Bielecki: Wielka przygoda Big Karna


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 czerwca 2017

karn-wiz

Na niespełna tydzień przed Draftem 2017 wciąż część kibiców z Polski żyje marzeniami, że wybrany zostanie czwarty Polak w historii naboru do NBA – Przemek Karnowski. O środkowym z Torunia zrobiło się w ostatnich czasach głośno za oceanem. Okładka „Sports Illustrated”, awans do Finałowego meczu NCAA, śledzonego przez miliony Amerykanów, a ostatnio pokazowe treningi i występy przed kamerami i mikrofonami klubów najlepszej ligi świata.

Amerykańscy eksperci nie przewidują jednak, żeby 22 czerwca Karnowski został jednym z 60 szczęśliwców. Dla „Big Karna” cały ten proces przygotowywania się to jednak wielka przygoda i pościg za marzeniami. Jak sam podkreśla, Draft nie jest jedyną drogą wejścia do NBA.

Jonathan Givony, szef Draft Express i jeden z największych autorytetów w kwestii scoutingu prospektów na świecie, już w kwietniu z rozczarowaniem informował, że torunianin nie został zaproszony nawet do udziału w NBA Draft Combine, czyli jednym wielkim, oficjalnym pokazie możliwości oraz pomiarze warunków fizycznych.

Nie powstrzymało to jednak klubów NBA przed zaproszeniem Karnowskiego do siebie. Jak mówił mi w podcaście Adam McGinnis, bloger Washington Wizards, nie musi to oznaczać rozważania wyboru polskiego środkowego w Drafcie, a raczej zainteresowanie nim jako wolnym agentem. Wspomniani Wizards – klub, do którego potencjalnie Karnowskiemu może być najbliżej ze względu na przyjaźń z Marcinem Gortatem – byli pierwszym klubem, na którego treningu pokazał się Polak. Wcześniej jednak zmuszony był odwołać dwa treningi dla innych drużyn z powodu choroby. Między innymi o tym opowiadał zebranym w hali Verizon Center dziennikarzom.

„Musiałem odwołać kilka (dwa – przyp. BB) treningów ze względu na chorobę. Po Final Four skoncentrowałem się na poprawie rzutu. Na tych pokazowych treningach dla klubów NBA liczy się to, jak wypadnę indywidualnie” – rozpoczął.

Później oczywiście nie zabrakło pytań o relacje z Marcinem Gortatem:

„Z Marcinem mamy bardzo dobre relacje dzięki wspólnej grze dla reprezentacji Polski. Miałem okazję spotkać się z nim ponad tydzień temu w Los Angeles, gdzie przygotowywałem się do treningów. Wyszliśmy razem na obiad.  Jest dla mnie jak starszy brat, którego nigdy nie miałem, więc bardzo się cieszę, że mogliśmy się zobaczyć.”

Następnie krótko przedstawił cel swoich workoutów dla drużyn NBA…

„Pracować ciężko, dać z siebie wszystko i pokazać swoje najlepsze strony.”

…po czym starał się rozwiać wątpliwości co do zgodności jego stylu gry, z kierunkiem, w jakim podąża pozycja środkowego w dzisiejszej NBA:

„Moja gra przekłada się dobrze na styl NBA. W grze 5-na-5 mogę liczyć na moje umiejętności podawania. Potrafię znajdywać kolegów na czystych pozycjach. Pokazałem to na uczelni. A z moim dużym ciałem mogę też rywalizować przeciwko wysokim graczom pod koszem. Gram w koszykówkę całe życie. Podążam za swoimi marzeniami. Przyleciałem do Stanów pięć lat temu, by grać w NCAA. Teraz jestem podekscytowany szansą rywalizacji z najlepszymi graczami na świecie.”

Na koniec dalej mówił o Gortacie:

„To wielka postać. Znacie go tu jako koszykarza, ale on robi znacznie więcej. Co roku organizuje campy dla dzieci w Polsce, teraz odbędzie się dziesiąta edycja. W ostatnich latach miałem zaszczyt mu przy nich pomagać. Jest świetną postacią i ma wiele szacunku w Polsce.”

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

Pikle do Kawówki (20): Kluczowe pytania przed Draftem 2017

51

Komentarze

  1. Kowiak

    17 czerwca 2017 o 11:04

    Pewnie mocną trójką z polskich sportowców wg pana „dziennikarza” jest …Janikowski

    Lubię to: 1
  2. JWill

    17 czerwca 2017 o 11:41

    Do Warriors go :)

    Lubię to: 2
  3. Grzesiek Obszański

    17 czerwca 2017 o 12:12

    Ostatnia wypowiedz Gortata w artykule brzmi jak szczera krytyka i trochę stwierdzenie, ze Przemek już swoją szanse stracił. Szkoda.

