Misogi Kyle’a Korvera


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 9 lipca 2016
fot. Albert Pena / Newspix.pl

fot. Albert Pena / Newspix.pl

Co sprawia, że ludzie chcą wejść na najwyższą górę w zasięgu wzroku? Co sprawia, że chcą opuścić się ku największej głębinie? Co sprawia, że ludzie decydują się biec dziesiątki lub nawet setki kilometrów? Co sprawia, że wsiadają w kajak i płyną zmierzyć się z oceanem?

Chcą być lepsi?

I „lepsi” w tym przypadku oznaczać może wiele rzeczy. Lepsi od siebie samych z poprzedniego dnia. Lepsi od innych. Lepsi od wizji tego, kim chcą być.

I dlatego gotowi są znosić ból i torturować siebie samych. Fizycznie, kiedy doprowadzają się na skraj wyczerpania. I psychicznie, kiedy próbują kontrolować każdy najmniejszy nawet szczegół. Każdy oddech. Każdy ruch. Każdą myśl.

Ale dzięki temu ostatecznie są…

…lepsi.

Minęło może sześć godzin, kiedy kompletnie znikąd pojawiła się ta grupa delfinów. Były pod nami, były wokół nas. To było coś magicznego. Coś jak z filmu. Zacząłem krzyczeć: „Płyńcie z nami! To musi się udać!”. Zacząłem bardzo szybko wiosłować. Godzinę później z wody tuż koło nas wyłoniła się płetwa grzbietowa. Robiła się coraz większa i większa. Miała prawie metr wysokości i zaczęła się do nas zbliżać. Zaczęła się do nas zbliżać! Zapytałem: „Czy to orka zabójca? Jest taka wielka!”. Ale w Santa Barbara nie ma orek zabójców.

Gość na łódce podskoczył i krzyknął „To mola mola”.

Zapytałem: „Czy ma zęby? Boję się”.

Staliśmy na naszych deskach z wiosłami w ręku. Okazało się, że to po prostu ryba, która waży 900 kilo.

Mógłbym o tym opowiadać w nieskończoność. Chodziło o to, że wiosłowaliśmy… i tam nie było drzewa, nie było żadnego zakrętu, nie było żadnego oznaczenia odległości. Musiałeś skupić na mniejszych rzeczach. Na pojedynczych ruchach wiosłem. Siedziałem i starałem się doprowadzić do perfekcji każdy mój ruch. Kąt, pod jakim wsuwałem wiosło do wody, jak długo przesuwam je pod wodą, jak używam nadgarstka. Skupiałem się na tym wszystkim i starałam znaleźć idealny ruch. To trwało przez dziewięć godzin.

Tego dnia Kyle Korver przepłynął około 40 kilometrów, wiosłując na desce z jednej z wysp archipelagu Channel Islands do Santa Barbara. Wcześniej miał okazję potrenować raptem siedem czy osiem razy. Nic dziwnego, że przewrócił się po raz pierwszy już po około 45 sekundach na pełnym oceanie. Przez kolejne godziny, walcząc z wiatrem i równowagą, często wiosłował na kolanach. Jego palce krwawiły, a wiara w to, że uda mu się dopłynąć o własnych siłach do miasta, topniała z każdą minutą.

Był początek września 2013 roku i Korver przygotowywał się do swojego drugiego sezonu w barwach Atlanty Hawks. Miał już wtedy skończone 32 lata i z dużym prawdopodobieństwem można było założyć, że najlepsze momenty kariery już za sobą. Owszem sezon wcześniej trafiał 46% swoich rzutów zza łuku i ta umiejętność wciąż trzymała go w lidze, ale jak długo jeszcze miała go w niej trzymać? Bez szybkości, bez atletyzmu i coraz starszy, miał przed sobą kilkuletnią jazdę po równi pochyłej w dół, w czasie której jego rola i minuty gry miały dążyć ku zeru.

