O Polaku, który prawie zniszczył Cleveland Cavaliers


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 26 czerwca 2016
AP Photo

AP Photo

The Catch, Red Right 88, The Drive, The Fumble, The Shot, The Decision.

Sportowa historia Cleveland jest upstrzona zagraniami i wydarzeniami, które doczekały się swoich własnych przydomków i składają się na mitologię porażki tego miasta. Cavaliers nie byli odporni na tę klątwę i przez większość z 45 lat swojego istnienia trudno było mówić o nich jako o synonimie sukcesu. Do czasów wyboru w drafcie LeBrona Jamesa, raptem raz udało im się zbudować zespół zdolny rywalizować z najlepszymi. Prawie, bo Michael Jordan aż pięciokrotnie odsyłał Cavs na wakacje na przełomie lat 80. i 90. Decyzja i odejście Jamesa cofnęły drużynę właściwie do punktu wyjścia.

Wszystko zmieniło się, kiedy LeBron James zdecydował, że potrzebuje nowego wyzwania i postanowił sprawdzić, czy jest w stanie swoje doświadczenia z Miami wykorzystać, by zmienić kulturę i losy swojego pierwszego klubu. Zaczęło się od The Letter. Skończyło na The Block, The Shot i The Stop. W ciągu dwóch tygodni James i jego koledzy odłożyli w niepamięć 45 lat pecha i złych decyzji. I choć dziś niewiele osób już o tym pamięta, to rzut Michaela Jordana, wymiana Rona Harpera za Danny’ego Ferry’ego, sprowadzenie Shawna Kempa i Decyzja w tym archiwum wcale nie znajdują się na szczycie najgorszych rzeczy, które zdarzyły się w Cleveland. Tam niezmiennie od lat tkwi bowiem jeden człowiek, syn polskich imigrantów, który nie był daleki o wymazania Cavaliers ze sportowej mapy USA.

Niewiele wiadomo o tym, kim byli rodzice Teda Stepiena poza tym, że ich polskie nazwisko brzmiało Stępień i wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych jeszcze przed urodzinami syna, żeby osiedlić się w Pittsburghu. Niewiele wiadomo też o życiu samego Stepiena poza okresem, kiedy był właścicielem Cavaliers. To prawdopodobnie spora niesprawiedliwość, bo Stepien właściwie od zera zbudował w Cleveland imperium reklamowe, zanim zdecydował się na spełnianie swoich sportowych ambicji, a jednak, kiedy zmarł w 2007 roku, to ten krótki okres zdominował jego nekrologii.

Kiedy w 1980 roku Ted Stepien kupował udziały w Cleveland Cavaliers, przeciętny kibic drużyny, która w ciągu 10 lat w lidze nie zapisała się żadnym szczególnym osiągnięciem, mógł czuć się zadowolony. Wydawało się, że klub znalazł się wreszcie w dobrych rękach. Nie tylko dlatego, że Stepien zapowiedział, że Cavs pozostaną w Ohio, ale też przede wszystkim dlatego, że sport był dla niego pasją jeszcze od czasów szkolnych, kiedy z powodzeniem grał w futbol i koszykówkę. Stepien miał wielkie ambicje i wydawało się, że nie boi się potencjalnych kosztów. Tuż po kupnie zespołu mówił:

Lubię to, co tu zastałem. Nie mam za sobą grupy właścicieli. Jestem jedynym właścicielem i mogę już teraz powiedzieć, że ta drużyna zostanie w Cleveland.

Pomimo tych zapewnień lepiej zorientowani fani mieli prawo odczuwać niepokój. Stepien miał bowiem nie tylko wielkie ambicje, ale wsławił się również w przeszłości kontrowersyjnymi wypowiedziami, które szybko zaczęto odkurzać:

Nie chcę zabrzmieć, jakbym był uprzedzony, ale gdyby zależało to ode mnie, to połowa składu byłaby biała. Myślę, że ludzie boją się o tym mówić. Biali ludzie muszą mieć białych bohaterów. Ja nie jestem w stanie utożsamiać się z czarnymi bohaterami. Mówię szczerzę. Szanuję ich, ale potrzebuję białych ludzi. To jest we mnie. Myślę, że Cavs mają za dużo czarnych graczy. 10 z 11. Musisz mieć mieszankę białych i czarnych. Wtedy byłby to lepszy zespół.

Dziś takimi słowami Stepien w jednym momencie pogrzebałby swoje szanse na kupno klubu. W tamtych czasach raptem… trochę je nadwyrężył. Tłumaczył oczywiście, że chodzi mu jedynie kwestie marketingowe, bo na mecze Cavaliers przychodziło wtedy maksymalnie po kilka tysięcy ludzi, ale nie poprawiał opinii o sobie, gdy właścicieli Cleveland Indians, gdzie był mniejszościowym udziałowcem, nazywał „żydowską kliką”, a o swojej drużynie softballu, w której 5 z 15 graczy było czarnych, mówił:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

3

Komentarze

  1. Wisznu

    27 czerwca 2016 o 07:43

    Taki Vivek lat 80 tych. Wizjoner którego nikt nie kuma.

    Lubię to: 0
  2. Araggorn

    27 czerwca 2016 o 09:33

    Przemku, 4eczka, ale tylko za błąd ortograficzny.

    Treść ciekawa :)

    Lubię to: 0
    • Przemek Kujawiński

      27 czerwca 2016 o 09:50

      Ale nie powiesz, gdzie?

      Lubię to: 0
      • Araggorn

        27 czerwca 2016 o 10:00

        Poradziłeś sobie :)

        Lubię to: 0
        • Przemek Kujawiński

          27 czerwca 2016 o 11:20

          Hę? Nadal nie wiem, o co chodzi…

          Lubię to: 0
          • Araggorn

            27 czerwca 2016 o 11:24

            No widzisz… a błąd już poprawiony :)

            Lubię to: 0
  3. Kowiak

    27 czerwca 2016 o 16:41

    Gdzieś o tym czytałem, tylko nie wiem gdzie :P chyba jest coś o tym w książce o Lakersach…mam teraz zagwozdkę

    Lubię to: 0

Skomentuj