Flesz: Król wszedł do Bostonu i wziął co chciał. Cleveland coraz lepsze.


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 18 maja 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Możemy spokojnie robić plany na kolejny weekend!

LeBron James znów wynajął TD Garden na konferencję LeBrona Jamesa, podzielił pokoje, Boston Celtics umieścił w jedynkach, zmienił kod do wifi i do zoba strzałeczka buźka.

Celtics napudłowali sporo rzutów w pierwszej połowie, pozwolili Królowi wjechać z orszakiem pod kosz – pozwolili mu długo grać jeden na jeden – przegrywali już rekordowe do przerwy 39-61 w kontrolowanym blowoucie od Cleveland Cavaliers 104:117 (stan serii 0-1).

To był mecz nr 1 finałów Konferencji Wschodniej, ale jak mecz eliminacyjny. To był mecz, który typowałem że Boston wygra. Cleveland zabrakło tylko czarnych garniturów i miotły.

To był mecz, który Celtics mieli wygrać, jeśli chcieli zrobić z tego serię. Zagrali jednak najgorsze, pierwsze 24 minuty od kilku spotkań. Cavaliers grali po 10 dniach przerwy, i to na wyjeździe, tymczasem to Boston wyglądał jakby musiał zczuć kosze. Celtics poszli w 2/16 za trzy w pierwszej połowie, zanim dopiero w drugiej otworzyli się troszkę, ale przegrywali wtedy już 60-86…

Boston, you blew it.

Cleveland przypomina mi w tym roku drużynę futbolową, która paradoksalnie ma dobrą obronę i kocha biegać z piłką. Jeśli uda się takiej objąć szybkie prowadzenie np 14-0 (dwa touchdowny do zera), to potem jedzie i jedzie dołem swoim running-backiem, nie podając piłki górą. Taka drużyna nie musi się nigdzie spieszyć, bo prowadzi i kontroluje zegar. Przechodzi do swojego stylu gry, w którym najpewniej się czuje. Po 30-19 w pierwszej kwarcie, od drugiej gra Cleveland to było właśnie coś takiego, your turn – my turn, choć głównie turn running-backa LeBrona Jamesa. Cavaliers kryli Lorda na kilka sposobów, rotowali generalnie nieźle, dominowali zbiórkę w obronie i zaraz piłka szła w ręce Jamesa, spacing otwierał się przed nim, ludzie wychodzili by postawić mu zasłonę – różni – i z tego Cleveland pykało sobie swoją giereczkę. Przez moment zmieniał się z Jamesem Kyrie, ale to głównie był Król.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

18

Komentarze

  1. rookiessj

    18 maja 2017 o 10:13

    …Boston mógł pocałować Jamesa w miejsce, w którym przetrawiony pokarm opuszcza jego organizm… jakie to ładne :D

    Lubię to: 20
    • airbobo

      18 maja 2017 o 14:34

      Faktos, tez mi ten akapit przypadl do gustu! :))

      i celne porownanie to mieszanki sily Listonosza z magia Ervina – już teraz jest praktycznie „unstoppable” a jesli zmiksuje jeszcze stzeleckie skill’e Prawdy czy Vincento to bojcie sie Boga! ..wroc, boga!! ;)

      Lubię to: 0
  2. Angel of Goodness

    18 maja 2017 o 10:42

    „To co z kolei James gra teraz w tych playoffach, to najlepsza koszykówka jednego gracza w historii ligi.”

    Nie no, Maciek znowu przekleja teksty ze swoich wcześniejszych artykułów.
    To samo zdanie czytałem o tej porze już rok temu, dwa lata temu, …
    :)

    Lubię to: 43
  3. Ingiel

    18 maja 2017 o 10:44

    To co sie wyrabia w Cavs jest faktycznie imponujące
    LeBron mistrz , ale Lue kolejny raz daje przykład, że kumaty z niego gość . Te post upy Love’a na Smarcie były takie jak Lue mówił – ‚you’re a bad motherfucker , demand the ball ‚ . Ciekawe jak to będzie wyglądało z GSW