Czy idea pływania na desce przez ocean, mogła pomóc mu w przedłużeniu kariery? Generalny menadżer Hawks nie łudził się, że Korver wróci po tym wyczynie jako lepszy zawodnik, ale niechętnie wyraził zgodę na to, by jego gracz uczestniczył w tym szaleństwie. Prawdopodobnie tylko i wyłącznie dlatego, że zapytał go o to doktor Marcus Elliott i jakkolwiek jego pomysł brzmiał absurdalnie, Elliott miał już w tamtym czasie w NBA reputację człowieka, który wie, co robi.

Elliott miał 17 lat, kiedy na jednym z treningów swojej szkolnej drużyny futbolowej zerwał więzadła w kolanie. To pozbawiło go szans na stypendium sportowe i całkowicie odmieniło jego życie. Jego zainteresowanie sportem przerodziło się w zainteresowanie zdrowiem sportowców, co w ostateczności doprowadziło go do studiów medycznych na Harvardzie. Tam poznał profesora Berta Zarinsa wykładowcę i lekarza New England Patriots. Elliott przedstawił mu pomysł analizy kontuzji, które spotykają graczy NFL i zaimponował mu na tyle, by dostać dostęp do danych z ligi. Wspólnie przeanalizowali historię urazów z poprzednich 10 lat, skupiając się przede wszystkim na kontuzjach ścięgna udowego i przebadali graczy Patriots, co pomogło im stworzyć dla nich zindywidualizowane programy treningowe. W rezultacie średnia liczba tego typu urazów zmalała z ponad 21 do raptem 3 na sezon.

Elliott zdał sobie sprawę, że w zakresie wiedzy o unikaniu kontuzji sport zawodowy znajduje się wciąż w średniowieczu i tym samym znalazł dla siebie idealną niszę. Początkowo zarabiał jako trener personalny, pomagając sportowcom w budowaniu planów treningów, które miały minimalizować szanse na wystąpienie kontuzji. Z tych doświadczeń w 2006 roku w Santa Barbara narodził się Peak Performance Project, w skrócie P3.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni120 zł

13

Komentarze

  1. Bubu Zwierz

    9 lipca 2016 o 13:16

    Gdzie wcielo art z podcastem Twoim i Piotrka?

    Lubię to: 0
  2. Barton

    9 lipca 2016 o 13:17

    Rewelacyjny i arcyciekawy tekst.

    Lubię to: 1
  3. Bubu Zwierz

    9 lipca 2016 o 14:28

    Podcast Specjalny – !!!

    Dzieki Panowie – na dziendobry macie duzy plus za Texas Blues ;) props

    Bolaczka polskich podcastow jest jakosc mikrofonow nadajacych – oprocz tego audycja jest swietna. Dzieki.

    Lubię to: 0
  4. Kropa

    9 lipca 2016 o 14:47

    Przemek nie pojawia się często ale jak już to częstuje nas kawiorem:) Czas przedłużyć abonament ;)

    Lubię to: 0
  5. Bubu Zwierz

    9 lipca 2016 o 17:02

    Świetny art, choć wkradło się parę literówek Przemku.

    Lubię to: 0
    • Przemek Kujawiński

      9 lipca 2016 o 17:39

      Hej, nie możesz mi tego robić. Jeśli już wytyka literówki, to przynajmniej powiedz gdzie są, żebym mógł poprawić. Inaczej nie będę mógł spać w nocy!

      Lubię to: 0
      • Bubu Zwierz

        9 lipca 2016 o 18:06

        Oops, przepraszam, myślałem że to byłoby niegrzecznie ;-)

        …jego palce krwawiła

        …bez szybkość

        i technika żótó

        ;-)

        Lubię to: 0
  6. Arek Aaron rzutzdystansu.wordpress.com

    9 lipca 2016 o 20:12

    Rewelacyjny artykuł.

    Lubię to: 0
  7. Oskar Pilch

    21 września 2016 o 16:20

    Świetny tekst Przemek :)

    Lubię to: 0

Skomentuj