Dniówka: Celtics walczą o życie w Chicago


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 21 kwietnia 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

To był koniec stycznia, kiedy Jimmy Butler i Dwyane Wade po kolejnej porażce narzekali na swoich młodszych kolegów, w których obronie stanął Rajon Rondo, zarzucając z kolei gwiazdorom drużyny, że nie zachowują się jak przystało na liderów. Zrobiło się nerwowo w Chicago i wydawało się, że może to skończyć się rozbiciem zespołu przed trade deadline.

Rondo niemal na pewno miał odejść, a coraz głośniej mówiło się też o możliwym transferze Butlera. Ostatecznie obaj zostali w Chicago, ale nic się nie poprawiało i kiedy na początku marca Bulls zaliczyli serię porażek, zaczęli zmierzać w stronę szybkich wakacji. Brakowało im chemii, trener nie potrafił poukładać zespołu, liderzy zawodzili (do tego Wade wypadł z gry) i wszystko się spytało… Ale terminarz im sprzyjał i prześlizgnęli się do playoffów dzięki wygranemu tie-breakerowi z Heat, a teraz nagle prowadzą 2-0 w pierwszej rundzie.

Bulls są najbardziej nieprzewidywalną drużyną sezonu, stali się największą niespodzianką tych playoffów i wygląda to trochę tak, jakby zamienili się miejscami z Celtics, którzy w pewnym stopniu przejęli ich rolę. Podczas gdy Bulls są dobrze funkcjonującym zespołem, który gra razem, ma mnóstwo energii, może liczyć na swoich liderów (nagle Three Alphas rzeczywiście wyglądają jak samce alfa, wspólnie rządząc na parkiecie) i dostaje też wsparcie zadaniowców, ekipa z Bostonu zawodzi niemal na każdym polu. Brakuje im przywództwa, woli walki, charakteru i coachingu, bo Brad Stevens jest ogrywany przez Freda Hoiberga.

Oczywiście dużą rolę w tym wszystkim odgrywa rodzinna tragedia Isaiaha Thomasa, który stara się pomóc drużynie, ale – co w pełni zrozumiałe – nie ma swojej normalnej energii i koncentracji, co było chociażby widać po aż 6 pudłach na linii rzutów wolnych w drugim meczu (najwięcej w sezonie, w którym ma skuteczność 91%). Natomiast reszta drużyny tak bardzo próbowała wesprzeć swojego lidera w tym trudnym momencie jego życia, że zapomnieli, że mają pracę do wykonania na boisku. Dali się zupełnie zdominować i wyglądali jak banda mięczaków.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

6

Komentarze

  1. Oskar Pilch

    21 kwietnia 2017 o 15:08

    Szykuje się najciekawsza noc PO dotychczas. Ogień x3.

    Lubię to: 18
  2. The King in the Fourth

    21 kwietnia 2017 o 15:24

    Primo: IT nie trafił sześciu wolnych.
    Secundo: Akurat Brad Stevens wydaje się najmniej winny. Cała drużyna wygląda jakby im się nie chciało, spóźnieni w obronie, nieskuteczni. ~28% w rzutach spot-up.
    Nie wiem gdzie tu wina Stevensa? Który IMO jest ogrywany przez Rondo, a nie przez Hoiberga.

    Lubię to: 9
    • Komin

      21 kwietnia 2017 o 16:53

      Brad nie jest ogrywany, bo po prostu nie ma czym grać. Obecnie rotacja C’s ma 4 grających i walczących graczy + jakies tam cośtamy w zielonych koszulkach.

      Lubię to: 7
  3. Mariusz Babral

    21 kwietnia 2017 o 18:03

    Palma świetna, mogę tak słuchać was codziennie. Maciej co to za mix piosenki Ka$hy jest fantastyczny. PO ’14 w myślach i ciary na plecach.

    Lubię to: 0
  4. Ceballos

    21 kwietnia 2017 o 18:53

    No i lipa. Rondo złamał kciuk

    Lubię to: 0

Skomentuj