    Lubię to: 6
    • Wolver

      18 maja 2017 o 11:48

      Oby nie: „you’re a bad motherfucker, get out from under the table”…

      Lubię to: 3
  4. bon3s

    18 maja 2017 o 11:12

    Maciek, serio myślałeś że Warriors mogą zrobić sweep w finale? LeBron gra z taką pewnością i na takim luzie że prędzej będzie sweep w drugą stronę;) on wie że kluczem do pokonania Warriors jest wejście do głowy Greenowi. Jakaś prowokacja, zawieszenie i Warriors nie ma. Plus mający raczej słabe playoffy Irving będzie znowu jadł Currego. Jakby tego było mało to Love może pokazać że Warriors zrobili błąd nie oddając za niego Klaya (ten ma słabiutkie playoffy). No i kontuzja zawsze niedocenianego Iggiego to też może być series changer. Ja bym na tę chwile stawiał zdecydowanie na Cavaliers.

    Lubię to: 6
    • lukostro

      18 maja 2017 o 11:37

      U mnie z kolei percepcja jest zupełnie odwrotna. Ja patrzę na GSW jako zdecydowanego faworyta do zwycięstwa z CLE, może nawet sweepu. Oni doskonale pamiętają, co LeBron im zrobił w zeszłym roku, mają za sobą cały sezon w którym ciągnął się za nimi ten żart że „Warriors blew a 3 one lead”, że 73 bez pierścionka to nic i takie tam. I mam wrażenie, że teraz cały czas grają jeszcze poniżej tego, co będą chcieli odpalić w Finałach, żeby dokonać zemsty na Bronku i spółce. Tu nie wiem co by się musiało stać, żeby Irving zjadł będącego idealnie w formie Curry’ego. Do tego jeszcze przyszedł Durant, który też wie o co gra.

      Lubię to: 12
      • ClydeGlide

        18 maja 2017 o 11:56

        Ale Durant to dodatkowe paliwo dla Bronka. Myślę, ze tak łatwo GSW sobie nie poradzi.

        Lubię to: 2
        • bon3s

          18 maja 2017 o 12:40

          Dokładnie. Durant to paliwo dla Jamesa a Curry dla Irvinga (Steph regularnie przegrywa ten matchup). Ja mam poprostu wrażenie ze Cavs maja większe cojones i na samym końcu mogą sprowadzić Warriors do bycia plochliwymi sarenkami. Tym bardziej jezeli LeBronowi uda się zachwiać psychiką Draya plus będzie brakować lub będzie grać z kontuzja Iggy. Tak poza tym to James ma w Warriors swojego wafla Browna i to moze byc decydujące. Brak Kerra na ławce to moze byc największe osłabienie GSW w finałach.

          Lubię to: 0
          • I love basket

            18 maja 2017 o 12:46

            Po prostu poczekajmy,zobaczmy kto w jakim będzie zdrowiu,co będzie z Kerrem i wtedy można dyskutować bo teraz możemy na tym spędzić godziny a jutro Kyrie powie że go boli kolano i tyle będzie.Na pewno typowanie sweepu dla Cavs jest głupie wszyscy wiemy jak niewygodnym Warriors są matchupem,jakie problemy w obronie będzie miał Love i td dokończmy finały konfy.

            Lubię to: 3
          • lukostro

            18 maja 2017 o 13:07

            Ja właśnie czekam na to finałowe starcie, żeby zobaczyć czy GSW zdołali wyhodować sobie te odpowiednie cojones. W zeszłym roku dostali mocno po pysku, że tak to ujmę, do tego przez cały sezon grali z łatką tych złych. Ciekaw jestem, czy zdołało ich to odpowiednio utwardzić. Jeśli tak, to możemy mieć przy zachowaniu odpowiedniego zdrowia nawet dynastię na Zachodzie. Jeśli jednak okaże się, że LeBron to dla nich po raz kolejny za wysokie progi to chyba już nie będzie żadnych wątpliwości, żeby mówić o nim w kontekście GOAT2 :)

            Lubię to: 0
          • bon3s

            18 maja 2017 o 13:13

            @I love basket, LeBron dokończył finały wschodu zanim się rozpoczęły ;) na zachodzie jak wróci Kawhi to Spurs się twardo postawią i sweepem się nie skończy ale też raczej mało prawdopodobne by GSW nie weszli do finału. Choć mnie ich gra średnio przekonuje.

