Wake-Up: 51 punktów Westbrooka. 2-0 dla Rockets, Wizards i Warriors


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 20 kwietnia 2017
fot. League Pass

fot. League Pass

Wizards po meczu walki zapewnili sobie drugie zwycięstwo, Warriors zrobili blowut, a najbardziej imponująca była wygrana Rockets.

Atlanta @ Washington 101:109 (0-2)
Oklahoma City @ Houston 111:115 (0-2)
Portland @ Golden State 81:110 (0-2)

Thunder odpowiedzieli po laniu jakie otrzymali w pierwszym spotkaniu i od samego początku przyszli do gry. Mieli dużo więcej energii, byli aktywni w walce na tablicach i wykorzystywali swoją przewagę wzrostu, a do tego prowadził ich fenomenalny Russell Westbrook.

Goście szybko uzyskali prowadzenie i kontrolowali mecz przez pierwsze trzy kwarty. Westbrook już w pierwszej połowie miał tyle samo punktów, co w pierwszym meczu i tylko dwóch zbiórek brakowało mu do triple-double, ale kiedy zeszedł na ławkę pod koniec trzeciej kwarty, Rockets wykorzystali ten moment i wreszcie udało im się zrobić run, którym zbliżyli się do Thunder. Natomiast w czwartej kwarcie w końcu wstrzelili się zza łuku (5/9, po 6/20 wcześniej) i przejęli prowadzenie. Mogli liczyć nie tylko na Jamesa Hardena, trafiali też Eric Gordon, Patrick Beverley, Lou Williams i gospodarze przypomnieli o swoich ofensywnych możliwościach, podczas gdy po drugiej stronie parkietu Westbrook próbował odpowiedzieć kolejnymi indywidualnymi akcjami, forsując rzuty, które przestały mu wpadać.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

27

Komentarze

  1. Pitras

    20 kwietnia 2017 o 07:50

    To jest straszne gdy w Rockets z ławki wchodzą Lou i Gordon robiąc splash, kiedy Oklahoma nie ma tak naprawdę regularnej drugiej opcji.

    W nadchodzących meczach Donovana czeka niełatwa sztuka rzeźbienia w gównie.

    Lubię to: 15
    • lukostro

      20 kwietnia 2017 o 07:58

      Co tu można rzeźbić? Może jedynie liczyć, że Rockets nie siądzie trójka i w tym upatrywać szansy na wygranie jakiegokolwiek meczu. Wydaje mi się, że w OKC jest za mało opcji, żeby cokolwiek zawalczyć z Rockets.

      Lubię to: 5
    • Neithan

      20 kwietnia 2017 o 08:24

      Brak drugiej opcji to także efekt grania na sezon ze średnimi TD. Jeśli przez długie minuty 82 spotkań jesteś statystą, w obronie pamiętającym żeby nie zabrać przypadkiem liderowi zbiórki, a w ataku robiącym mu miejsce na penetracje to nawet sensowny grajek jak Dipo staje się jedynie rollsem i tłem dla lidera.

      Lubię to: 45
      • PrzEMO

        20 kwietnia 2017 o 09:39

        Z drugiej strony ten sensowny grajek Oladipo grał prawie 12 minut na mecz bez Westbrooka, co w mojej ocenie jest wystarczającą ilością, aby mógł pokazać, że może być drugą opcją. Niestety pokazał raczej, że tą drugą opcją nie jest.

        Lubię to: 11
      • xyz

        20 kwietnia 2017 o 10:10

        Generalnie nie ma co się spieszyć z wyciąganiem wniosków. Pamiętacie jak było w zeszłych playoffach? Serie potrafią zmieniać się bardzo szybko. A co do zbiórek, to OKC po tych Westbrooka miała wyższa skuteczność z gry niż kiedy zbierali inni zawodnicy, tak więc myślę że był to bardziej element gameplanu niż na siłę wymuszone zbieranie triple doubles.

        Lubię to: 3
      • Pitras

        20 kwietnia 2017 o 16:20

        ???????

        Lubię to: 0
  2. Lucek71

    20 kwietnia 2017 o 08:20

    Kto ma szerszą autostradę do finałów konferencji, Cavs czy GSW?