    Lubię to: 9
  4. nbanonstop

    17 czerwca 2017 o 12:12

    byłoby bardzo wesoło gdyby karnowski trafił do Warriors i zdobył mistrza :)

    Lubię to: 2
  5. Aki

    17 czerwca 2017 o 12:50

    Trzymam kciuki za Karnozaura i wierzę, że któraś z drużyn da mu szansę poza draftem. Ciekawe jakby wyglądał po przejściu przygotowania fizycznego w Miami…

    Lubię to: 5
  6. Septymiusz

    17 czerwca 2017 o 12:50

    Podawac umie,do zbierania ma warunki,niech doda trójkę i spokojnie ma szansę na angaż. Wszystko można wypracować ciężką pracą.

    Lubię to: 0
    • Kowiak

      17 czerwca 2017 o 13:00

      Jakby dodał tróje to spokojnie możebyć drugim Diawem…wielka dupa to nie główna przeszkoda

      Lubię to: 1
      • I love basket

        17 czerwca 2017 o 14:22

        Diaw atletyzm i szybkość w stopach to akurat miał dopiero od kilku sezonów jedzie na samym IQ a i tak nie jest dziurą w D.Pomijając już to że Boris zaczynał w innych czas i dziś tez miałby trudniej o angaż.Dziś trzeba być ruchliwym i zwinnym tego Przemo nie będzie miał nigdy a samo podanie to za mało by być efektywnym w swojej grze,jaką drogę przebył K Love ze swoim ciałem a i tak jest objeżdżany we wszystkie strony w obronie.Pamietajmy że Przemek to już dorosły facet i pytanie czy przy jego problemach z wagą i plecami nie będzie zaraz za górką nie tylko jeśli chodzi o NBA ale i dobry klub w Europie.

        Lubię to: 8
        • Lucek71

          17 czerwca 2017 o 17:59

          Brakiem mobilności i podaniem przypomina trochę Boguta. W złe czasy wstrzelił się Przemo.

          Lubię to: 0
          • I love basket

            17 czerwca 2017 o 18:16

            W 2005 mógłby pójść z ok 20 pickiem.

            Lubię to: 2
          • Barton

            17 czerwca 2017 o 18:52

            Młodego Boguta No nie.

            Lubię to: 2
        • Nobrainer

          18 czerwca 2017 o 01:56

          One of the more surprising aspects of the Diaw story is the way that his biggest fans — before they start dissecting the way he’s sneaked up on the Heat this week — are so keen to remind you that they once gushed over his athletic gifts. …

          “Boris walks into the gym one day wearing flip-flops and holding his customary cappuccino, which was a staple for him every morning,” [Cavaliers GM David Griffin, formerly a member of the Phoenix front office] recalled. “It was during pre-draft workouts, so he sees the Vertec [machine] and asks what it is.

          “We tell him it measures your vertical leap by determining how many of the bars you can touch. He asks what’s the highest anyone has ever gone, and we tell him Amare’ [Stoudemire] cleared the entire rack.

          “Boris puts down the cappuccino, takes off his flip-flops and clears the entire rack on the first try. Then he calmly puts his flip-flops back on, picks up his cappuccino and walks away, saying, ‘That was not difficult.’”

          Lubię to: 15
  7. vonziu

    17 czerwca 2017 o 13:54

    Niech zrzuci trochę kilogramów, nauczy się rzucać i droga do NBA może stać przed nim otworem. Bardzo mocno mu kibicuje w tej materii.

    Lubię to: 0
  8. majki

    17 czerwca 2017 o 14:52

    Widzę za huraoptymizm w narodzie nie ginie.
    Przemo ma za sobą duże problemy z plecami.
    Przemo ma sylwetkę zapaśnika i sam Gortat mówił mu że jak chce coś ugrać to musi to zmienić. Nie zrobił nic w tej kwestii.
    I wreszcie kto nie oglądał niech zobaczy jego ostatni mecz w NCAA. Goście o głowę niżsi dosłownie niszczyli go w obronie. Delikatnie mówiąc zupełnie nie odnajduje się w nowoczesnej koszykówce. I nie nadąża za nią. Każdy z tych powodów stawiałby jego wybór jako mocno wątpliwy. Wszystkie razem nie dają mu żadnych szans. Szkoda bo jeszcze dwa, trzy lata temu wydawało się że ma szansę zaczepić się w lidze.
    Pozostaje liczyć że w Europie pogra na wysokim poziomie i będziemy mieli z niego pożytek w kadrze. I za to trzymajmy kciuki.

    Lubię to: 36
    • lfrancik@gmail.com

      18 czerwca 2017 o 06:03

      Dokładnie. Jasne, można i nawet trzeba mu kibicować, ale Przemek jest sam sobie winny. Koszykówka zmieniła się już 2-3 lata temu i zamiast wziąć się za zrzucanie wagi ( co miałoby też lepszy wpływ na jego plecy ) to się zwyczajnie opierdalał i takie niestety mamy efekty. W europie też w topowych klubach go nie widzę, jak się popatrzy kto gra tam na 5 to widać, że koszykówka w Europie poszła też w kierunku siły i szybkości więc naprawdę będzie mu ciężko, ale good luck Przemo

      Lubię to: 3
  9. k1x

    17 czerwca 2017 o 18:00

    Było już kilku grubasków w NBA z dużo większym potencjałem i zawsze kończyło się to tak samo.

    Lubię to: 2

Skomentuj