Flesz: Co ma zrobić 15 drużyn Wschodu w trade-deadline


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 14 lutego 2017
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Jeszcze tylko ponad tydzień pozostał do czwartkowego trade-deadline 2017. Choć ostatnimi laty w tym okresie nie zdarzają się wymiany z udziałem Top-25 graczy ligi, to gwiazdy Draftu 2017 mogą kilka drużyn zmusić do wciśnięcia resetu.

Oliwy do ognia dolewa fakt, że po 67% sezonu regularnego jest tylko 12 zwycięstw różnicy pomiędzy 6-tą, a 24-tą drużyną NBA. Około 15-18 teamów NBA jest więc w gruncie rzeczy nigdzie i w najbliższych 10 dniach może zdecydować czy chce być bliżej góry, czy jechać na dół. Nawet z numerami 6-8 czerwcowego draftu do wyjęcia mogą być zawodnicy z upside’m All-Star, jak Malik Monk czy Jonathan Isaac.

Nawet jeśli jednak znów nie przydarzą się w lutym wielkie wymiany, to powinno być wiele drobnych przetasowań. Drużyny z czołówki do 1. marca miały będą czas uzupełnić składy zawodnikami wykupionymi z kontraktów, a średniaki dodać w lutym do rotacji i uzupełnić braki. W tym momencie praktycznie tylko trzy drużyny – Brooklyn, Phoenix, Lakers – mogą zapomnieć o play-offach. Aż 27 zespołów wciąż jest w grze, włącznie z 76ers (4,5 meczu straty do 8. miejsca), Magic (5,5) i Timberwolves (4). Czy powinny chcieć być w grze? To już inna sprawa.

Znów obejrzałem od piątku niemal połowę rozegranych do dziś spotkań, ale w wielu z nich drużyny czekały już na All-Star przerwę. O wielu zespołach niewiele zresztą nowego da się już powiedzieć (Brandan Wright is back! Jak mocno jesteś podekscytowany?) W tym tygodniu we Fleszu we wtorek i w środę przedstawię więc największe potrzeby 30. drużyn NBA (wtorek – Wschód, środa – Zachód), a w czwartek i piątek konkretne propozycje wymian.


1. Cleveland Cavaliers (37-16). Dodać rezerwowego PG. LeBron James rozegrał dotychczas w tym sezonie tylko 50 minut więcej, niż miał na liczniku rok temu o tej samej porze. Jest jednak o kolejny rok starszy i w ostatnich 29 meczach sezonu Tyronn Lue koniecznie musi zacząć znajdować mu po 7-8 minut przerwy w każdej z połów, nawet kosztem zwycięstw. W Finałach z Warriors nie będzie już miał na kim odpoczywać w obronie. Będzie musiał kryć Kevina Duranta.

Dodanie (wreszcie!) rezerwowego playmakera tylko pomoże w tym oszczędzaniu Jamesa. Cavs oddali w poniedziałek do Charlotte Chrisa Andersena i zrobili jedno wolne miejsce w składzie. Mają w gruncie rzeczy dwa wolne miejsca, bo Derrick Williams jest na 10-dniowym kontrakcie. W tę sobotę 18 lutego wygasa największy wyjątek od wymiany z trzech, które mają Cavaliers (4,4 mln). Mogą przesunąć jeden z przyszłych drugorundowych picków do Utah Jazz, w zamian za jednego z ich rezerwowych rozgrywających, który pomógłby im po dwóch stronach parkietu (Shelvin Mack). Lub zaczekać na zwolnienia po trade-deadline (choć jest to ryzykowna droga, patrząc choćby na niepoddawanie się Dallas – Deron Williams – a kłopoty z kolanem Kevina Love’a mogą wymóc potrzebę zagospodarowania jednego z wolnych miejsc na gracza pod kosz).

2. Boston Celtics (36-19). Dodać zbierającego centra. Celtics praktycznie od startu sezonu są w dolnym rejestrze najlepiej zbierających w obronie drużyn ligi. Po 55 meczach zbierają 74,9% piłek (28m.) i choć zatrzymują rywali na 7. miejscu eFG% (50.7) – ich bardzo dobra pozycyjna obrona jest w stanie zatrzymać pierwszy rzut – to oddają punkty po ponowieniach, czyli drugim rzucie. Potrzeba tzw gang-rebounding (wszyscy gracze idą na deskę) z kolei osłabia tempo ich gry. Tylko pięć drużyn NBA potrzebuje więcej czasu niż Celtics, żeby zdobyć punkty po zbiórce w obronie. Al Horford jest poniżej przeciętnym zbierającym na swojej pozycji, podobnie Amir Johnson. Pociąg „DeMarcus Cousins” już odjechał, ale na Florydzie czeka na wymianę jego gorsza, czarnogórska wersja – bardzo dobry strzelec i bardzo dobry zbierający.

