Dwunasty Gracz: Prawie wszystko już wiadomo (Podsumowanie Week 16)


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 27 grudnia 2016
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Maciej Kwiatkowski

Jeżeli powyżej nie ma zdjęcia Aarona Rodgersa to znaczy, że Karol wywalił. Próbowałem nie dać – bo który to byłby już raz w tym sezonie? – ale to bardzo ciężkie. To niezwykle ciężkie.

Jesteśmy och-tak-blisko, żeby wiedzieć już wszystko. Aaron Rodgers od pięciu tygodni gra na spektakularnym poziomie, Tom Brady od powrotu w Week 5 to poziom MVP, Matt Ryan robi to tylko trochę gorzej, ale od Week 1, a Dak Prescott i Dallas Cowboys raz jeszcze odpowiedzieli w wielkim stylu na porażkę w Week 14 w Nowym Jorku. Wielka rywalizacja Steelers i Ravens przyniosła za to zwycięstwo tym pierwszym w ostatnich sekundach po touchdownie Antonio Browna.

Ostatni weekend przyniósł jednak trzy poważne kontuzje, w tym jedną fatalną w skutkach dla Oakland Raiders, którzy ze złamaną kością strzałkową stracili swojego lidera Dereka Carra. Kość strzałkową złamał też Marcus Mariota i na pewno już nie zobaczymy w play-offach Tennessee Titans. Kości strzałkowe i piszczelowe połamał też receiver i special-teams player Seahawks Tyler Lockett.

AFC

  1. New England Patriots 13-2
  2. Oakland Raiders 12-3
  3. Pittsburgh Steelers 10-5
  4. Houston Texans 9-6
  5. Kansas City Chiefs 11-4
  6. Miami Dolphins 10-5

Po Week 16 znamy już wszystkich sześciu uczestników play-offów w AFC. Są to New England Patriots, Oakland Raiders, Pittsburgh Steelers, Houston Texans, Kansas City Chiefs i dzielnie walczący Miami Dolphins, którzy w Buffalo prawdopodobnie zwolnili z pracy Rexa Ryana.

Jeśli w Week 17 Patriots pokonają Dolphins, zapewnią sobie tym samym rozstawienie z nr 1. W przypadku porażki i zwycięstwa Raiders, to Oakland – teraz już z Mattem McGloinem jako QB – wygra sezon regularny w konferencji. Jeżeli jednak Raiders przegrają z Denver Broncos, a Chiefs pokonają u siebie San Diego Chargers, to Travis Kelce i jego team będą nr 2. Steelers i Texans na pewno już skończą sezon z rozstawieniami nr 3 i nr 4.

NFC

  1. Dallas Cowboys 13-2
  2. Atlanta Falcons 10-5
  3. Seattle Seahawks 9-5-1
  4. Green Bay Packers 9-6
  5. New York Giants 10-5
  6. Detroit Lions 9-6
  7. Washington Redskins 8-6-1
  8. Tampa Bay Buccaneers 8-7

W NFC poniedziałkowe zwycięstwo Cowboys z Detroit Lions sprawia, że w grze o Wild-Card pozostali jeszcze Washington Redskins i Tampa Bay Buccaneers.

Cowboys zapewnili sobie już tydzień temu nr 1. Natomiast Atlanta Falcons muszą w niedzielę pokonać u siebie New Orleans Saints, żeby pozostać numerem 2. Jeśli Falcons przegrają, nr 2 zostaną Seahawks, którzy najpewniej wygrają w San Francisco.

Dalej jest już dużo ciekawiej. Porażka Lions w Dallas sprawiła, że liderem NFC North zostali Packers. Niedzielne starcie Packers i Lions w Detroit – przesunięte na nocną porę „Sunday Night Football” – może być meczem o wielką stawkę. Choć nie musi nim być. Przegrany nie awansuje do play-offów, jeśli o 22:25 naszego czasu Redskins pokonają u siebie New York Giants.

Giants są już pewni rozstawienia z nr 5. Wygrana Redskins da im rozstawienie z nr 6, o ile mecz Lions-Packers nie zakończy się  potem remisem. Szanse Bucs są już tylko czyste matematyczne i zakładają szereg rozwiązań, które najprawdopodobniej się nie wydarzą.

