Kryminalne zagadki Portland: Jail Blazers


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 1 września 2013

fot. AP

Co roku w okresie wakacyjnym sporo słyszymy o różnych mniej lub bardziej poważnych problemach z prawem zawodników NBA, ale też i trenerów czy managerów. To już stały punkt offseason i teraz nie jest inaczej – Michael Beasley po raz kolejny przyłapany na paleniu marihuany, trener Mike Budenholzer aresztowany za jazdę po pijaku, asystent trenera Bobcats bijący się w barze i przede wszystkim smutna historia Lamara Odoma. A teraz wyobraźmy sobie, że podobne sprawy mają miejsce w trakcie sezonu i w dodatku w jednej drużynie… Nie, nie musimy sobie tego wyprażać, wystarczy, że przypomnimy zespół Jail Blazers.

Już w połowie lat 90-tych niektórzy dziennikarze zaczęli mówić o drużynie z Portland używając określenia „Jail Blazers”, ze względu na problemy z prawem ich zawodników. Ale ta nazwa naprawdę nabrała znaczenia w połowie lat 2000-nych, kiedy co chwilę pojawiały się doniesienia o pozaboiskowych kłopotach zawodników ze stanu Oregon.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

5

Komentarze

  1. krog

    1 września 2013 o 11:12

    Może troszkę rasistowsko, ale chciałoby się napisać „głupie czarnuchy”. Ale akurat w tym przypadku czemu ubliżać głupim czarnuchom, nazywając tym określeniem tych idiotów? W NBA od zawsze zastanawia mnie jedna rzecz, która trudno zrozumieć z perspektywy kraju europejskiego, łatwiej z perspektywy USA, czemu kluby nie mają prawa zrywać umowy z takimi graczami. Czemu nie wpisują takich zastrzeżeń do kontraktów, umożliwiających im możliwość zerwania umowy z graczem mającym notoryczne problemy z prawem. Koszykarz NBA to nie tylko grajek latający po parkiecie, ale również wzór dla młodzieży, czy mu się to podoba czy nie. David Stern nakazał im się ubierać w garnitury (w których nomen omen Ruben wyglądał naprawdę OK), ale nie pozwolił klubom poprzez umowę zbiorową rozwiązywać tak oczywistych problemów. Wszystkie te sprawy były bardzo głośne w ówczesnych latach i powodowały, że takiemu kibicowi jak mi, odechciewało się NBA. Zresztą te lata Blazers to czas największego kryzysu ostatnich 30 lat w NBA, w jakiś sposób dokumentowane a być może i sprokurowane przez te wydarzenia.

    Lubię to: 0
  2. Tomasz

    1 września 2013 o 16:20

    Adamie, więcej takich historii :) Następni w kolejce np. Knicks pod Izajaszem ;)

    Lubię to: 0
  3. pwoloszun

    1 września 2013 o 22:26

    Wow, pamiętam te czasy z podśmichujek na „Fruwając pod koszem”. Ale, że taka patologia tam była?

    Wyobrażacie sobie, żeby w 2013 chłopcy od excela i zaawansowanych statystyk z front office pozwolili na taki bajzel?

    Lubię to: 0
  4. Lanfaust

    2 września 2013 o 10:41

    „wtedy rzucił piłką w oddalonego o jakieś 30 metrów”

    Dziennikarskie legendy.

    Taaa. Całe boisko do koszykówki ma 28,65 m. Trafić piłką z 30 metrów w człowieka to niezły wyczyn. A już trafić tak żeby 7 footer ważący 260 funtów się zwijał z bólu to trzeba mieć łapę lepszą niż Jan Żelezny na sterydach. Czego on użył?? Działa??

    Lubię to: 1

Skomentuj