Szósty Gracz zapowiada I rundę play-offów NBA 2017: (2) Cleveland Cavaliers vs. (7) Indiana Pacers


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 15 kwietnia 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Już dziś o godzinie 21:00 rusza pierwsza seria playoffów NBA 2017. Seria, która przywróci nam wielką rywalizację  LeBrona Jamesa i Paula George’a. Obecna Indiana Pacers to jednak zupełnie inny zespół, niż ten, który trzykrotnie postawił się Jamesowi w playoffach 2012, 2013 i 2014.

Sam James zresztą gra już nie w Miami, tylko w Cleveland. To też inny zespół, choć w ostatnich miesiącach sezonu pokazywał oznaki podobne do ostatniej drużyny Heat, w której grał LeBron. Czy Pacers can make chump meat out of the maestro?

Przypominamy i zachęcamy Was do zostawiania swoich typów na wszystkie pary I rundy TUTAJ. Do wygrania nagrody i satysfakcja!


Adam Szczepański: Cavaliers rozpoczynają decydującą fazę walki o obronę tytułu w momencie, w którym nie wyglądają jak faworyt do mistrzostwa. Ich defensywa zawodziła przez cały sezon (22. efektywność defensywna), ale od przerwy na All-Star Weekend mieli drugą najgorszą obronę w całej lidze, tylko minimalnie wyprzedzając tankujących Lakers. Cavaliers grali wreszcie w pełnym składzie, ale spisywali się wyjątkowo słabo, zaliczyli kilka kompromitujących porażek i uzyskali ujemny bilans 12-15. Co więcej, nawet mimo tego, że wygrali ważny mecz w Bostonie, potem nie potrafili utrzymać przewagi i na finiszu oddali pozycję lidera na Wschodzie. W ten sposób dali swoim rywalom nadzieję, że nie są tak silni, jak rok temu i że tym razem mogą być do pokonania. Może nadszedł ten moment, w którym wreszcie uda się zatrzymać dominację LeBrona Jamesa, przerywając jego serię występów w Finałach?

Zwłaszcza, że James ma już swoje lata, a w tym sezonie rozegrał najwięcej minut w fazie zasadniczej od czasu powrotu do Cleveland. Był liderem NBA pod względem minut na mecz ze średnią 37.8, więc może mieć już nieco mniej sił na playoffy? To coś, czego będą się trzymać wszystkie pozostałe drużyny przystępujące do playoffów na Wschodzie. Ta słaba końcówka może okazać się jednak tylko zasłoną dymną. LeBron nadal jest najlepszym zawodnikiem na świecie, a dopóki Cavs rzeczywiście nie pokażą swojej słabości w tej najważniejszej fazie rozgrywek, nie mamy powodów, żeby w nich wątpić. Nie po tym, co zrobili rok temu. Udowodnili, że mają ten switch, a też doświadczenia poprzednich lat pokazują, że wręcz potrzebują takich trudnych momentów, muszą trochę czuć się postawieni pod ścianą, żeby odbić się i wejść na najwyższy poziom.

Tego wyższego poziomu (ale oczywiście w innej skali) będą szukali również Pacers, bo oni także mieli rozczarowujący sezon, choć w ich przypadku finisz był całkiem obiecujący. Pojawienie się Lance’a Stephensona dodało im potrzebnej energii, a Paul George rozstrzelał się i od połowy marca zdobywał średnio prawie 30 punktów. Wreszcie PG-13 grał na miarę tego, co sam zapowiadał przed sezonem, gdy mówił o włączeniu się w walkę o MVP. Wtedy też mówił, że chce znowu być najpoważniejszym rywalem LeBrona na Wschodzie i o tej rywalizacji przypomnieliśmy sobie na początku kwietnia, kiedy stoczyli wielki pojedynek w Cleveland. Teraz będą mogli to kontynuować w pierwszej rundzie i można być pewnym, że George stanie na wysokości zadania. Bo jest to coś, na co czekał. Po dwóch latach przerwy, znowu w playoffach obejrzymy rywalizację, która jeszcze nie tak dawno temu była najważniejszą w tej części NBA. Swoją rolę ponownie odegra też w niej Stephenson, co niemal gwarantuje, że emocji w tej serii nie zabraknie. Cavaliers 4-1

Maciej Kwiatkowski: Cleveland Cavaliers mogą się znudzić w tej serii, a Paul George wkurwić. George – nie Kevin Durant i nie Kawhi Leonard – może być najlepszą szansą NBA, żeby w playoffowej serii zagrać z LeBronem Jamesem na remis. Ale poza tym, Indianie Pacers brakuje talentu po obu stronach boiska, by móc na serio rywalizować z obrońcami tytułu. Tym bardziej, że kontuzjowani Glenn Robinson III i Al Jefferson przydaliby się Pacers w tej serii. Zwłaszcza ten drugi mógłby spełnić kluczową rolę przeciwko rezerwowym lineupom Cleveland.

