Nie urodził się gotowy


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 28 maja 2014
Chris Szagola / Newspix.pl

Chris Szagola / Newspix.pl

Ah the pressure of playing in New York City…

Carmelo Anthony wiedział, co mówi. To miasto, które nigdy nie śpi, miasto, które nie wybacza. To betonowa dżungla, gdzie tworzy się sny. Mówili, że jeśli dasz radę tu odnieść sukces, zrobisz to wszędzie. Nowy Jork to jedyne miasto na świecie, gdzie koszykarz nie musi grać w NBA, by zostać legendą.

Pete Axthelm, w mojej ulubionej sportowej książce, nazwał koszykówkę miejską grą. Pisząc miasto, miał na myśli Nowy Jork. To tutaj urodził się Michael Jordan, to na tych ulicach dorastali Kareem Abdul-Jabbar, Julius Erving, to tutaj swoje talenty marnowali Earl Manigault i  Joe Hammond, to tu wyrastały całe generacje koszykarzy, które latami bezpośrednio wpływały na to jak zmieniała się koszykówka.

Nowy Jork to ewidentnie najbardziej koszykarskie miasto świata, a jednak… w ostatnich latach właściwie przestało produkować gwiazdy. Co prawda Carmelo Anthony spędził tam pierwszych 8 lat swojego życia, ale koszykówki uczył się dopiero w Baltimore. Poza nim jednak NBA nie ma w tej chwili supergwiazd o nowojorskim rodowodzie. Tak o koszykarzach z Wielkiego Jabłka, jeszcze 5 lat temu pisał Jason Zengerle (znany nowojorski dziennikarz):

________________________

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, należy wykupić abonament. Kliknij w przycisk Kup teraz, jeśli chcesz kupić dostęp do SzóstyGracz.pl na miesiąc (cena: 19 zł).

Możesz też kupić w promocyjnej cenie 3-miesięczny albo roczny abonament.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł

0

Komentarze

  1. Pablo

    28 maja 2014 o 21:47

    Jakoś go nigdy nie lubiłem, teraz przynajmniej wiem za co ;)

    Lubię to: 0
  2. M.P.

    28 maja 2014 o 21:48

    Bardzo dobry tekst, ale wydaje mi się, że sprawa z „molestowaniem koleżanki” została trochę pominięta, a w rzeczywistości miała większe konsekwencje dla jego kariery.

    Lubię to: 0
  3. Bubu Zwierz

    28 maja 2014 o 22:24

    Lance mial calkiem niezly sezon regularny, nawet w PO pokazywal się z dobrej strony. Ale ten slaby trashtalk, kozaczenie po raptem paru dobrych akcjach i flopy sprawiaja, ze ciężko mi obdarzyć go sympatia. Zdecydowanie duży talent, ale chlopak musi nauczyć się pokory – moze sobie byc swirem, bo nadaje lidze trochę koloru, ale „put your money where Your mouth is” Lance.

    Przemku – bardzo dobry art. Kolejny ;)

    Lubię to: 0
  4. przychod@gmail.com

    28 maja 2014 o 23:03

    Super artykuł, bardzo ciekawy bo sama historia tego gościa jest kolorowa. Mam nadzieję, że nie przerodzi się on w coś na wzór Rona Artesta – skreśl – Metta World Peaca, czy Denisa Rodmana. Ale widać już teraz, że im więcej fleszy wokół niego tym bardziej wychodzi z niego jego prawdziwa natura i nawyki.

    Lubię to: 0
    • arek_dzierm@wp.pl

      28 maja 2014 o 23:42

      Czyli nie zostanie póki co ostatnim obwodowym graczem będącym DPOTY i jednym najlepszych obrońców w historii, ani też nie trafi do Hall of Fame… to faktycznie straszna perspektywa i lepiej żeby tak nie skończył.

      Lubię to: 0
      • bonk1990@gmail.com

        29 maja 2014 o 07:54

        Wszyscy dobrze wiemy, że chodziło o przerodzenie się w „świra” i odwalanie różnych dziwnych akcji. No, ale trzeba zawsze coś komuś wytknąć…

        Lubię to: 0
  5. siodmygracz

    29 maja 2014 o 08:48

    https://www.youtube.com/watch?v=RkjovQNJkMI

    Lubię to: 0
  6. liwar

    29 maja 2014 o 09:05

    Ktoś już na blogu porównał go do JR Smitha, po dzisiejszym dmuchaniu w Lebrona całkowicie się z nim zgadzam. Oby jak najszybciej pozbył się tych nawyków, bo sprawia wrażenie wszechstronnego zawodnika. Najlepiej chyba dla niego, żeby poszedł do jakiegoś słabego zespołu, gdzie poczuje się jak gwiazda, oczywiście jeżeli dalej będzie grał tak jak na początku tego sezonu.

    Lubię to: 0

Skomentuj