            Lubię to: 0
          • I love basket

            18 maja 2017 o 14:40

            Nie no nie wchodźmy w takie dyskusje Warriors zameldują się w finale na pewno,nie podoba mi się zupełnie Iggy i Klay ale to potworny talent cały czas Curry jest bardzo dobry.

            Lubię to: 1
      • Clouddead

        18 maja 2017 o 13:42

        Ile razy Durant coś wygrał przeciwko Lebronowi? No właśnie.
        Ile dobrych finałów ma Curry? No właśnie.
        Faworytem wciąż GSW, ale będzie ciekawie. Jeśli bogowie koszykówki istnieją to Lebron jest synem jednego z nich.

        Lubię to: 7
        • I love basket

          18 maja 2017 o 14:42

          Myśli że dali by mu przegrać cztery razy gdyby tak nad nim czówali :)

          Lubię to: 0
  5. Chyzio

    18 maja 2017 o 11:17

    LBJ jest z tego samego draftu co Wade, Melo i Bosh
    Terminator

    Lubię to: 29
    • KayJay

      18 maja 2017 o 12:49

      Tylko warto pamiętać, że ma kilka lat zapasu, bo przyszedł bezpośrednio po HS

      Lubię to: 0
      • Chyzio

        18 maja 2017 o 12:52

        Wade jest zdaje sie starszy ale reszta chyba w podobnym wieku (32?)

        tak, wszyscy rocznik 84 tyle że LBJ z grudnia
        Wade – 82

        Lubię to: 2
        • Wolver

          18 maja 2017 o 13:19

          Tylko pamiętaj, że np. taki Wade dzięki panom z Marquette wszedł do NBA bez łąkotki i na efekty długo nie czekaliśmy, bo chyba już w czwartym sezonie się zaczęło, a Melo to chyba za bardzo lubi pączki. Nie zmienia to jednak faktu, że Bronisław, przynajmniej jak dotąd, wygląda na gościa, który przetrwałby apokalipsę ?

          Lubię to: 12
  6. Artur

    18 maja 2017 o 11:32

    Pomału Panowie, tak szybko zapomnieliście o pierwszym meczu Houston w San Antonio w półfinałach ? A co było potem ? LeBron mówi, że będzie lepszy -zobaczymy jak on i jego koledzy będą się zachowywać kiedy Warriors zaczną grać b.szybką piłką w ataku – oni nie mają szans ustawić wtedy obrony. A poza tym to był po prostu kiepski mecz Bostonu i tyle.

    Lubię to: 4
    • lukostro

      18 maja 2017 o 11:44

      Niby tak, ale wiesz jak to jest – dobra pamięć, bo krótka :) Wiadomo, że tu jeszcze w każdej serii sytuacja się może odwrócić bądź skomplikować.

      Lubię to: 2
    • era

      18 maja 2017 o 12:58

      Przecież Boston to zwykły sparingpartner dla Cavs, tak jak kiedyś Joshua dla Klitschki. Fakt, mogą z tego wyciągnąć ogromne wnioski i to wykorzystać, ale muszą czekać na jakiś reumatyzm LBJ’a, a on się za bardzo nie chce starzeć.

      Lubię to: 0
  7. pwoloszun

    18 maja 2017 o 13:18

    Odnosze wrazenie, ze dominujacy w lidze small ball jest bardzo na reke LBJ. Trzy i cztery lata temu musial sie troche napocic z big ballem Indiany i nie mogl sobie pozwolic na piknik z kocykiem i babeczkami pod koszem chronionym przez Westa i Hibberta. Z drugiej strony w MIA nie mial takiego spacingu…

    Koles jest nie do obrony w dzisiejszej NBA. Finaly zapowiadaja sie coraz bardziej smakowicie. Powiem wiecej, ze sklanialbym sie ku Cavs, gdyby nie fakt, ze Irving chyba caly czas ma problemy z kolanem i gra po prostu slabo. Ale LBJ jest na misji. Chyba sie wqrwil transferem KD nie mniej niz Maciek ;)

    Lubię to: 8
    • the_pi@o2.pl

      18 maja 2017 o 19:21

      Mr „Nie do obrony w dzisiejszej NBA” od czasu powrotu do Cavs jest 2-4 przeciwko Kawhi’owi i tylko raz przekroczył na nim 30 punktów. James jest świetny ale nie róbmy z niego Boga za masakrowanie w playoffs wschodu zespołów grubo poniżej potencjału Cavs. Na razie robi plan minimum.