Cavaliers nawet nie potrzebują Jamesa, żeby punktować Indianę. W dwóch meczach, w których zagrał Thaddeus Young, Kevin Love przechodził z nim do lewego post-up i w końcu Pacers musieli zacząć podwajać nie pierwszą, nie drugą, ale trzecią opcję ofensywną rywala. W jednym ze spotkań, w których Young nie zagrał, Kyrie Irving poszedł w trzy z rzędu posiadania, w których po prostu zdobywał punkty po pick-and-rollu z pull-up jumperów z półdystansu przeciwko cofniętemu do obręczy Mylesowi Turnerowi.

Wyższe tempo jest po stronie Cleveland i będą szukać szybkich trójek. James będzie szukał zasłon od Irvinga, żeby zdjąć z siebie George’a. Cavaliers zaczną serię najprawdopodobniej z JR’em Smithem w piątce, ale Iman Shumpert zaczął dwa mecze sezonu regularnego z Indianą – w jednym to on krył Jeffa Teague’a, a w drugim George’a.

Pacers nie chcą i nie mogą grać szybko. Nie mogą też przesadzać z pomocą w obronie. W ataku powinni w co najmniej co drugim posiadaniu szukać szans, żeby atakować Irvinga (w pozostałych Love’a). Kyrie ma w głowie dziwną koncepcję obrony, w której daje się minąć, obraca się do kosza, zostawia gracza, zostawia piłkę, obraca się w drugą stronę i kryje obwód. Pacers powinni jechać w niego równo Teague’m, Monta Ellisem czy George’m. Irving nie ma kogo kryć w pierwszej piątce Indiany.

Indianie pozostaje liczyć na to, że Cavaliers po pierwszym, drugim meczu, gdy niewątpliwie pokażą playoffowy switch i będą co najmniej bardziej aktywni umysłowo w obronie, wrócą do bimbania:

fot. NBA League Pass

fot. NBA League Pass

Tak jak np tu powyżej, gdy najlepszy koszykarz na świecie położył się na kocu, zostawiając w prawym rogu przez kilka długich sekund niepilnowanego Robinsona.

Ale jeżeli to się nie stanie, jeżeli Cavaliers nie stracą koncentracji po drugim meczu, ta seria będzie krótka. Może nawet krótsza, niż wielu myśli. Może krótsza, niż ja myślę. Może krótsza, niż Adam myśli. Może też krótsza, niż Piotrek myśli. Cavaliers 4-1.

Piotr Sitarz: Jeśli LeBron James ma wszystko pod kontrolą – kontrolna również będzie ta seria. Jeśli nie – Cavaliers zostaną królami dramy. Tyronn Lue myśli o tym w jaki sposób ograniczyć Lance’a Stephensona w rezerwowych lineupach, jak bronić Paula George na ball-screens, na których przeważnie oddaje rzut i czy Kyrie Irving zatrzyma Jeffa Teague’a (tj. nie pozwoli minąć się w każdym posiadaniu). To dobra okazja dla Cavaliers, żeby w tyle zostawić sezon regularny i przy tym trzymać Jamesa na 35-36 minutach gry w 4-5 meczach, spinając się na nie od samego początku. Zakładam, że Cavs zrobią spodziewany switch, że koncentracja w obronie będzie na wyższym poziomie, a błędy jak to błędy – przytrafią się, ale nie będą regułą. Kevin Love mając regularny odpoczynek powinien wróci do formy z grudnia i wygrać matchup z Thaddeusem Youngiem i Mylesem Turnerem, którego Nate McMillan będzie chciał mieć w akcjach pick-and-pop z Paulem Georgem. To potencjalnie najlepsze zagranie Indiany jeśli LeBron zagra na minimum wysiłku w obronie, a Turner – przed postawieniem zasłony – wymusi taką zmianę krycia, aby mieć na sobie Kevina Love’a. Pary Irving – Love, James – Love to po sezonie regularnym minusowe duety w obronie pick-and-roll, a biorąc pod uwagę, że często bronią freestylem, tj. nie pokazują regularnego schematu, ball-handlerzy Indiany powinni korzystać z ich niefrasobliwości. Ale….