Karol Górkiewicz:

Nie Maćku, nie zmieniłem obrazka, bo jedyne na co mógłbym zmienić to x-ray złamanej nogi Dereka Carra. Smuteczek bardzo :( Uznajmy, że mój typ na czarnego konia tego sezonu dotyczył regularnego sezonu, ale damn it, zacząłem im autentycznie kibicować.

Tymczasem zaraz mamy playoffy i jak widzicie powyżej tylko jedno miejsce nie jest jeszcze zapełnione. Właśnie dlatego moi drodzy ligi fantasy NFL trwają zazwyczaj 16 tygodni, a nie 17. Dużo zespołów będzie oszczędzać starterów w przyszłym tygodniu i sprawdzać swoje rezerwy. Zapowiedzieli to już Bills, którzy #BREAKING NEWS zwolnili braci Ryanów z pozycji coacha i defensywnego koordynatora, a ich QB w 17 tygodniu będzie EJ Manuel.

Maciek:

(7-8) Minnesota Vikings @ (9-6) Green Bay Packers 25-38

Pierwsza połowa sobotniego starcia Vikings i Packers (13-28) była jednym z najbardziej spektakularnym pokazów receiverów w tym sezonie. Jordy Nelson rywalizował akcja za akcję ze slot-receiverem Vikes Adamem Thielenem. Różnicę robił jednak genialny pod presją – passer-rating 139,2 – Aaron Rodgers. Kiedy Rodgers gra tak, jak w ostatnich pięciu tygodniach, nie ma lepszego gracza w NFL.

Rodgers rzucił 4 touchdowny na 347 jardów i wybiegał 5-ty, Nelson miał 2 z nich na 154 jardy i 9/11, gdy był targetowany. Nawet jeszcze półtora miesiąca temu – nie mówiąc o początku sezonu – wydawało się, że ta genialna koneksja już nie wróci, po straconym przez Nelsona sezonie 2015. To jednak jak Nelson w sobotę ułatwiał Rodgersowi pracę, było przerażające dla reszty NFC. Niech znajdzie się ten, który w najbliższą niedzielę postawi na Lions w starciu z Packers!

Ale to co Thielen – 12/14, career-high 202 jardy i 2 touchdowny – zrobił w odpowiedzi z Quintem Rollinsem (przeżuł go) i aż 353 pass-jardów ataku Minnesoty – flow jaki złapali w trzech kolejnych drive’ach pierwszej połowy – pokazuje, że nie można być pewnym tej podejrzanej cały sezon i przetrzebionej kontuzjami secondary Packers. I to nawet, gdy z przodu Clay Matthews sieje terror, rushując jako outside i inside linebacker.

Packers ewidentnie idą w górę i są w tym momencie jedną z trzech najlepszych drużyn w NFL. Głównie przez Wiadomo Kogo. Rodgers rzutem na taśmę próbuje zdobyć swoją 3. nagrodę MVP (2011, 2014).

(10-5) Miami Dolphins @ (7-8) Buffalo Bills 34-31 OT

Adam Gase zasługuje na bardzo realną nominację do Coach of the Year. Pamiętasz gdzie po Week 5 byli Dolphins z bilansem 1-4, bez running-game i z Ryanem Tannehillem zupełnie tracącym pewność siebie? To prawda, że w drodze do play-offów Dolphins pokonali tylko jeden +0.500 zespół (Steelers), ale prawda też, że wygrali dwa ostatnie mecze już bez kontuzjowanego Tannehilla i po czterech słabych tygodniach odnaleźli z powrotem wreszcie swoją run-game. Jeszcze dwa tygodnie temu mało kto przypuszczał, że wygrają w Buffalo.

57-jardowy run w dogrywce Jay’a Ajayi’ego dał dwa snapy później zwycięski field-goal. Rex Ryan w tamtym momencie prawdopodobnie stracił pracę, bo na boisku było wtedy tylko 10 obrońców Bills.

„That’ s the most ridiculous thing I’ ve ever seen and it should never happen but it did happen. And it cost us the game. That’ s how I’ ll look at it.”

Ajayi był spektakularny, zbierając 206 jardów z 32 carries. 143 z nich było po kontakcie. Ajayi został jednym z tylko 4 graczy w historii NFL, którzy w jednym sezonie zaliczyli 3 mecze na 200+jardów w grze biegowej. Dwa z tych meczów miał przeciwko Bills, którzy w niedzielę oczywiście odpowiedzieli 272 jardami swojej run-offense – jedynej rzeczy, która działała dla nich w tym sezonie.

