Penny!


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 26 listopada 2014
felixclubworks.com

felixclubworks.com

Czwarta nad ranem. To taka godzina ni-przypiął-ni-przyłatał. Z nocy na dzień. Z boku na bok. Godzina dla trzydziestoletnich. Nic nie dzieje się o czwartej nad ranem. Tylko fanom NBA coś dzieje się o czwartej nad ranem.

Nawet fanom NBA zdarzają się takie noce. Anthony Davis wygląda przez chwilę, jak człowiek i zamiast oglądać mecz odpływam. Powinienem iść spać, ale w kolejce czeka zbyt dużo myśli. Tych myśli, które przychodzą właśnie o czwartej nad ranem. Dzisiaj mam jednak szczęście. W kolejce nie czekają byłe dziewczyny, przegrane miłości i życiowe wybory.

Czeka ten dzień, gdy pociągiem pojechaliśmy z Allenem Iversonem do Zielonej Góry oglądać buty do koszykówki.

To był wielki dzień. 250 złotych przyjemnie grzało mnie w kieszeni. Pamiętam ekscytację, która towarzyszyła nam w pociągu i myśl o tym, że kupimy buty do koszykówki. Mieliśmy buty do koszykówki. Staraliśmy się nawet, by nie miały czterech pasków, ale poza Glennem Robinsonem, którego rodzice mieli jakiś biznes zagranicą, nikogo nie było stać na „Buty do koszykówki”. Cała reszta biegała w czym popadło. Kevin Garnett, Shawn Kemp, Karl Malone, Shaquille O’Neal, Glenn, Allen i ja. Wszyscy, którzy regularnie zjawiali się na boisku. Czasem wpadali też Grant Hill, Jason Kidd, Kobe Bryant i Gary Payton.

Na naszym boisku nie było Jordanów, Pippenów, Olajuwonów, Ewingów i Barkleyów. Woleliśmy młode gwiazdy. Wszyscy poza Malone’em, ale on nie znał się na koszykówce.

Kiedy się skupię, do dziś jestem w stanie przywołać zapach sklepu. Tam, trochę w głębi, na wyeksponowanym miejscu stały Penny dwójki. W całym sklepie była tylko jedna para. Rozmiar zgadzał się, gdy zsumowaliśmy razem nasze stopy. Cena nie zgadzała się nawet, gdy zsumowaliśmy razem nasze pieniądze.

Oczywiście przymierzyliśmy. Kilka razy. Kiedy po kilkunastu minutach podszedł do nas sprzedawca sprawdzić, co robimy, na wszelki wypadek wyciągnęliśmy pieniądze z kieszeni, trzymają je tak, by wyglądało na to, że nas stać.

Pieniądze wydaliśmy na obrzydliwie kolorowe bluzy i plecaki. Wróciliśmy do domu i jeszcze wiele razy później wspominaliśmy ten wyjazd. To była wycieczka do innego świata. Tego, który znaliśmy z kaset VHS, które nagrywał nam kolega z pracy mojego taty. Tego, który tak bardzo zawrócił nam w głowie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

3

Komentarze

  1. wesoły

    27 listopada 2014 o 12:19

    great art.!!! Przemku, czyżbyś odwiedził ten sklepik „pod” Hermesem te kilkanaście lat temu? :) Plakat Jordana wisi tam do dzis (mocno wyblakły)! Pozdro z Zielonej:)

    Lubię to: 0
    • Przemek Kujawiński

      27 listopada 2014 o 12:52

      Nie jestem pewny do końca, czy wiem, czym jest Hermes. Pamiętam, że mijałem zawsze Empik po prawej stronie i sklep był kawałek dalej. Wchodziło się po schodkach:)

      Lubię to: 0
      • rapski

        27 listopada 2014 o 13:37

        Sądząc z opisu to będzie właśnie ten sklepik o którym wspomniał Wesoły :). Świetny artykuł. Bardzo fajna puenta. Ja też kiedyś byłem fanem jednego zespołu, dziś bardziej skupiam się na całej lidze. Myślę (choć nie jest to regułą), że takie fanatyczne kibicowanie kończy się w pewnym wieku. Człowiek z wiekiem inaczej patrzy na pewne sprawy. No i też jak kibic 30+ stwierdzam, z całym szacunkiem do dzisiejszej NBA, że jednak lata 90 to było to. Liga pełna barwnych osobowości, może nawet dodatkowym smaczkiem było to nagrywanie na VHS, telegazeta, wycinki, Magic Basketball. Dziś wszystko jest łatwo dostępne + doba internetu. Pozdrawiam z Nowej Soli :)

        Lubię to: 0
        • Przemek Kujawiński

          27 listopada 2014 o 13:52

          Rozumiem, że masz świadomość, że pisałem właśnie o Nowej Soli?;)

          Lubię to: 0
          • rapski

            27 listopada 2014 o 14:15

            Oczywiście :)Ja wprawdzie mieszkam nie w samej Soli ale bardzo blisko. Biorąc pod uwagę szkołę, teraz pracę czuję się prawie nowosolaninem :)

            Lubię to: 0
  2. vipmen4

    27 listopada 2014 o 12:37

    Szacunek. Świetne wspomnienia i we mnie odżyły na nowo. To boiksko przed blokiem na betonowej oczyszczalni. Linie za trzy którą malowaliśmy sami farbą od ojca kóregoś z chłopaków. Granie do późna przy jednej lampie. Cudowne czasy!

    Lubię to: 0
  3. sian

    27 listopada 2014 o 16:37

    Kto nie dał 5 gwiazdek?! Przyznać się!

    Lubię to: 0

Skomentuj