      Lubię to: 3
  8. grasshooper

    18 maja 2017 o 13:24

    Tyle właśnie znaczy przewaga parkietu dla Celtics.Potwierdziło się to co przewidywałem na początku playoffs, wymęczeni serią z Wizards teraz muszą się mierzyć z wypoczętymi Cavs, co sami zresztą im umożliwili.Trudno też cokolwiek ugrać jeśli zaczynasz mecz w pieluchomajtkach bo twoi najlepsi gracze są tak wystraszeni, że nie potrafią trafić nic.Spod kosza, z rzutów wolnych z dystansu.A kiedy w połowie 2 kwarty podano statystyki zbiórek 21-9 tylko zaśmiałem się pod nosem i odpaliłem Walking dead.Trupy okazały się bardziej wamagajace niż gracze Celtics.

    Lubię to: 2
  9. Clouddead

    18 maja 2017 o 13:48

    Parę osób już to pisało, ale widzę, że wrażenia podobne. To jakbyś pozwolił porzucać trochę piłką małolatom z dorosłymi, ale dorośli nie chcieli się bawić. Martwią tylko dwie rzeczy. Póki co tragiczne playoffy Kyrie’go. Na razie Irving nie jest potrzebny, żeby wygrywać, ale na Warriors musi się obudzić. Po drugie obawiam się trochę, że jak już będzie 0-2 po meczach w Bostonie, do czego nieuchronnie zmierzamy to C’s zaczną polowanie na kości i jakiś redneck Olynyk znowu coś komuś wyrwie.

    Lubię to: 5
  10. Paszczak

    18 maja 2017 o 15:51

    Flesz dotyczył meczu numer 1 finałów konferencji wschodniej, a odnoszę wrażenie, że większość komentarzy odnosi się do finałów Warriors – Cavaliers.

    Lubię to: 3
    • Kudlaty

      18 maja 2017 o 17:52

      Bo to jedyna runda, której nie jesteśmy pewni. Cała reszta była już rozstrzygnięta we wrześniu :D

      Lubię to: 1
      • the_pi@o2.pl

        18 maja 2017 o 19:26

        Poważnie sądzisz, że Zaza od tylu miesięcy miał ustabilizowane podchodzenie pod rzucającego?

        Lubię to: 2
        • Kudlaty

          18 maja 2017 o 22:53

          A gdzieś tak napisałem?

          Chodziło mi raczej o to, że od września mówimy o finałach GSW vs Cavs. I wszystko do tego zmierza. W tym momencie bez cienia wątpliwości.

          Lubię to: 0
          • the_pi@o2.pl

            19 maja 2017 o 01:06

            Póki co nic co wydarzyło się na boisku nie zmierzało do tego, żeby GSW mieli bez problemów pokonać Spurs (co oczywiście nie oznacza, że by nie pokonali). Dopiero grając przeciwko SA bez dwóch starterów (najlepszego i drugiego/trzeciego najlepszego) GS zaczęło dominować tą serię. Kontuzje w Spurs to nie problem Warriors i jeśli wygrają to zasłużenie, ale nie piszmy, że potwierdziło się to co od września było mówione. Mówiło się, że GS wygra bo będą poza zasięgiem przeciwników, a nie, że wygra bo przeciwnicy nie będą zdrowi.

            Lubię to: 0
    • lfrancik@gmail.com

      18 maja 2017 o 20:02

      dokładnie. Pierdolenie o tym, że będzie sweep 3 tygodnie przed finałami,kto jest lepszy w danym matchupie itd. mozna sobie między bajki włożyć. Tutaj będzie decydowała dyspozycji dnia i usprawnienia jakie zespoły będą robiły po danych meczach, ale jak to w Polsce sami kurwa wróżbici :)

      Lubię to: 2

Skomentuj