Dwa ostatnie sezony przyniosły Buffalo regres defensywny z pierwszej piątki do końca drugiej dziesiątki ligi i pytania mam wrażenie nie powinny dotyczyć przyszłości Tyroda Taylora, tylko stanu i przyszłości obrony Buffalo.

Karol:

(8-7) Baltimore Ravens @ (10-5) Pittsburgh Steelers 27-31

Big Ben był baardzo up&down w tym meczu, Joe Flacco wraz z receiverami robili swoje, ale to Le’Veon Bell był real MVP tego meczu. Oglądając ten mecz miałem wrażenie, że Steelers powinni ograniczyć się tylko i wyłącznie do biegów i krótkich podań do Bella i ten mecz spokojnie wygrają. Pierwszy drive gospodarzy właśnie tak wyglądał – 6 z 9 zagrań to były właśnie akcje Bella w których co chwila zdobywał  7 czy 10 yardów. Nie liczyłem dokładnie, ale sytuacji w których defensywa Ravens zatrzymałaby running backa na mniej niż 2 yardy było mniej niż palców w jednej ręce. Moich zachwytów nad jego grą już trochę czytaliście, ale mam jeszcze jedną uwagę – mam wrażenie, że Bell czyta bloki przed sobą tak, jakby grał na konsoli bez przycisku turbo. Dopiero jak widzi swoją możliwość to robi klik i przyspiesza. Nie mam racji?

Steelers mają playoffy po raz kolejny i wydają się mieć wszystko by zagrozić Patriots w drodze po SuperBowl. Po 11 tygodniu mają najlepszą obronę w lidze, najlepszego gracza (Bell), jednego z najlepszych QB (Bena) i WR (Brown). W pierwszej rundzie czekają na nich prawdopodobnie Dolphins, z którymi w 6 tygodniu sobie nie dali rady, ale teraz są na pewno lepszą drużyną.

(8-7) Denver Broncos @ (11-4) Kansas City Chiefs 10-33

Chiefs przejechali się po przeciwnikach doprowadzając do sytuacji w której żaden z uczestników poprzedniego SuperBowl nie znalazł się nawet w playoffach. Już w pierwszej kwarcie wygrywali 21-7 dziurawiąc raz po raz obronę mistrzów pojedynczymi zagraniami – Tyreek Hill, będący ich x-factorem w tym sezonie, na 70 yardów i Travis Kelce (pozdro dla K(i)elczan) 80 yardowym TD po bubble-screenie. To są właśnie te zagrania, których brakowało tym nudnym Chiefs, w tym, żeby grać o coś więcej. Hill jest dalej mało wykorzystywany i może mieć najwyższy procent touchdownów/yardów w stosunku do kontaktu z piłką w lidze. Kto wie, czy częściej nie będziemy tego widzieć w playoffs. Tymczasem na sam koniec meczu Andy Reid uraczył nas takim oto zagraniem, po którym DT Dontari Poe został najcięższym graczem, który rzucił TD w tej lidze ever. Kto zabroni się bawić?

Broncos kończą rozczarowujący sezon, który pokazał, że nawet po wygraniu SuperBowl, strata kilku starterów + brak gry biegowej odciążającej QB wystarcza, by kolejny sezon zupełnie się spaprał. Teraz przed nimi decyzja jak wzmocnić ofensywę, co dalej z wiekowym DeMarcusem Ware’m, któremu skończył się kontrakt i odpowiedź na pytanie, czy Gary Kubiak jest faktycznie dobrym trenerem.

Maciek:

(6-8-1) Arizona Cardinals @ (9-5-1) Seattle Seahawks 34-31

Arizona Cardinals mają 3 zwycięstwa w Seattle od 2013 roku. Reszta NFL też ma 3…

Ale w tej super-zaciętej w tym sezonie rywalizacji, to kicker Steven Hauschka praktycznie zabrał Seattle 2 wygrane w obu meczach z Arizoną. Najpierw w Week 7, w pamiętnym 6-6 po dogrywce, to Hauschka na 11 sekund przed jej końcem spudłował field-goal z 28 jardów na zwycięstwo. W niedzielę Hauschka did it again…

Na 60 sek. przed końcem, po dwóch touchdownach Seattle w odstępie dwóch minut, Hauschka przy 31-31 spudłował kopnięcie na podwyższenie. Carson Palmer zaczął drive Cards na swoim 25 jardzie i najpierw zaliczył incompletion do Davida Johnsona, ale zaraz znalazł go 13-jardowym podaniem, a za moment na 41 sek. przed końcem 29-jardowym podaniem znów znalazł swojego Mr Everything. Chandler Catanzaro, który też spudłował w Week 7 field-goal w ostatnich sekundach dogrywki, tym razem w ostatniej sekundzie trafił z 43 jardów.

