Czarna owca w historii San Antonio Spurs


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 28 marca 2015
AP Photo

AP Photo

Dziś już prawie nikt tego nie pamięta, ale pierwsze sześć lat swojego istnienia San Antonio Spurs spędzili w Dallas, gdzie wołano na nich Chaparrals. Nawet wtedy jednak niewiele osób o tym wiedziało. Na ich mecze przychodziła garstka kibiców, a najbardziej emocjonujące wydarzenia tej części ich historii to bójki ich grającego trenera Cliffa Hagana (kilkanaście lat wcześniej wymiana z jego udziałem odmieniła oblicze NBA) i rasistowski skandal, po którym czarni gracze odmówili udziału w obozie przygotowawczym. Wszystko zmieniło się w 1973, gdy były bokser i sprzedawca hot dogów Angelo Drossos sprowadził klub do San Antonio i kilka miesięcy później pozyskał chudego młodzieńca, na którego wołano Iceman. Tak zaczęła się historia Spurs, którą można streścić w sześciu słowach.

George Gervin, David Robinson, Tim Duncan.

Trzy legendy. Klasa na parkiecie i poza nim. Trzy twarze, trzech różnych epok. Twarze, o których marzy każdy klub. Kariery Gervina, Robinsona i Duncana pokrywają 35 sezonów San Antonio. Gervin do dziś jest ukochaną postacią w lokalnej społeczności, gdzie pomaga dzieciom z nieuprzywilejowanych rodzin. Robinson to właściwie chodzący święty. Duncana znacie bardzo dobrze. Kibice Spurs mieli to szczęście, że ich klub zawsze w swojej historii miał w składzie supergwiazdę, która była wzorem do naśladowania.

Zawsze?

George Gervin został wymieniony do Chicago Bulls przed sezonem 1985/86. David Robinson zadebiutował w roku 1989. Co działo się z drużyną w międzyczasie? Otóż również miała swojego bohatera, który z początku zdawał się być idealnym kandydatem na nową twarz klubu. Gervin musiał odejść, bo za jego plecami czekała już kolejna wielka gwiazda. 22-letni obrońca, który szybko skradł serca miejscowych kibiców. Jak na łamach Sports Illustrated w 1986 roku pisał o nim Jack McCallum:

Prawie nie zdając sobie z tego sprawy, stał się duszą miejscowej społeczności, czego Gervin nigdy nie dokonał. Kiedy orkiestra symfoniczna z San Antonio potrzebowała sportowca, by gościnnie, wziął udział w akcji charytatywnej, nałożył frak, wziął do ręki batutę i dyrygował w nowej wersji Over the Rainbow. Był też rzecznikiem programów organizowanych przez departament parków i rekreacji. Zbiera punkty również poza mainstreamem, kiedy w każde niedzielne popołudniu za darmo prowadzi dwugodzinny program reggae w miejscowej stacji radiowej KAPE.

Poza parkietem kradł serca. Na nim kradł piłki. W sezonie 1985/86 ukradł ich 301. Do dziś nikt nie zbliżył się do tego wyniku. Podobnie jak do średniej z tamtego sezonu (3,7) i z całej kariery (2,7). W tym samym sezonie zdobywał średnio 17 punktów, 6,3 zbiórki, 5,5 asysty i trafił ponad 51% swoich rzutów. 18 lutego w meczu przeciwko Phoenix zaliczył drugie w historii ligi quadruple double: 20 punktów, 11 zbiórek, 10 asyst i 10 przechwytów. Mało? Zagrał również w Meczu Gwiazd, zgarnął nagrody dla obrońcy roku i zawodnika, który uczynił największy postęp, a także znalazł się w drugiej piątce NBA.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

2

Komentarze

  1. PrzEMO

    28 marca 2015 o 07:51

    Świetna lektura na rozpoczęcie weekendu, dzięki :)

    Lubię to: 0
  2. Venom

    28 marca 2015 o 18:08

    Teksty Przemka głosem wyobraźni czyta mi Morgan Freeman :D Dokumentalna rozrywka!

    Lubię to: 0
    • Przemek Kujawiński

      28 marca 2015 o 18:40

      Polecam głos Nicka Offermana AKA Rona Swansona – też dobrze wchodzi;)

      Lubię to: 0
  3. Piotr Grabowski

    29 marca 2015 o 18:14

    Bardzo dobry tekst, przyjemnie się czyta.

    Lubię to: 0
  4. pwoloszun

    5 kwietnia 2015 o 22:10

    Zajebisty tekst. Faktycznie NIGDY o gosciu nie slyszalem… slodko gorzka historia :(

    Lubię to: 0
  5. cantonatheking@gazeta.pl

    7 kwietnia 2015 o 16:34

    Świetne. Ostatnio nie miałem czasu na 6G i teraz mogę hurtowo nadrabiać dobre teksty Przemka.

    Lubię to: 0

Skomentuj