Dniówka: Wyścig po Haywarda. Kontrakty Inglesa i Gibsona. Sytuacja Cavs i Rockets


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 3 lipca 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Jak wyliczył Kevin Pelton z ESPN, w zeszłym roku w pierwsze dwa dni wolnej agentury uzgodniono 44 kontrakty, podczas gdy obecnie mamy ich jak na razie tylko 28.

W głównej mierze jest to na pewno związane ze znacznie mniejszymi możliwościami drużyn, które nie mają aż tyle wolnej gotówki co rok temu. W 2016 roku byliśmy świadkami wyjątkowej sytuacji, gdy większość ligi miała miejsce na zmieszczenie maksymalnego kontraktu, co przełożyło się na prawdziwe szaleństwo wydatków. I to też ma duży wpływ na obecną sytuację wielu drużyn. Stąd tematem są teraz doniesienia o kolejnych zespołach, które zbliżają się – albo już przekroczyły – pułap luxury tax, lub znalazły się pod hard capem. Pieniędzy na rynku jest mniej, dlatego trzeba je uważniej wydawać, choć równocześnie po tym co działo się w zeszłorocznym offseason zawodnicy mogą mieć większe oczekiwania i może dlatego też czekają z podejmowaniem decyzji, mając nadzieję, że dostaną jeszcze lepsze propozycje.

Dodatkowo, istotną rolę w tym, że wolna agentura powoli się rozkręca, może mieć także oczekiwanie na decyzję Gordona Haywarda. Nie tylko jest on obecnie najlepszym zawodnikiem dostępnym na rynku (i ostatnią nadzieją Wschodu, żeby choć jeden z gwiazdorów przeniósł się w tę część NBA), ale też w wyścigu o niego biorą udział Boston Celtics i Miami Heat, którzy będą mieli dużo pieniędzy do wydania, jeśli lider Utah Jazz zdecydowałby się zostać w Salt Lake City.

Hayward ma za sobą wizyty w Miami i w Bostonie i jak to zwykle bywa w takich przypadkach, otrzymujemy mnóstwo doniesień o tym, jak świetnie oba zespoły zaprezentowały się na swoich spotkaniach. Heat zawiesili przed halą banery ze zdjęciem Haywarda w koszulce gospodarzy, podczas gdy w Bostonie z lotniska odebrał go Brad Stevens, a potem Celtics zabrali go na słynny stadion Fenway Park, gdzie grają Boston Red Sox i pokazali wideo, mające przekonać go, że Boston to najlepsze dla niego miejsce.

Dzisiaj przed Gordonem ostatni meeting, na którym Jazz będą próbowali przebić to, co usłyszał od ich konkurentów i namówić go do pozostania w swojej drużynie. Co ciekawe, spotkanie nie odbędzie się w Salt Lake City, ale w San Diego (czy to coś znaczy?). Potem oczekuje się, że podejmie decyzję dość szybko i według Tony’ego Jonesa z Salt Lake Tribune, powinniśmy spodziewać się jej we wtorek lub w środę.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

36

Komentarze

  1. PaulGacol

    3 lipca 2017 o 14:27

    Thibs nie potrzebuje nikogo na ławkę dla Butlera. Jimmy będzie po prostu grał po 48 minut. W czym problem? :)

    Lubię to: 57
  2. Kowiak

    3 lipca 2017 o 15:57

    Trochę śmieszne są te gadki, że ktoś pójdzie do danego teamu lub w nim zostanie, bo kumpel już z nimi podpisał (Ingles). Sądze, że w sytuacji gdy ktoś decyduje o losie swojej kariery kumpelstwo jest nieistotne. To nie podstawówka.

    Lubię to: 3
    • xyz

      3 lipca 2017 o 16:31

      Może bardziej w takim znaczeniu, że Hayward uważa Inglesa za wartościowego zawodnika i jego brak w Utah bez podpisania kogoś na jego miejsce, uznał by za krok w tył czyli pewnie coś, w czym on udziału brać nie chce.

      Lubię to: 8
      • Kowiak

        3 lipca 2017 o 16:52

        Właśnie rozumiem ten temat w kontekście wzajemnej miłości LBJa, Melo i CP. Tak jak szanuję Inglesa (głównie za to, że nie wygląda jakby dobrze grał w kosza tylko jak mechanik) tak dla lidera jakim jest (chce być) Hayward zatrzymanie role playera ponad jego wartość może być słabym argumentem. Zresztą nie wiem co mu w głowie siedzi, ale kumpelstwa bym w to nie mieszał.

        Lubię to: 0
        • Kosma

          3 lipca 2017 o 22:49

          Popatrz na to jak na kumpli w pracy. Jeśli lubisz z kimś przebywać, to chcesz by kumpel został w robocie. Jeśli cię wkurwia, to cieszysz się gdy w końcu odchodzi. Tu jest podobnie. Ci goście w trakcie sezonu spędzają więcej czasu ze sobą niż z własnymi rodzinami. A Jingle Joe to ponoć jeden z najlepszych ziomków Gordona Haywarda. Ramona w dodatku sugeruje, że sprowadzenie Rubio (niesamowity +/- w minusowym teamie) też było pod Gordona. To nie podstawówka, to biznes i dorosłe życie, gdzie kumple z pracy są bardzo istotni. :)

          Lubię to: 4
          • Kowiak

            4 lipca 2017 o 10:06

            hmm..walka w finale konfy > gra z kumplem, który i tak zaraz może odejść w wymianie

            Lubię to: 0
  3. stypulkovski

    3 lipca 2017 o 17:07

    „Co ciekawe, spotkanie nie odbędzie się w Salt Lake City, ale w San Diego (czy to coś znaczy?).”

    Gordon ma dom w Rancho Santa Fe (około 30 km od San Diego), a arena i ośrodek treningowy Jazz są remontowane:

    https://twitter.com/DJJazzyJody/status/881579965979836416

    Lubię to: 5
  4. WekT4

    3 lipca 2017 o 17:42

    Jakby Griffin został gm NY to mógł by sam ogarnąć dwie strony wymiany z Cavs ;p

    Lubię to: 8
  5. Roger

    3 lipca 2017 o 23:20

    Thibs chyba słabo wyciąga wnioski, już miał jeden team bez sparingu i najwyraźniej montuje sobie kolejny

    Lubię to: 0

Skomentuj