Zastępujący Earla Thomasa free-safety Steven Terrell oraz corner Jeremy Lane byli największymi powodami już 3 porażki Seahawks w 5 ostatnich meczach. Oni i OCZYWIŚCIE najgorsza formacja futbolu amerykańskiego – teraz, gdy run-offense Minnesoty już skończyła sezon… – czyli linia ofensywna Seahawks. Nie tylko najgorsza, bo najgorsza, ale może dlatego najgorsza, bo jest to najtańsza linia ofensywna w futbolu.

To cud, że ci ludzie – lewy-tackle-a-jeszcze-dwa-lata-temu-koszykarz George Fant, lewy guard Mark Glowinski i prawy guard Germain Ifedi – nie zabili w tym sezonie Russella Wilsona. QB Seahawks mimo aż 5 sacków do przerwy (6 w całym meczu) był fenomenalny pod presją (passer-rating 135,8), praktycznie jednoręcznie wracając Seattle do tego meczu w końcówce. Linia ofensywna wyglądała jednak tak fatalnie, że Pete Carroll znów zostawiał Jimmy’ego Grahama jako szóstego w linii, zamiast używać go jako opcji z przodu.

I tylko można zachodzić w głowę, gdzie był przez cały sezon ten atak Arizony, który w dwóch ostatnich meczach – już będąc poza play-offami – wyprodukował 75 punktów. Nie tylko Johnson – 95 jardów dołem, 41 górą – ale JJ Nelson – 132 jardy – i Larry Fitzgerald z cudownym catchem w czwartej kwarcie, byli broniami dla Palmera. W tym zwłaszcza Nelson był tą jakże potrzebną i nieznalezioną przez cały sezon (Floyd? Brown?) bronią w podaniach down-field (80-jardowy TD).

Tematem jest jednak teraz już tylko Seattle.

Na chwilę przed play-offami Seahawks nie tylko mają kłopoty w swoim secondary, ale widać, że nie znajdą już tej gry biegowej, która zawsze była ich siłą. Doug Baldwin był znakomity górą na 171 jardów z 19 targetów, ale Thomas Rawls po obiecującym powrocie słabnie z tygodnia na tydzień. Absolutną rewelacją w trzeciej kwarcie stał się niejaki Alex Collins i jego świeże nogi – 28 jardów dołem z 7 carries, 4/4 górą na 19 jardów. Collins miał już swoje szanse w Week 14 z Green Bay, ale rookie nie wybawi tej formacji, która jest bardzo blisko tego, co w trakcie sezonu wydarzyło się w Minnesocie.

Bardzo, bardzo blisko…

(8-7) Tampa Bay Buccaneers @ (7-8) New Orleans Saints 24-31

Bucs przestali wymuszać straty i nie są w stanie wygrywać meczów. To różnica. Bo w Nowym Orleanie Jameis Winston pokazał, że nie jest jeszcze gotowy, by poprowadzić Bucs do play-offów.

Drugoroczny QB bardzo chciał to zrobić… Tak bardzo, że wrócił się do podejmowania ryzyka z rookie-sezonu i jeszcze z pierwszej części tego. Jego dwie interceptions w ręce Jairusa Byrda były jedna gorsza od drugiej. Zwłaszcza ten drugi pick, przy stanie 21-31 – po tym jak rzucił w poprzednim drivie dwa doskonałe podania pod presją – był jak harakiri dla ataku Tampy.

Ale współodpowiedzialnym za to co się stało w Nowym Orleanie jest Dirk Koeter. To trener Bucs w najważniejszym meczu sezonu dał DNP Dougowi Martinowi, który od czasu powrotu po kontuzji grał lepiej, niż mówiły o tym statystyki jardów na próbę. Runy Martina miały miejsce w dobrych momentach i pozwalały zachować balans, czytaj – nie zmuszać Winstona do ryzyka. Koetter, co więcej, już zapowiedział, że Martin nie zagra w Week 17 – nie wiadomo jakie są powody – i Top-5 runner sezonu 2015 może wiosną opuścić Tampę. Dziwne to wszystko.

