O tym, w jaki sposób Byron Scott wychowuje D’Angelo Russella


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 6 lutego 2016
Jae C. Hong/Associated Press

fot. AP Photo

Wybierasz z wysokim numerem w drafcie rozgrywającego, który ma być przyszłą gwiazdą twojej drużyny. To oczywiste, że chcesz dać mu najlepsze możliwe warunki do rozwoju i wsparcie organizacji. Idealnie, jeśli możesz również liczyć na to, że na ławce trenerskiej masz kogoś, kto będzie potrafił twojego gracza przez ten najtrudniejszy dla niego sezon przeprowadzić. I nawet jeśli Los Angeles Lakers znajdują się w największym kryzysie w swojej historii, to nikt nie wątpił, że przynajmniej na tę jedną rzecz mogli liczyć. Byron Scott i jego wizja koszykówki zestarzeli się w ekspresowym tempie, ale tego jednego nie można było mu odmówić. Wiedział, w jaki sposób wychowywać młodych rozgrywających.

Miał na to papiery. Właściwie to statuetki. Dwie. Jedna stoi w domu Chrisa Paula. Druga u Kyrie’ego Irvinga. Na obu napisane jest „Rookie of the Year”.

Byron Scott nie tylko nie zniszczył ich karier, ale też jego musztra dała im najlepszy możliwy start do wielkiej kariery. Czy D’Angelo Russell mógł więc trafić lepiej?

A jednak coś jest nie tak. Nie chodzi nawet o to, że debiutant Lakers nie uczestniczy w wyścigu po nagrodę dla najlepszego debiutanta. W swojej klasie ma naprawdę silną konkurencję. Niepokojące jest to, że od kilku miesięcy rozgrywa się na naszych oczach opera mydlana, której bohaterami są trener i jego podopieczny. Trudniej natomiast zauważyć jest wyraźne postępy w grze numeru 2 zeszłorocznego draftu.

Rzeczy, które przetaczają się przez głowy kibiców i dziennikarzy w tym kontekście podsumował bardzo dobrze w czasie niedawnego meczu Clippers-Lakers Don MacLean:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni120 zł

1

Komentarze

  1. Bubu Zwierz

    6 lutego 2016 o 20:53

    Świetny artykuł Przemku. Research i włożony wysiłek zasługują na 5 gwiazdek :)
    Martwi właśnie to, że okoliczności do ogrywania młodzieży są w tym sezonie idealne w Lakers i sadzając Russela w 4q Scott po prostu traci czas i cierpliwość kibiców.
    Kobe zrobi tournee, a Russel powinien dostać nie tylko kluczyki do ofensywy LAL ale jeszcze kasę na paliwo i dwa błogosławieństwa na drogę!
    Z „wychowaniem” CP3 i Kyriego było właśnie tak jak podjerzewasz – on im rzucał kłody pod nogi, ale oni byli lepsi i talent eksplodował praktycznie z miejsca. CP3 podjerzewam akurat lubił żołnierski rygor, a Russel pewnie zachłysnął się Hollywood ale litości! – gość jeszcze ma mleko pod nosem.
    Nieładnie Panie Scott – PR leży (a jest jeszcze historia z bluzganiem i wzywaniem na ustawke przez Instagram – temat dla Ciebie Przemek) i nawet tankowanie wygląda pokracznie.

    Lubię to: 0
    • DrJ

      7 lutego 2016 o 11:52

      W zasadzie to tylko Eric Pincus kwestionował zaangażowanie Russella. Czytałem opinie innych ludzi piszących o Lakers i nikt nie miał zarzutów do jego etyki pracy, i nie wspominali o zachłyśnięciu się Hollywood. Tak jak piszesz, rolą „defensywnego” Scotta powinno raczej zbudowanie pewności siebie u tak młodego rozgywającego, nawet mimo wielu błędów. Jak u rookiego z Denver. Grając po 20kilka minut i benchując go w 4 kwartach nie poprawisz tego.

      Lubię to: 0
  2. pwoloszun

    7 lutego 2016 o 01:03

    Nie dostal szasny? Gra po 27 min na mecz, a notuje PER 12, 41% gry i 32% za trzy. Fakt, ze w slabym teamie, ale gra sporo przeciw rezerwowym i blyszczy (ledwo mruga?) OKAZJONALNIE

    Byc moze(bo dla mnie tutaj nie ma jakis jednoznacznych przeslanek) coach mu jakos wybitnie nie pomaga, jednak poki co to bardziej bust. Zobaczymy za 2 lata…

    Pozdrawiam!

    Lubię to: 0
    • Bubu Zwierz

      7 lutego 2016 o 09:56

      Nie chodzi o samo dostawanie szansy tylko o zaufanie do regularnej gry pod okiem trenera gdzie nie ciążyłaby presja wyników właśnie – to nie Spurs czy Cleveland – i gdzie pozwolonoby mu popełniać rookie mistakes (przykładem Manny Mudiay).
      W momencie gdy komunikacja pomiędzy nim a trenerem ssie i nigdy nie wiadomo czy będzie Tobą grał, czy nie, komunikacja leży i morale cierpią. Cały ten szajs z załatwianiem spraw poprzez media społecznościowe nie pomaga.

      Lubię to: 0
  3. DrJ

    7 lutego 2016 o 11:25

    Jeszcze tylko kilka miesięcy z tym „fachowcem” na ławce trenerskiej.

    Lubię to: 0
    • bartek.dobrowolski7@wp.pl

      7 lutego 2016 o 14:18

      Oby rzeczywiście tak było bo czasy kiedy Lakers prowadził ktoś z pomysłem, systemem i przede wszystkim wizją gry i roli zawodników w zespole zaczynają przypominać odległą historię.

      I bardzo smutno mi to pisać jako fanowi LAL, a w tym sezonie to bardziej nawet LoL :/

      Lubię to: 0
  4. Paszczak

    7 lutego 2016 o 17:59

    Extra art Przemek…przybliżyłeś sporo odnośnie tej trudnej relacji między nimi.

    BTW. Już się nie mogę doczekać tego jak wyglądać będą Lakers w przyszłym sezonie…nowy trener mam nadzieję, Russell z zielonym światłem i o rok starsi Clarkson i Randle. No i oczywiście brak sami wiecie kogo.

    Lubię to: 0

Skomentuj