Bielecki: Yogi znów poluje na kosze


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 17 lutego 2017
fot. Instagram

fot. Instagram

30. stycznia 1961 roku na ekrany amerykańskiej telewizji weszła bajka o Misiu Yogim, który pałał się drobnymi kradzieżami koszy piknikowych. Równo 56 lat później, Kevin Duane Ferrell Jr., ledwie kilkadziesiąt godzin po tym jak przygotowywał się do rozegrania kolejnego meczu dla Long Island Nets w D-League, gra najwięcej minut spośród graczy Dallas Mavericks w spotkaniu przeciwko mistrzom NBA i raz po raz kradnie kosze Kyriemu Irvingowi, ustanawiając swój ówczesny rekord kariery i prowadząc zespół z Teksasu do sensacyjnej wygranej. Nie bez przyczyny mówią na niego „Yogi”.

Urodzony 9. maja 1993 roku w Greenfield, w stanie Indiana, Ferrell, w wieku 10-ciu lat został uznany przez Hoop Scoop największym talentem swojej klasy. Rodzice Kevina oprawili i powiesili to zestawienie w domu. Mający poniżej półtora metra wzrostu zawodnik  miał już w swoim arsenale crossover, rzut z biegu i podania jedną ręką.

Ranking ten przyniósł jednak więcej szkody, niż pożytku. Yogi stał się celem. Zawodnicy drużyn przeciwnych specjalnie mobilizowali się, by uprzykrzyć życie „temu dzieciakowi z numerem jeden w kraju”. Trenerzy ustawiali obronę tak, by niemal całkowicie skupiała się na – nawet jeszcze nie – nastoletnim graczu. To spowodowało, że dziesięciolatek stracił część zapału do gry w koszykówkę, a jednocześnie powiększało się jego ego.

„Jesteś nikim” – krzyczał w jakiejś braterskiej sprzeczce Kaleb, młodszy z braci Ferrell. „Wygoogluj mnie” – zripostował natychmiast Yogi.

„Yogi chodził nieco nadęty, zmieniła się jego osobowość. Nie był tak skupiony jak kiedyś” – opowiada tata, Kevin Ferrell.

Ranking Hoop Scoop już niegdyś stłamsił przyszłość jednego z prospektów, a konkretnie 14-letniego Demetriusa Walkera, który nigdy nie był w stanie wznieść swojej gry na poziom towarzyszącego hype’u. Trener Walkera bardziej zainteresowany był przekuwaniem tego zainteresowania na kontrakty reklamowe, niż rozwojem swojego gracza, niegdyś nazywanego „Kolejnym LeBronem Jamesem”. Dziś o Walkerze właściwie słuch zaginął. Swoją best-sellerową książkę poświęcił temu tematowi George Dohrmann, zdobywca Pulitzera.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

38

Komentarze

  1. Lucek71

    17 lutego 2017 o 17:42

    Fajne są takie historie, jak Yogiego czy Thomasa. Ciekawy artykuł, w pełni zasłużone serduszko.

    Lubię to: 17
  2. Arek Aaron rzutzdystansu.wordpress.com

    17 lutego 2017 o 18:20

    Historie zawodnikow to jak dla mnie najlepsze rzeczy na 6G. Tego typu artykuly sa rewelacyjne, kiedy je czytam przypomina mi sie zawsze zapach dopiero co kupionego „Magic Basketball” w kiosku pod blokiem.

    Lubię to: 27
  3. Kusiniak

    18 lutego 2017 o 08:46

    A z ciekawosci, na jaka kwote opiewa jego kontrakt?

    Lubię to: 0
  4. p4welp

    23 lutego 2017 o 16:31

    Jako fan MAVS mam nadzieję że pomoże w przebudowie. :)

    Lubię to: 0

Skomentuj