Dniówka: Przewidywalna dominacja Super Warriors, co dalej z NBA?


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 16 czerwca 2017
fot. AA/ABACA / Newspix.pl

fot. AA/ABACA / Newspix.pl

Czwartego lipca 2016 roku w opublikowanym na Players Tribune tekście „Mój następny rozdział” Kevin Durant ogłosił swoją decyzję o przenosinach do Golden State Warriors.

To było ogromne Boom! dla całej NBA. Jeden z najlepszych zawodników ligi przeszedł do zespołu, który w dwóch kolejnych latach był w Finale, miał już mistrzowski tytuł na koncie, a za sobą rekordowy sezon na 73 wygrane. W Oakland powstała gwiazdorska, super drużyna i potem przez całe wakacje wkurzałem Was pisząc o nich Mistrzowie 2017.

Teraz mogę powiedzieć, że miałem rację, ale nie ma czym się specjalnie chwalić, bo też nie było to trudne do przewidzenia. Pewnie wszyscy wtedy czuliśmy to samo, tylko nie wszyscy chcieli się pogodzić z tą myślą. To przyszłe mistrzostwo Warriors wydawało się takie niemal oczywiste. Nawet zdając sobie sprawę, że to co wygląda świetnie na papierze, nie zawsze przekłada się na dobrą grę na parkiecie, że przez kolejne długie miesiące jeszcze mnóstwo rzeczy może się wydarzyć i że tytułów nie zdobywa się w lipcu…

To po prostu wyglądało zbyt pięknie, żeby mogło się nie udać. Ze względu na ogrom talentu, ale również fakt, że tu nie trzeba było nic tworzyć. Do już fantastycznie funkcjonującego zespołu dodano wybitnego zawodnika, który był idealnie pasującym elementem.

Z drugiej strony, to wydawało się aż zbyt piękne żeby było możliwe, dlatego przez cały sezon czekaliśmy na moment, w którym coś pójdzie nie tak, coś zacznie się psuć. Ale ta bajka skończyła się happy endem, a wcześniej nie było nawet żadnych dramatycznych zwrotów akcji. No może poza kontuzją kolana Kevin Duranta pod koniec lutego, zwłaszcza, że początkowa diagnoza sugerowała złamanie i koniec sezonu dla KD. Ale nawet w tym przypadku wszystko szybko poukładało się po myśli Warriors. Kontuzja na szczęście nie okazała się aż tak poważna, a nieobecność Duranta nie przeszkodziła drużynie w utrzymaniu pierwszej pozycji w tabeli ligi. Były takie obawy, kiedy bez KD wpadli w dołek przegrywając 5 z kolejnych 7 meczów, ale zaraz potem zaliczyli swoją najdłuższą serię zwycięstw (14).

Potem w playoffach stracili Steve’a Kerra, ale nawet bez niego na ławce pozostali niepokonani, a na Finały trener zdążył wrócić.

Reszta ‚dramaturgii’ to było już właściwie tylko szukanie dziury w całym. Oczywiście zostali zniszczeni w meczu otwarcia na własnym parkiecie przez San Antonio Spurs przegrywając aż 29 punktami, a nieco ponad tydzień później w LA oberwali 20 punktami od młodych Los Angeles Lakers. To były dwie kompromitujące porażki, ale też ich jedyne porażki do końca listopada. Można było się czepiać ich słabej obrony w pierwszych tygodniach, gdy znajdowali się w drugiej połowie ligi pod względem defensywnej efektywności, ale co z tego, skoro wygrywali, a sezon zakończyli jako druga najlepiej broniąca drużyna NBA?

Nie było też żadnych konfliktów czy choćby poważnych spornych kwestii między zawodnikami. Stephen Curry aż za bardzo oddał pole Durantowi, a najbardziej dramatycznym momentem ich uczenia się funkcjonowania obok siebie była świąteczna porażka w Cleveland, kiedy Steph oddał tylko 11 rzutów. Po tamtym meczu odbył długą rozmowę z Kerrem, podczas której lobbował za większą liczbą pick-and-rolli, a trener namawiał go, żeby grał swoje, bo KD i tak zdobędzie swoje punkty.

Kilkanaście dni później podczas porażki z Memphis Grizzlies, Draymond Green krzyczał na Duranta, krytykując go za zatrzymywanie ofensywy, a potem też w trakcie przegranego meczu w Sacramento mieli ożywioną dyskusję przy ławce…. I to by było na tyle z gorących momentów sezonu Warriors.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

29

Komentarze

  1. the_pi@o2.pl

    16 czerwca 2017 o 11:03

    Nie wydarzyło się nic co by uprawiało do pisania, że Spurs nie mieliby szans z Warriors (tylko proszę nie mylić tego z twierdzeniem że SA by napewno wygrało). Nie wydarzyło się także nic co by uprawniało do nazywania Cavs lepszym zespołem niż Spurs.

    Lubię to: 9
  2. Aki

    16 czerwca 2017 o 11:09

    Bardzo fajny tekst ale nie zgodzę się z tym, że koszykówka zmienia się na lepsze, a już z pewnością nie w całości. Nadmierne tolerowanie kroków, zmiany nóg, podwójnego kozłowania, ruchomych zasłon czy kretyńskie wymuszanie fauli (widzę Cię Jamesie Hardenie) bardzo psuje mi ten cały obraz sielanki. Wypranie playoffs z emocji też niespecjalnie pomaga w odbiorze NBA. Zobaczymy jak będzie wyglądał nadchodzący sezon, bo liga to nie tylko finały.