3. Washington Wizards (33-21). Dodać na ławkę kreatora na piłce. Wizards mają niewielkie możliwości dokonania wymiany – chyba, że nagle okaże się, że nie chcą płacić latem maksymalnych-lub-prawie-maksymalnych pieniędzy Otto Porterowi i przehandlują go teraz w lutym. W Konferencji Wschodniej to Wizards – obok Cavaliers – mogą być tym zespołem, który spróbuje zwabić któregoś ze zwolnionych w lutym graczy. Mają mnóstwo minut do rozdania z ławki rezerwowych. Aż 42% posiadania punktowe Trey’a Burke’a, to pick-and-roll, ale zdobywa w nich tylko 0,73 punktu na posiadanie. Tomas Satoransky nie jest lepszy (0.65).

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

35

Komentarze

  1. PrzEMO

    14 lutego 2017 o 09:54

    Maciek, w kontekście picku Wizards – pytałem kiedyś Adama o to, czy NYK mogą handlować swoim tegorocznym wyborem w 1. rundzie mimo, że oddali ten w 2016. Wg niego nie ma przeciwwskazań, jako iż zasada Stepiena dotyczy tylko przyszłych wyborów – a więc rozumiem to tak, że Wizards (jak i Knicks) mogą bez przeszkód handlować swoimi tegorocznymi wyborami.

    Lubię to: 1
  2. Kosma

    14 lutego 2017 o 09:58

    Mam nadzieję, że trade deadline będzie dla nas łaskawsze niż rok temu…

    Lubię to: 3
  3. Arek Aaron rzutzdystansu.wordpress.com

    14 lutego 2017 o 10:23

    Fajny artykuł i jeszcze fajniej, że będzie podsumowanie Zachodu :)

    Lubię to: 6
  4. Mac

    14 lutego 2017 o 10:26

    a moze tak Palma z jakims goscinnym wystepem, lub nawet samemu?
    nie powiemy zNYKowi..

    Lubię to: 33
  5. pabloboar

    14 lutego 2017 o 10:56

    Lou Williams do Wizards, aż się prosi

    Lubię to: 22
  6. Oskar Pilch

    14 lutego 2017 o 11:15

    R-Cov lub Bazemore do Thunder?

    Lubię to: 2
    • corso

      14 lutego 2017 o 11:33

      Covington? niech przybywa. A draftem bym się aż tak nie ekscytował.. który to miał obrodzić w dziesięciu All-Starów zdaniem redakcji? 2014 czy 2015?

      Lubię to: 14
  7. Zbykobyl

    14 lutego 2017 o 12:12

    BRANDAN WRIGHT!!!! <3 <3 <3
    https://www.youtube.com/watch?v=D7EO7HRdvUE

    Lubię to: 0
  8. Markos

    14 lutego 2017 o 14:34

    Uwielbiam takie teksty i rozważania transferowe. Nie ma nic lepszego niż bycie GMem z fotela!

    Lubię to: 6
    • vreen

      14 lutego 2017 o 14:58

      znaczy się mniemasz, że w realu robią to na stojąco?

      Lubię to: 4
      • Markos

        14 lutego 2017 o 15:05

        Mniemam, że robią to przy biurku z milionem notatek, statystyk i dokumentów.
        Chociaż patrząc na niektóre wymiany, to chyba faktycznie niektórzy robią je na stojąco. A to przecież praca – marzenie. Zaraz po byciu koszykarzem.

        Lubię to: 1
        • The Last Pick

          15 lutego 2017 o 12:17

          Tylko, że my nie mamy tutaj żadnej presji. Prawdziwi GMowie mają ją ogromną i muszą współpracować z wieloma zawodnikami i oczywiście trenerami. Wielu z nas by nie przyjęło propozycji takiej pracy z uwagi właśnie na ciśnienie. Chętnie przeczytałbym artykuł o kulisach pracy GMa. Na pewno o wielu rzeczach się nie wie bo to nie jest tylko zadzwonienie do Orlando i wzięcie Ibaki, Oladipo czy Harrisa.

          A taką pracę to ja tam bym przyjął, najwyżej zwolnili by mnie po tygodniu. Przynajmniej obejrzałbym kilka meczy na żywo :)

          Lubię to: 0
          • Markos

            15 lutego 2017 o 12:53

            Jasne, że tak, ale w każdej pracy jest stres. Jakbyś był sportowcem, to też byś odczuwał stres. A dla mnie ta praca jest fascynująca. I tez bardzo chętnie bym coś takiego przeczytał albo obejrzał np. koszykarski Moneyball.

            Lubię to: 0

Skomentuj