Jeff Teague ma problemy z lewą kostką – będzie dostępny w Game 1 – i chociaż wreszcie gra obok zawodnika, który potrafi przejmować mecze i co najważniejsze piłkę w ostatnich sekundach posiadania, to zdobywa tylko 0.97 PPP w akcjach spot-up – rok temu w Atlancie aż 1.37 PPP . To komplikuje wszelkie akcje pick-and-roll i pick-and-pop 3/4, 4/5 z dwójką George – Turner na wysokich pozycjach. Od października brak strzelców wokół zmusza George’a do oddawania rzutów i Pacers będą mieć kłopot z rozruszaniem obrony Cavaliers podaniami, wyłapaniem błędów w rotacji pomiędzy Irvingiem i J.R Smithem, atakowaniem close-outów w wykonaniu Love’a. Obrona Cavs może długo trzymać się przy życiu, sprawiać wrażenie „naprawionej”, głównie ze względu na ofensywną indolencję przeciętnego, zarówno w ataku jak i obronie, zespołu, który na pierwszy plan wysunie grę po stronie (atak lub obrona), po której widać efekty.

Defensywny schemat Indiany zacznie się na dystansie i George wsparty Stephensonem – i może CJ’em Milesem – powinien kryć LeBrona jakby każdy mecz był tym siódmym, tym ostatnim, zatrzymując go na lepszych niż 14 celnych rzutów z 27 jakie James oddał kryty bezpośrednio przez niego w meczach sezonu regularnego. Potencjalnie najlepszy matchup całej pierwszej rundy, bo po obu stronach parkietu, może nam jednak uciec przez rezerwowych Indiany, na których będzie grał James. Per 100 posiadań ławka Pacers była gorsza od rywali o 4.6 punktu – 28. miejsce w lidze. Al Jefferson, który wciąż jest interesującą opcją na bloku nie grał ostatnio przez kłopoty ze skręconą kostką i Indiana traci, przynajmniej na papierze, low-post kontrę na lineupy Cavs z centrem LeBronem (i te z T.Thompsonem jako jedynym wysokim). Para Brooks – Seraphin nie powinna wygrać z duetem Williams – Frye, Lance Stephenson na pewno będzie elektryzującym matchupem, prowokującym etc, ale nie chcesz oglądać lineupów, w których obok niego gra Monta Ellis. Paul George nawet jeśli zagra kozacką serię, ma za mało wsparcia, żeby sprawić sensację. Nic ponad “wyrównaną” serię, która skończy się w góra 5 meczach. Cavaliers 4-1.

28

Komentarze

  1. bulls2006pch24

    15 kwietnia 2017 o 12:28

    Indiana ma PG i kilku innych dobrych graczy, a także historię pojedynków z LJ. To może dać im więcej niż jedno zwycięstwo, zwłaszcza w sytuacji gdy problemy zdrowotne mają Irving i Love, a cała drużyna Cavs jest bez formy i gry w obronie. Rok temu PG nie dał się łatwo pokonać w play offs, a zespół miał słabszy. To może być dość ciekawa seria. Pytanie jakimi graczami w tej serii będą Teague, Turner i Young

    Lubię to: 4
  2. Angel of Goodness

    15 kwietnia 2017 o 12:39

    Król po raz kolejny wystawia nas na próbę …

    Niewierni wątpiący po raz kolejny zostaną strąceni w czeluści, a wierni czciciele zostaną wywyższeni i doznają ukojenia.
    „I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę”

    Lubię to: 29
  3. vreen

    15 kwietnia 2017 o 23:20

    niekoniecznie wygranej serii, ale ciekawe/intrygujące/sympatyczne jest to, że nagle/aktualnie, po kilku latach, zaczyna się kibicować Lance’owi, takich historii/ludzi wciąż trzeba tej lidze

    Lubię to: 0
  4. dlewandowskidariusz@gmail.com

    15 kwietnia 2017 o 23:54

    Mieli to!!!!! Ale spieprzyli!!! Indiana czemu?!?!

    Lubię to: 2
  5. psiepole@poczta.onet.pl

    16 kwietnia 2017 o 00:44

    gdyż Bron-Bron podjął właściwą decyzcję w obronie w ostatniej akcji.

    Lubię to: 1
    • psiepole@poczta.onet.pl

      16 kwietnia 2017 o 00:58

      i gdyby to był King James to podałby do Lanca pod kosz
      i byłaby to zła decyzja.

      Lubię to: 2

Skomentuj