    Lubię to: 20
  3. JWill

    16 czerwca 2017 o 14:35

    Silver robi dobrą minę do złej gry, co zrobić aby ściągnąć do siebie czterech all-starow, Sacramento? W pewnym momencie nie masz szans tego zrobić chyba, że jesteś semi-contenderem jak Houston czy San Antonio to może wtedy, ale tu również największe nazwiska trudno do siebie przekonać. Nie jest to dobre dla mnie jako kibica całej ligi, choćby w finałach grał królik Bugs, a kibicowala mu Ania Lewandowska.

    Lubię to: 2
    • the_pi@o2.pl

      16 czerwca 2017 o 15:33

      A kto powiedział że trzeba ściągnąć czterech all-starów? Ilu zawodników Pistons zagrało w ASG w 2004 gdy pokonali w finale Lakers Shaqa, Kobiego, Malone’a i Paytona? Jeden. Musieli zdobyć mistrzostwo i wygrać konferencje jeszcze rok później żeby zaczęto ich traktować jak gwiazdy. Ilu graczy Dallas zagrało w ASG w 2011 gdy pokonali Heat Lebrona, Wade’a i Bosha. Jeden. Reszta to byli skreśleni przez większość weterani z których tylko Kidd i Terry widzieli w ogóle wcześniej finały. Ilu graczy Spurs zagrało w ASG w 2014 gdy pokonali w finale tych samych Heat? Jeden. Kim był Draymond Green 3 lata temu? Drugorundowym pickiem który grzał ławkę za wielkim Davidem Lee. Kim był Klay Thompson 3 lata temu? Shooterem jakich wielu (podobno) którego tylko idiota (podobno) nie oddałby za Kevina Love najlepszego (podobno) silnego skrzydłowego ligi Jak ktoś będzie potrafił zbudować świetny zespół to zbuduje świetny zespół. Warriors nie potrzebowali do tego nawet wysokich picków w drafcie (w przeciwieństwie do Cavs mających 4 pierwsze picki w ciągu 12 lat w tym 3 w ciągu 4 lat! Całe big3 Cavs to efekt trzech z tych czterech picków). Co ma zrobić Sacramento? Mogli sobie do tej pory wydraftować Stepha Currego, Kawhia Leonarda, Paula Georga, Klaya Thompsona, Giannisa Antetokounmpo, Jimmiego Butlera, Draymonda Greena, Gordona Haywarda, Devina Bookera, Marca Gasola, Damiena Lillarda, Kembę Walkera, CJ McColluma, Rudego Goberta. Mogli zrobić pożytek z Demarcusa Cousinsa czy Isaiah Thomasa zanim stracili obu za nic. Co Sacramento obchodzi ilu all starów ma GSW i jak włączyć się do walki o mistrzostwo skoro nie są w stanie wejść do playoffs?!

      Co roku ponad 20 drużyn nie ma realnych szans na mistrzostwo. Nie od czasu przejścia Duranta do Warriors. I nie od czasu Big3 w Miami. Ale nie tylko zespoły przeładowane gwiazdami wygrywają.

      Lubię to: 45
      • lepszy_zbik

        16 czerwca 2017 o 15:53

        The_pi, dla mnie jesteś zawodnikiem tygodnia w konferencji szóstego gracza. Głos rozsądku. Pozdrawiam

        Lubię to: 8
      • grasshooper

        16 czerwca 2017 o 20:21

        Najśmieszniejsze jest to, że gdy Warriors rok temu przegrywali Finały kpinom nie było końca.Dworowano sobie z tych 73 zwycięstw, kpiono z ich niby super drużyny i wypominano, że rok wcześniej zdobyli tytuł tylko dlatego, że wszyscy rywale mieli kontuzje.Maciek i reszta wyliczała jaki mają bilans od słów Joe Lacoba kiedy to stwierdził, że są lata świetlne przed resztą, wyciągano każde potknięcie na starcie jak porażka z Spurs, jednocześnie przekonując, że ta drużyna jeśli nie zdobędzie tytułu to poniesie kolosalną porażkę.
        I nagle kiedy Warriors wypełnili wszystkie zadania z nawiązką, kiedy zamknęli usta krytykom dominując rozgrywki okazuje się, że to nuda i w zasadzie od początku wszyscy się tego spodziewali.Że frajerstwo, droga na łatwiznę, zepsuli NBA i ogólnie każdy z nas w tym teamie zdobyłby tytuł.
        Ta drużyna nic nie dostała za darmo, na wszystko zapracowali sami.Kiedy przegrywali mecze pisano, że nie mają ławki, że nie ma chemii a Durant chce być gwiazdorem zabijając izolacjami.Kiedy KD doznał kontuzji pisano, że bogowie koszykówki czuwają.Teraz wszystko okazuje się takie oczywiste i łatwe.

        Lubię to: 15
  4. Mac

    16 czerwca 2017 o 18:33

    Kerr jest ogólnie spoko gościu, u zacha lowe teraz fajnie podsumował wszystko, przede wszystkim hierarchie zawodników w nba (1.LB, 2-3. Kawhi i KD) i wytłumaczył dlaczego KD jest lepszym zawodnikiem niż Curry, bez owijania i kombinowania tylko wszystko jasno i bez ściemy, na prawdę zajebisty gościu jako leader

    Lubię to: 7

Skomentuj