Bitwy NBA (1) – Najgorszy moment w karierze Scottiego Pippena


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 25 lipca 2014
youtube.com

youtube.com

Nie jestem wielkim fanem Michaela Jordana. Nie pamiętam jego występów transmitowanych w TVP. Nie było go w NBA live 98, a jego miejsce w rosterze Bullsów zajął nomen omen Roster Player. Pamiętam za to, że ta gra dawała rewelacyjne możliwości oszukiwania, takie jak rzucanie alley-oopów z każdej pozycji wiedząc, że ktoś skończy spod kosza, branie timeoutów ponad normę po zmienieniu sterowania na rywala, albo wyłączenie fauli, autów i wpadanie całym impetem w graczy, by przejąć piłkę. Ta gra najpierw nauczyła mnie oszukiwać. Później nauczyła mnie składów prawie wszystkich drużyn z fajnym logiem. Bulls mieli fajne logo, ale nie mieli Michaela Jordana.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

2

Komentarze

  1. arek_dzierm@wp.pl

    25 lipca 2014 o 19:21

    Wierzę w początek bardzo dobrego cyklu ;) .

    Lubię to: 0
  2. bar_chmielewski@o2.pl

    25 lipca 2014 o 20:16

    Oczywiście chodziło o Dereka a nie Rona Harpera:-) Trochę mnie ta pomyłka zbiła z tropu, szukałem w tym zamieszaniu Rona Harpera a on w Bulls zaczął grać kilka miesięcy później:-)

    Lubię to: 0
  3. ClydeGlide

    25 lipca 2014 o 21:32

    Aaaaale ja lubię takie opowiastki

    Lubię to: 0
  4. Sebastian Hetman

    25 lipca 2014 o 23:46

    Luc Longley na bramce w dresie. Choinka o zapachu kokosowym do malucha, albo uzywana opona do Stara…

    Lubię to: 0
  5. artnigo@gmail.com

    26 lipca 2014 o 09:08

    To był kawał koszykówki w play offowym wydaniu.Teraz nie ma tak twardej walki, takich emocji. Kosz z tamtych lat to było to. Knicks z tamtych lat to była drużyna. Mimo iż nie wygrali żadnego tytułu mimo iż nie grali pięknie dla oka to nie sposób nie było im kibicować. Dla mnie to idealny schemat drużyny tzn. 1 gwiazda Ewing i solidna reszta(Oakley, Mason, Smith, Starks, Harper itd) Tak panie Melo tak panie LBJ nie było super teamów nie było łatwizny tylko walka i charakter, którym nadrabiali swoje braki.

    Lubię to: 0
    • Paweł Kapuściński

      26 lipca 2014 o 11:32

      Nie zgodzę się. Teraz gracze są prawdopodobnie lepsi. Jest wyższy poziom graczy średnich i słabych niż wtedy. A Chicabo Bulls byli niejako super teamem, więc ten zarzut do Jamesa to trochę z czapki, szczególnie jak zobaczysz z jakim zespołem wchodził do finałów ligi. Dużo słabszym niż Ewing.

      Lubię to: 0
      • artnigo@gmail.com

        27 lipca 2014 o 07:50

        Paweł, skoro są prawdopodobnie lepsi to dlaczego napisales że Patrick mial lepszych pomocnikow? Sam Kinkong byl gorszy od Lbj ale mieli charakter wwlczyli o każda piłkę. Serie byly zacięte czesto po 7 meczow. Tego mi brakuje w obecnych play off. Tylko Portland z Houston, san antonio z Dallas byly na styku reszta bez emocji. Tak jak napisałeś James doprowadzil druzyne bez gwiazd do finalu czyli efekt jest taki sam jak Patricka zero tytulow. Dopiero jak sobie ustalili ze polacza sily w Miami udalo sie cos ugrać i za takimi zespolami nie jestem i zawsze kibicuje przeciw. Przeciwko zawodnikom ktorzy wybieraja z kim chca grac. Chicago rzeczywiscie mialo w swoim skladzie wyjatkowych graczy ale to nie bylo tak ze mj powiedzial ze chce tego czy tamtego oni sie rozwineli grajac ze sobą. Ja sie wychowałem na tamtej koszykówce i te standardy budowania drużyn nie za bardzo mi odpowiadaja. Brakuje mi również tego ze w tamtych play off kazdy mogl wygrac z kazdym no moze procz Chicago. Bylo ciekawiej po prostu.

        Lubię to: 0
  6. bar_chmielewski@o2.pl

    26 lipca 2014 o 13:48

    Z dużo słabszym, gdyż cały wschód od lat jest dużo słabszy. A cofając się nawet wcześniej kim byłby dzisiaj Isiah Thomas i reszta ekipy Detroit? Myślę, że tylko przeciętnym rozgrywającym, tamten system walki, a wręcz brutalności pozwalał im na osiąganie sukcesów mino braków w talencie, dzisiaj by to nie przeszło.

    Lubię to: 0
    • grasshooper

      26 lipca 2014 o 16:12

      Nie no, mówienie że Pistons to była zgraja przeciętniaków to chyba lekka przesada.Nie ma możliwości by zostać mistrzem NBA będąc wyraźnie słabszym od innych.Fizyczny i brutalny styl Bad Boys to jedno ale nie zdobyliby dwóch tytułów gdyby to był ich jedyny atut, zwłaszcza że All Starów w tym teamie nie brakowało.Jednocześnie gra się tak jak pozwalają przepisy i skoro ówczesne dopuszczały taki styl gry to czemu mieli z tego nie korzystać?
      James wszedł do Finałów ze słabszą drużyną niż Ewing ale i mierzył się ze słabszymi drużynami niż Pat.Finały zresztą obnażyły dysproporcję pomiędzy Konferencjami bo Spurs gładko pokonali Cavs i praktycznie wyłączyli Jamesa z gry.

      Lubię to: 0
  7. dlewandowskidariusz@gmail.com

    2 grudnia 2014 o 14:52

    Knicks w tamtych czasach to było coś. Nigdy im nie kibicowałem ale lubiłem ich oglądać, ta walka, zadziorność, cwaniactwo, brudna gra z ulicy. Serie z Bulls, finały z Houston, miód na serce. Dziś już tak nikt nie gra a szkoda.

    Lubię to: 0

Skomentuj