Zanim Bird został legendą


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 12 marca 2016
AP Photo

AP Photo

Zanim Larry Bird zrozumiał, że jego powołaniem jest koszykówka, jego pierwszą miłością był baseball. W pierwszej klasie szkoły średniej jako jedyny ze swojego rocznika trafił do szkolnej drużyny. Pewnego wiosennego dnia, kiedy deszcz nie pozwalał trenować na zewnątrz, trener zabrał zawodników na salę gimnastyczną, gdzie mieli odbijać piłki wyrzucane przez maszynę. Każdy po kolei dostawał po kilkanaście uderzeń, a najmłodszy w drużynie Larry ganiał za piłkami. Kiedy wreszcie przyszła jego kolej, trener rzucił tylko w jego kierunku: „Uderz trzy razy i zbierz piłki, kończymy”.

Larry Bird nigdy więcej nie pojawił się na treningu drużyny baseballa.

Jak pisał w swojej autobiografii „Drive”:

To był koniec. Nigdy więcej nie zagrałem. Naprawdę czułem, że zostałem źle potraktowany przez trenera. Bardzo chciałem grać, bo Mark [jego starszy brat] był w drużynie, a ja byłem jedynym pierwszoklasistą i miałem grać na trzeciej bazie. Trener pracował ze mną i pokazał mi wiele dobrych rzeczy, ale to, co zrobił naprawdę mnie zabiło.

Myślę, że przesadzam, kiedy wydaje mi się, że jestem ignorowany albo kiedy ignorowany jest ktoś, kogo lubię, ale zawsze taki byłem. Jeśli poznaję kogoś i nie lubię go od pierwszej chwili, jeśli na przykład mówi coś, co mi się nie podoba, zanim jeszcze go poznam i polubię, zawsze mam mu to za złe. To z pewnością nie jest dobra cecha, ale taki już jestem.

Biografie wszystkich gwiazd NBA, czy wręcz wszystkich gwiazd sportu, pełne są tego typu historii. Dowodów na to, że te wyjątkowe cechy charakteru, które robiły później różnicę między pierwszym i drugim miejscem – trafiony i nie trafionym rzutem w końcówce spotkania – drzemały w nich od ich pierwszych dni na tej planecie. Trudno się dziwić, że roi się od nich również w życiorysie Larry’ego Birda.

Bezkompromisowość i duma Larry’ego Birda to jeden z największych skarbów koszykówki. W wirtualnym muzeum tego sportu powinny leżeć między zegarem 24 sekund, linią rzutów za 3 punkty i uśmiechem Magica Johnsona.

Bez Larry’ego Birda koszykówka potrzebowałaby kilku lat więcej, by wyjść wreszcie z kokonu drugorzędnego i lekceważonego sportu i przemienić się w motyla. Jego charakter, wygląd i zachowanie były idealną przeciwwagą dla Hollywood Magica Johnsona. Gdyby nie to, że mamy archiwalne nagrania, można by wręcz pomyśleć, że tych dwóch wymyślono, by przenieśli ten sport na inny poziom.

Dlatego łatwo dziś jest słuchać anegdot z jego dzieciństwa, kiwać głową i mówić „no tak, cały Larry Bird”. Dlatego łatwo w przytoczonym epizodzie znaleźć cechy, które po latach będą stanowić część jego legendy. To składa się w zbyt oczywistą całość.

W zbyt oczywistą.

Nasz tok rozumowania jest zazwyczaj następujący: Skoro gracz odniósł sukces, to jego cechy osobowości musiały mu sprzyjać. To dzięki nim musiał ten sukces odnieść. Bardzo łatwo znaleźć ich powiązanie z tym sukcesem, znając efekt końcowy.

A co jeśli to jedynie złudzenie?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni120 zł

4

Komentarze

  1. Wisznu

    12 marca 2016 o 22:09

    Zycie jest nowela…. Troche szczęścia, dużo ciężkiej pracy i trzeba pamietać ze kady jest jakiś. Ciekawa historia, nie znałem.

    Lubię to: 0
  2. Marcin Śledziński

    13 marca 2016 o 04:08

    Życie jest nobelom* :)

    Lubię to: 0
  3. pwoloszun

    16 marca 2016 o 10:39

    Nawet sam Fu..in’ Larry Bird mial obsrane ze strachu gacie… to jest dopiero PIEKNA HISTORIA

    Dzieki Przemku!

    Lubię to: 0

Skomentuj