poziomie NBA, ale do stworzenia tego trzonu Sixers dążyli. Weterani spoko, ale jako rezerwowi – prawdopodobnie Amir – albo tacy na pozycję, która faktycznie potrzebowała wzmocnienia – JJ Redick.

    Sixers a) nie musieli
    b) nie powinni szaleć w tym okienku, bo przez „Proces” nie rozumiało się tylko i wyłącznie to, żeby pozyskać graczy z wysokimi pickami, ale też, żeby wyciągać jak najwięcej z graczy, których obecnie mamy. Tacy zawodnicy jak Richaun, Sauce, Homie, TLC, czy nawet, nawet Okafor – sporo pracuje na siłowni, dajmy mu ostatnią szansę, potrzebują miejsca – a to przecież rezerwowi. Wzięcie 4 gorszych zawodników, ale nie przepłacanie ich, byłoby gorsze, niż wzięcie tych dwóch, tym bardziej, że Sixers już teraz mają właściwie pełny roster.

    Lubię to: 0

Skomentuj