Trzecim powodem porażki Bucs były kłopoty z zatrzymaniem run-offense Saints. Do tego wszystkiego linia ofensywna Saints oddała tylko jeden sack i trzy hurries. W najważniejszym meczu sezonu zawiedli Gerald McCoy, Kwon Alexander i cały front-7 Tampy.

Z trzecioroczniakiem Mikem Evansem jako Top-3 receiverem tego sezonu, z mimo-wszystko Winstonem i z trzeciorocznym tight-endem Cameronem Bratem – a także z utalentowaną obroną – Bucs są jednak drużyną, która może być czarnym koniem sezonu 2016. W tym musiałby wydarzyć się cud, aby wbili się jeszcze do play-offów.

Karol:

(8-7) Tennessee Titans @ (3-12) Jacksonville Jaguars 17-38

Ten mecz się skończył w momencie, gdy Marcus Mariota został zwieziony z boiska ze złamaną nogą. Ma pauzować 5-6 miesięcy po operacji i to jest strasznie smutne, bo najzwyczajniej w świecie zasłużył na te playoffy. Titans muszą teraz wzmocnić przede wszystkim secondary, bo mimo tego, że ich najwięcej zarabiający zawodnik to corner – Jason McCourty, jest to ich najsłabszy punkt. Szkoda tylko tego, że Mariota musi się leczyć, zamiast dodawać coś do swojej gry w offseason.

(8-6-1) Washington Redskins @ (3-12) Chicago Bears 41-21

Żona Kirka miała rację – Kirk był niezły. Redskins dalej mają szanse na dziką kartę i wszystko w ich rękach – muszą tylko wygrać u siebie z Giants (którzy mają święty spokój i gwarantowane 5 miejsce). Rozwałkowali całkowicie obronę Bears notując przynajmniej 7 punktów w każdej kwarcie.

W zespole z Chicago pierwszy naprawdę słaby występ zanotował Matt Barkley, który rzucił aż 5 INTów oprócz 323 yardów i 2 TD.

Maciek:

(7-8) Indianapolis Colts @ (12-3) Oakland Raiders 25-33

Wynik kłamie, bo Raiders prowadzili już 33-14, jedząc presją Andrew Lucka i swoją grą biegową wyśmiewając run-defense Colts. Robili to, zanim sezon Raiders skończył się w zaledwie drugiej poważnej presji obrony Colts na Dereku Carze…

QB Raiders złamał kość strzałkową, przeszedł we wtorek operację i przewidywany termin powrotu to 6-8 tygodni. Carr jest dopiero pierwszym QB w historii, który po poprowadzeniu swojego zespołu do minimum 12 zwycięstw, nie rozpocznie meczu w play-offach.

Pech.

Wielki pech.

Bo choć pass-offense Oakland wyglądała niewiele lepiej, niż w poprzednich tygodniach, to fenomenalne występy zaliczyli RB2 i RB3 Raiders, czyli Jalen Richard i DeAndre Washington – razem 167 jardów z 18 carries, w tym 2 touchdowny Washingtona. Obaj byli nieuchwytni, wysyłając kilku tacklujących brodą w boisko. Dodatkowo Khalil Mack pozostał kandydatem nr 1 do DPOY – Luck był pod presją w połowie swoich dropbacków (Carr w tylko 5 z 32). A Reggie Nelson zaliczył interception i zarobił 250 tys. dolarów bonusu (jego piąte w tym sezonie INT).

Mecz kończył dla Raiders Matt McGloin. Backup QB to czwartoroczniak, który nie zaczął jednak meczu od sezonu 2013, kiedy miał 55% completions i Raiders pod jego wodzą byli 1-5. W ostatnich trzech latach McGloin rzucił tylko 55 podań. Pytanie czy Raiders są gotowi przesiąść się bardziej na grę biegową i oprzeć grę na obronie? Well…

(9-6) Detroit Lions @ (13-2) Dallas Cowboys 21-42

Zabawy Dallas.