    Lubię to: 0
  3. Mernoc

    20 kwietnia 2017 o 08:56

    Widzę, że Russell Westbrook numer na koszulce wybrał nieprzypadkowo.
    Jest to liczba tytułów mistrzowskich jakie zdobędzie w karierze :D

    Lubię to: 5
    • ligamentum

      20 kwietnia 2017 o 09:44

      O cholera cóż za błyskotliwość. Jeszcze napisz, że Lebron wybrał 23, bo wiedział, że tylko w ten sposób będzie jak Jordan.

      Lubię to: 20
      • Mernoc

        20 kwietnia 2017 o 10:29

        Ech, potrollować już nie można.
        Inna kwestia, że sposób gry Westbrooka pierścieni nie zapowiada.

        Lubię to: 5
        • bon3s

          20 kwietnia 2017 o 12:06

          To chyba prawda. Nie wiem czy suma talentu jakiejkolwiek obecnej gwiazdy nba sumuje się z talentem Westa. Może otoczenie go strzelcami za 3 ma sens ale ciągle to nie będzie drużyna na pierścień. Tym bardziej że „era Westrbrooka” nakłada się na erę Warriors.

          Lubię to: 2
  4. k1x

    20 kwietnia 2017 o 09:47

    Przychodzą PO i jak co roku w głowie Russela włącza się lampka ‚ja kontra cały świat’.

    Lubię to: 1
    • Yossarian

      20 kwietnia 2017 o 10:57

      Ta lampka jest włączona u Russa cały czas. Nawet jego styl ubierania na to wskazuje. Jak inni w NBA robią Zig, to Russ robi Zag – parafrazując klasyka.

      Lubię to: 4
  5. yerzol

    20 kwietnia 2017 o 10:02

    Russ zapewne dostanie nagrodę MVP. Zapewne w serii z Rockets wykręci jeszcze co najmniej jedno TD. Zapewne spierdoli koncertowo nie jedną końcówkę meczu, rzucając na siłę raz za razem swoje cegłówki. Zapewne Thunder odpadną…

    Wierzyłem, oglądając ten sezon regularny, że gość się zmienił, wyciągnął wnioski itd. Dostrzegałem symptomy tej zmiany a może się tylko oszukiwałem przez ten cały hype na sezon a la OSCAR? Nie wiem już sam. Ale dziś wrócił stary Westbrick – Me against The World. Stary Westbrick wygra może jeden, może nawet dwa mecze z Rockets, ale całej serii już nie…

    14 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty, 5 bloków i przechwyt w 35 minut gry – to nie Draymond Green to Marcin Gortat. Szacunek. Ciężka praca popłaca. Brawo. Czapki z głów przed Marcinem.

    Lubię to: 25
    • xyz

      20 kwietnia 2017 o 11:27

      Zgadzam się brawa dla Marcina. Z westbrookiem jednak nie przesądzał bym już wszystkiego. Następny mecz to dla OKC mecz o wszystko, ale też nie bez przyczyny mówi się że seria zaczyna się naprawdę dopiero jak ktoś wygra na wyjeździe. Poczekajmy chociaż na game 3, a jeśli Oklahoma wygra to i na game 4.

      Lubię to: 0
      • yerzol

        20 kwietnia 2017 o 12:22

        Ja też nie przesądzam definitywnie, zwłaszcza zeszłoroczne PO nauczyły mnie większej pokory w tym względzie… ale takie mam dziwne odczucie, że tak grający Westbroży pogrzebie ten sezon OKC.

        Tym bardziej, że ten mecz był do wygrania. I wszystko do Q4 wskazywało na to, że OKC przełamie Rakiety. Aż tu nagle… RW zaczął budować dom…

        Lubię to: 5
  6. vonziu

    20 kwietnia 2017 o 11:48

    Gortat i Morris to takie jaja Wizards. Widać, że ich toughness udziela się również innym zawodnikom. Jestem ogromnie dumny z Polish Hammera!

    Lubię to: 9
  7. adusiek890@wp.pl

    20 kwietnia 2017 o 11:49

    Westbrick był fatalny w tym meczu. Nie mogłem patrzeć jak ignorował ludzi. Widzę wolnego McDermotta w rogu? Aj tam lepiej rzucę super kontestowaną 2 bo dlaczego nie? Masakra.

    Lubię to: 2
  8. Pikiel

    20 kwietnia 2017 o 13:17

    Zajebiscie sie patrzy na Gortata w tej serii. A takie mielismy obawy po sezonie ze jest done.
    Szacun za spiecie dupy Marcin! Tak trzymac!

    Lubię to: 9

Skomentuj