Długa droga Hot Roda Hundleya


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 1 listopada 2015

Hot Rod

Frank Selvy jeszcze przez wiele lat, od czasu do czasu odbierając telefon, słyszał „świetny rzut!” i dźwięk rzucanej słuchawki. To był bardzo dobrze znany mu głos. Głos, który znają wszyscy kibice Utah Jazz i większość kibiców NBA. Głos Hot Roda Hundleya.

Nie to, żeby ktokolwiek miał tego dnia pretensje do Hundleya. Na parkiecie pojawił się raptem kilka sekund wcześniej. Po raz pierwszy w tym meczu. Na ostatnią akcję wraz z nim wychodzili Elgin Baylor i Jerry West. Był tam też Frank Selvy, który do dziś dzierży rekord największej ilości punktów w jednym meczu pierwszej dywizji NCAA. 13. lutego 1954 roku w meczu Furman z Newberry College zaliczył równo 100 oczek, ostatnie punkty zdobywając równo z końcową syreną rzutem z połowy boiska.

Niewątpliwie Frank Selvy umiał rzucać.

Los Angeles Lakers w finałach w 1962 roku prowadzili z Boston Celtics 3-2 i szósty mecz rozgrywali na własnym parkiecie. Przegrali. To oznaczało mecz  numer 7 w Bostonie, gdzie jeszcze na 40 sekund do końca mieli 4 punkty straty. Wtedy dwa kolejne rzuty trafił Frank Selvy. 100 do 100. 5 sekund do końca. Piłka w rękach Lakers

Niewątpliwie Frank Selvy umiał rzucać, ale to nie on miał dostać piłkę w ostatniej sekundzie spotkania. Na parkiecie byli West i Baylor. To miała być chwila któregoś z nich. Nikt nie był zaskoczony, że Celtics też mieli tę świadomość i odcięli ich od piłki. To sprawiło, że Selvy pozostał niekryty po lewej stronie kosza.

To był dobry rzut. Lakers woleliby, aby piłka znalazła się w rękach Jerry’ego Westa, ale to był dobry rzut. Problem polegał na tym, że Selvy spudłował. Później twierdził, że był faulowany przez Boba Cousy’ego. W protokole meczowym zostało jednak zapisane po prostu pudło, a Celtics zwyciężyli w dogrywce i wygrali mistrzostwo.

Hot Rod Hundley był rozgrywającym w tej akcji. Trener Fred Schaus zaufał jego umiejętności panowania nad piłką i oddał losy meczu w jego ręce. Nie zawiódł się. Hundley zrobił, co do niego należało i nikt nie mógł mieć do niego pretensji. A jednak jeszcze wiele lat później wydzwaniał do Franka Selvy’ego tylko po to, by rzucić mu do słuchawki ironiczne „świetny rzut!”. Selvy spudłował i Hundley już nigdy później nie przestał myśleć, co byłoby gdyby sam zdecydował się na rzut:

W tej chwili przebiegło mi przez głowę tysiąc myśli. Pomyślałem, że powininem rzucać. Jeden rzut. Bohater lub kozioł ofiarny. Marzenie każdego dzieciaka. Stałem na wprost jakieś sześć metrów od kosza. To był prosty rzut. Może trochę poza moim zasięgiem, ale to był mój rzut. Kochałem oddawać takie rzuty. Czasem patrzę w przeszłość i myślę, że było mi przeznaczone go oddać i wiem, że bym go trafił.

Od opisu tej sytuacji zaczyna się autobiografia Hot Rod Hundleya. Dziś kojarzymy go raczej jako, jednego z najsłynniejszych komentatorów w historii NBA. Kogoś, kto w Utah doczekał się kultu podobnego do tego, który w Los Angeles i Bostonie otaczał odpowiednio Chicka Hearna i Johnny’ego Mosta.  Pomimo tego opowieść o samym sobie rozpoczął od tamtego rzutu Franka Selvy’ego. Dlaczego? Być może gdyby wtedy to on zdecydowałby się zostać bohaterem i rozstrzygnął losy tytułu, odkupiłby swoją zmarnowaną koszykarską karierę. Być może przez 35 lat, komentując mecze NBA, nie potrafił sobie wybaczyć sobie, że choć koszykówka dała mu wszystko, on nie dał wszystkiego koszykówce?

Tego już się nie dowiemy. Hot Rod Hundley zmarł w piątek w wieku 81 lat. Pozostawił po sobie pełną anegdot biografię skomplikowanego człowieka. Znalazło się w niej miejsce dla opuszczonego dziecka, nastoletniego gwiazdora, rozczarowania, sukcesu, rozbitej rodziny, pijaństwa i samozaparcia. O takich postaciach mówi się, że są „większe niż życie”. Hundley miał zaś kilka żyć.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

0

Komentarze

  1. czardi

    31 marca 2015 o 23:26

    https://www.youtube.com/watch?v=jULWF1vD-Rg#t=3m29s

    Ostatni rzut :)

    Lubię to: 0
  2. sian

    1 kwietnia 2015 o 16:54

    tak mnie wciągnęło, że w pewnym momencie zapomniałem, że to w ogóle chodzi o komentatora ;)

    Lubię to: 0
  3. small

    1 listopada 2015 o 17:29

    Ten tekst był już wrzucany wcześniej? ;>

    Lubię to: 0
    • Przemek Kujawiński

      1 listopada 2015 o 18:16

      Tak jest. To jest tekst z marca, ale odświeżyliśmy na 1. listopada.

      Lubię to: 0
      • small

        2 listopada 2015 o 15:00

        No właśnie chodziło mi jedynie o to, że byłam pewna, że już go czytałam :) Ale z przyjemnością przeczytałam po raz drugi i polecam innym zrobić to samo ;)

        Lubię to: 0
  4. Wypowiem się

    1 listopada 2015 o 17:57

    Był, ale jest warty ponownego wstawienia :)

    Lubię to: 0

Skomentuj