Nawet Dez Bryant, by zaakcentować swój najlepszy występ w tym sezonie, rzucił 10-jardowe podanie do end-zone na touchdown. Ezekiel Elliott i Dak Prescott dali pozostałe 5 touchdownów i gwiazdy Cowboys pokazały, że nawet grając już mecz o nic, są w stanie dać show.

Sensacyjny Zach Zenner i run-offense Lions sprawili jednak, że ten mecz do przerwy był fascynujący (21-21). W trzeciej kwarcie Lions nie potrafili jednak dotrzymać kroku Dallas i kiedy to się stało, porzucili grę biegową i zaczęły się kłopoty (Matthew Stafford był 0/7 w próbach na 10+ jardów). W czwartej kwarcie Cowboys już wymrażali mecz, zwalniając tempo Darrenem McFaddenem, kiedy Zeke już moczył nogi w wannie.

Prescott tydzień po 32/36 completions, tym razem był 7/9 w podaniach na 10+jardów (138 jardów). Ale jak się gra za The Real MVP ligi, czyli ofensywną linią Cowboys i jest się pod presją przy tylko 6 dropbackach, to można sobie – Dak, Zeke – wyglądać świetnie i cudownie. Nic nie odbierając obu.

Karol:

(10-5) Atlanta Falcons @ (6-9) Carolina Panthers 33-16

Greg Olsen został jedynym w historii NFL tight endem, który miał 3 z rzędu sezony na co najmniej 1000 rec. yards. To tyle, jeśli chodzi o dobre informacje i Panthers w tym sezonie. Zjazd jaki zaliczyła defensywna – szczególnie passing – ciężko wytłumaczyć stratą tylko Josha Normana, w tym sezonie to NAJGORSZA obrona przeciwko podaniom i Matt Ryan po raz kolejny to skrupulatnie wykorzystywał. Z kolei młodzież w obronie Falcons – Jalen Collins i Brian Poole – czytali Cama Newtona jak książkę przechwytując jego podania, zatrzymując Panthers na 3 punktach do przerwy i w praktyce kończąc mecz.

Wygrywając za tydzień z Saints u siebie Falcons zapewnią sobie bye-week w pierwszej rundzie playoffs. Tak dobrego sezonu w ich wykonaniu nikt się nie spodziewał, a ta drużyna ma jeszcze spory potencjał do wykorzystanie, choćby w obronie. O ich ataku wiemy, że jest historycznie dobry, choć Kyle Shanahan może być kuszony pozycją Head Coacha w przyszłym sezonie.

(5-9-1) Cincinnati Bengals @ (9-6) Houston Texans 10-12

Randy Bullock (drugi w tym sezonie kicker Bengals) nie trafił field goala at the buzzer i Texans wygrali swoją gównianą dywizję w tym gówno-meczu. Tom Savage miał przeciętny debiut jako starter, a w obu drużynach dominowały ich fronty. Jedynym wartym uwagi highlighem jest ten TD Brandona LaFella, który spalił całą secondary Texans, ale to było wszystko z ich ofensywy.

(4-11) New York Jets @ (13-2) New England Patriots 3-41

Straszny gwałt. Skróty tylko na stronkach xxx, bo z youtuba usuwają.

(5-10) San Diego Chargers @ (1-14) Cleveland Browns 17-20

BROWNS WYGRALI MECZ FOOTBALLU!!! Chargers mieli field goala na remis, ale spieprzyli clock-management i w pośpiechu ich kicker nie trafił.

(2-13) San Francisco 49ers @ (4-11) Los Angeles Rams 22-21


W naszych typowaniach w tym tygodniu ja byłem 3-2, a Maciek 1-4 (ojoj). Wychodzi więc na to, że mamy zwycięzce!! (przecież coś trafię w 17 tygodniu). Chociaż nie wiem czy będziemy typować, gdy część drużyn będzie oszczędzać starterów, pogadamy, zobaczymy.

Karol 31-20-2

Maciek 26-25-2

20

Komentarze

  1. Zbykobyl

    27 grudnia 2016 o 22:25

    Jak zwykle super chłopaki, tylko jedna moja uwaga- Devin McCourty w Patriots, brat z Titans – Jason ;)

    Lubię to: 1
  2. Bubu Zwierz

    27 grudnia 2016 o 22:29

    Dzięki za dobre podsumowania i keep up the good work!

    Lubię to: 2

Skomentuj